Pewnego dnia mój ojciec został wysłany w podróż służbową do stolicy. Bardzo się ucieszył i zaczął opowiadać wszystkim o zbliżającej się podróży. Dostał samochód służbowy, którym miał jechać. Tata ma kuzynkę, jest potężną kobietą, z charakterem. Poprosiła o przekazanie jej synowi gościa. Oczywiście mój tata nie odmówił, chociaż nie podobało mu się to. W końcu sama jego babcia o to prosiła. W dniu wyjazdu ojciec miał wpaść do gospodyni. Trzeba było zobaczyć jego twarz, gdy zobaczył duże worki: jego oczy okropnie się wybałuszyły. Kobieta wyjaśniła, że w workach są warzywa, owoce z jej ogrodu. Torby nie zmieściły się w bagażniku – a ojciec musiał je włożyć do kabiny.
Kuzynka podała mu adres, do którego miał zabrać torby. Po dotarciu do stolicy ojciec postanowił przede wszystkim oddać torby, ponieważ przyjechał tam w interesach, a nie wozić torby. Kobieta ciągle dzwoniła i zastanawiała się, czy zabrał torby, czy nie. Ojciec zadzwonił pod ten numer, ale nie odebrali telefonu – i postanowił udać się bezpośrednio pod adres. Drzwi otworzył nieznajomy mężczyzna. Ojciec powiedział mu, że przysłali mu to prezenty ze wsi. Ale ten zmarszczył nos, z niezadowoleniem powiedział, że nie potrzebuje żadnych prezentów i powiedział, że nie weźmie.
Mój ojciec był wkurzony, że stracił tyle czasu na te torby. Kiedy wrócił do domu, kuzynka rzuciła się na niego. Zamiast złościć się na syna, pokłóciła się z moim ojcem, mówią, że powinien był przywieźć torby z powrotem. Moja babcia nie wspierała syna, ale tę kobietę. Mój ojciec zdecydował, że nigdy więcej nikomu nie powie o podróży służbowej i nigdy więcej nie zgodzi się przekazać rzeczy. Jestem po stronie ojca, postąpił słusznie. Trzeba było wcześniej dowiedzieć się, czy syn czegoś potrzebuje-a potem tylko poprosić o zabranie takich ciężarów. Od tego czasu mój ojciec nikomu nic nie przekazał.




