Oliwia 5 lat temu zdała sobie sprawę, że jej przeznaczeniem jest samotne życie. Na świecie już dawno nie było jej rodziców, nie miała rodzeństwa ani dalszej rodziny, więc trzydziestopięcioletnia kobieta była sama. Na wsi było dość nudno i nic się nie działo, w przeciwieństwie do tego, co było jakieś dwadzieścia lat temu. Wtedy była wrzawa, co sobotę była zabawa w remizie, a młodzież chodziła na łąki i nad jezioro, żeby spędzać wspólnie czas. Teraz młodzież robi wszystko, by jak najszybciej wyrwać się do miasta, bo tutaj nie ma perspektyw – ani pracy, ani dobrej szkoły. Ogólnie nie ma nic do roboty. Na wsi pozostali już tylko starzy ludzie i tylko latem przyjeżdżali tutaj mieszkańcy miasta, by odpocząć od miejskiego zgiełku. Wiele domów stało we wsi po prostu opuszczonych, spoglądając pustymi okiennicami na zarośnięte podwórka. Smutno. Oliwia też miała ochotę gdzieś wyjechać. Tylko gdzie? Nie ma nawet znajomych w mieście, poza tym nie ma dobrego zawodu ani wykształcenia, ledwo skończyła podstawówkę.
Co zatem miałaby robić w mieście? Tutaj prowadzi chociaż własne, małe gospodarstwo i ma posadę sprzątaczki w lokalnej przychodni. Do tego za małe pieniądze pomaga staruszkom w codziennych obowiązkach. Dzięki tym wszystkim zajęciom jest w stanie się utrzymać. Jedyne, co ją mierzi, to ta okropna samotność. Oliwii ciężko jest spoglądać na szczęśliwe rodziny z dziećmi, aż serce ściska jej z tęsknoty na taki widok. Od dawna marzy o macierzyństwie. Jednak z kim niby miałaby mieć to dziecko? W okolicy nie było nawet żadnego przyzwoitego kandydata na ojca dziecka. Tego wieczora Oliwia znowu o tym myślała i w zamyśleniu stukała łyżeczką w szklankę. Nagle z tego zamyślenia wyrwało ją pukanie do drzwi. Kobieta uznała, że to pewnie sąsiadka przyszła coś pożyczyć, ale nie – na progu jej domu stał obcy mężczyzna.
– Cześć, mam na imię Wiktor. Chyba się zgubiłem. Szedłem do sąsiedniej wioski, ale wydaje mi się, że pomyliłem drogi. Jak teraz powinienem iść, żeby się znowu nie zgubić?
Kobieta zamyśliła się, a potem odpowiedziała:
– Cześć, mam na imię Oliwia. Widzę, że jesteś zmęczony, a niebawem będzie już się robiło ciemno, na pewno przed nocą tam nie dojdziesz. Może u mnie przenocujesz? Do kogo jedziesz?
– Do krewnej żony.
Oliwia poczęstowała gościa herbatą. Mężczyzna powiedział, że jest żonaty i ma dwoje dzieci. Oliwia słysząc to przypomniała sobie, jak bardzo samotnie się czuje.
Tak się jakoś złożyło, że tę noc spędzili razem. Rano mężczyzna zniknął, zanim kobieta się obudziła. Kilka tygodni później kobieta zorientowała się, że jest w ciąży. Była tak przeogromnie szczęśliwa! Teraz na starość chociaż nie będzie sama. W końcu będzie miała jakiś sens w życiu!



