– Po raz kolejny przekonałem się, że nie warto robić interesów ze znajomymi – mówi Olgierd Szczęsny.
Olgierd postanowił zrobić remont łazienki. Nowe płytki kładł Stanisław, który był synem jego sąsiadki Walerii. Mężczyzna jest bezrobotny i ma troje dzieci. Żyją tylko dzięki emeryturze Walerii. Stanisław położył płytki porządnie i dobrze, a mężczyzna zapłacił mu za jego pracę. Następnego dnia Waleria przyszła do Olgierda cała we łzach, i powiedizała: „Olgierd, dlaczego dałeś Stanisławowi pieniądze? Natychmiast pobiegł do swoich koleżków pić i i wrócił bez grosza przy duszy, a ja nie mam już pieniędzy, żeby wykarmić jego dzieci. Trzeba było dać te pieniądze mi, albo jego żonie. Staszek jest dobrym majstrem, ale jest leniwy i lubi się napić”.
Faktycznie, taka była o nim prawda i jeśli tylko coś zarobił, to zwykle wydawał te pieniądze na wyjście z kolegami, a żona i dzieci były tak naprawdę tylko na łasce Walerii. kobieta jednak mówiła, że za jakiś czas to się zmieni: „przekonuję synową, żeby jeszcze wytrzymała. Zresztą, za rok, kiedy najmłodszy wnuk pójdzie do przedszkola, synowa będzie mogła iść do pracy i poprawić tym samym nasze życie. Ja oczywiście pomogę im z dziećmi… Synowa zresztą chyba i tak nie odejdzie od Staszka, bo go kocha no i uważa, że sama sobie nie poradzi, a z trójką dzieci u boku na pewno nikt jej nie zechce”.
Olgierd po remoncie łazienki umówił się jeszcze ze Stanisławem, że przerobi mu wannę i ogólnie sprawdzi stan hydrauliki w mieszkaniu. sąsiadka o tym wie:
– Olgierd, bardzo Cię proszę, nie dawaj Staszkowi więcej pieniędzy, oddaj je mnie albo Renacie. Kupimy dzieciom mięso na obiad i owoce.
– Ale jak Ty to sobie wyobrażasz? On zrobi wszystko na czas, przyjdzie po pieniądze, a ja mu powiem: “wynagrodzenie dostaniesz od żony?” – Olgierd był oburzony.
– No i co z tego?
Na ten absurd Olgierd odpowiedział więc ostatecznie tak:
– To Staszek kładł mi płytki, a nie Ty czy Twoja synowa, dlatego to jemu będę płacić pieniądze. A dalej róbcie już, co chcecie”.



