Ojciec zauważył siniak pod okiem córki i zadzwonił – życie jej męża legło w gruzach.

Ojciec zauważył siniak pod okiem córki i zatelefonował życie zięcia legło w gruzach.

Marysia stała w progu, witając rodziców swoim zwyczajnym, przyjaznym uśmiechem. Tylko sine, błyszczące oko zdradzało temat, o którym nie chciała rozmawiać.

Mamo, wszystko w porządku, nie ma się czym przejmować, powiedziała szybko, wyczuwając badawcze spojrzenie matki.

Elżbieta westchnęła ciężko. Twoja sprawa, córko. Musisz żyć po swojemu
Ojciec nawet nie spojrzał na zięcia. Powoli podszedł do okna i wpatrywał się w dal, jakby nie słyszał, jak córka mamrocze coś o szafie i ciemności.

Po prostu potknęłam się wczoraj wieczorem. No daj spokój, mamo, wszystko ze mną i z Jackiem jest w porządku!

W porządku? Marysia doskonale pamiętała, co się stało poprzedniego wieczoru. Jacek, jakby wściekły, nie tylko na nią krzyczał. Kiedy ośmieliła się powiedzieć, że ma dość, złapał ją za kołnierz szlafroka tak mocno, że aż poczuła ból w piersi.

Co, kurwo, zapomniałaś, komu zawdzięczasz, że jeszcze oddychasz?!, ryknął, potrząsając nią. Zapomniałaś, jak cię ściągałem z knajp, gdy uciekałaś ode mnie do tego Darka? Kto cię kochał, głupia? Nosiłem cię na rękach!

A potem mocny cios. Jak człowiekowi, prosto w twarz. Gwiazdy zaczęły jej migotać przed oczami, a potem ogarnął ją ból A Jacek wciąż wrzeszczał coś wulgarnego.

Tak, córko, rozumiem. Szafa ciemność, mruknęła matka, choć doskonale wiedziała, co się stało.

I czuła się winna. To ona zmusiła Marysię, by wyszła za Jacka! To ona odsunęła Darka od córki, wierząc, że to zły wpływ.

A twoja garderoba, córko, jak widać, ma pięści, powiedziała Elżbieta wymownie, rzucając okiem na zięcia.

Jan nigdy nie odwrócił się od okna. Wyszedł na balkon zapalić. W przeciwności do żony, nigdy nie popierał Jacka. Wydawał się przejściowy. Egoistyczny i płytki. Tak, pochodził z bogatej rodziny mieszkanie, samochód, znajomości i perspektywy. Ale w środku był zgnity.

I teraz ta zgnilność wyszła na wierzch siniak pod okiem córki.

Oczywiście, Jan mógłby złapać zięcia za klapy i przywalić mu porządnie. Ale to tylko skończyłoby się awanturą. I nawet nie chciał. Ledwie się powstrzymał Więc wyszedł na balkon.

Wiedział, że rozwiąże ten problem inaczej. I już wiedział jak.

Długo rozmawiał przez telefon na tym balkonie

Tymczasem Marysia kupiła matce kawę, i gadali o niczym. Pó

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa + 19 =

Ojciec zauważył siniak pod okiem córki i zadzwonił – życie jej męża legło w gruzach.