Odweta

Zemsta

W wieku trzydziestu lat Dominika była znana wśród wielu biznesmenów, prowadziła z nimi interesy i spotkania. Wierzyła, że w biznesie wszystkie chwyty są dozwolone, czasem nawet wykorzystywała swoje kobiece wdzięki, by osiągnąć cel. Z niektórymi partnerami łączyły ją więzi głębsze niż czysto zawodowe. Szła przez życie twardo, nie oglądając się na innych.

Jak kiedyś wyznała przyjaciółce:

Nie spałam z byle kim. Tylko z tymi, którzy mi się podobali. Może nie do końca profesjonalnie, ale kobiecie w biznesie nie jest łatwo to wciąż męski świat. Choć coraz więcej z nas znajduje swoje miejsce.

Nie wiem, Dominiko, ja bym tak nie potrafiła. Wolałabym spokojną pracę w biurze, gdzie decyzje podejmują inni. Do takich gier nie mam głowy. W biznesie trzeba mieć charakter twardy jak stal. A ty go masz mówiła Alicja, wspierając przyjaciółkę.

Wiesz, gdy zaczynałam, od razu trafiłam na mur. Kobietom nie ufają. Jeden z moich dawnych znajomych powiedział mi wprost: Kobieta może odnieść sukces, jeśli znajdzie odpowiednie podejście. I tak został moim pierwszym wyjątkowym partnerem.

Ojej, Dominiko, jak ty się na to zdecydowałaś? To chyba trudne, przekroczyć tę granicę odparła z lekkim przerażeniem Alicja.

Alu, z nim właśnie zrozumiałam, że można oddzielać uczucia od interesów. Z jednym mężczyzną budujesz związek, z drugim relację biznesową, gdzie nagrodą jest rozwój firmy.

Firma Dominiki rosła. Teraz potrzebowała dobrego informatyka, specjalisty, na którego wcześniej nie było ją stać. W końcu zgłosił się młody chłopak, zaledwie dwudziestopięcioletni. Dominika początkowo wątpiła, ale podczas rozmowy okazał się błyskotliwy pełen świetnych pomysłów. Marek miał dobre kwalifikacje, choć niewielkie doświadczenie, ale był obiecujący.

Dzień dobry powiedział uprzejmie, wchodząc do gabinetu.

Witaj, Marku. Usiądź, omówimy twoje obowiązki. Zaczynasz na okres próbny. Jeśli się sprawdzisz, zostaniesz na stałe. Ale mam warunek dodała znacząco.

Marek uniósł brwi:

Jaki?

Na razie nie licz na wysoką pensję. Jeśli się zgadzasz, możesz zaczynać.

Zgoda odparł poważnie.

Dominika obserwowała go. Był dobrym fachowcem, ale zbyt łagodny nie potrafił postawić się koleżankom z biura, nie umiał być twardy.

Swoje nietypowe spotkania biznesowe prowadziła w gabinecie. Wygodnie można od razu załatwić sprawy, podpisać dokumenty. Dlatego jej specjalni partnerzy przychodzili pod koniec dnia, gdy biuro pustoszało.

Pewnego wieczoru, w trakcie takiego spotkania, do gabinetu wszedł Marek z dokumentami. Nie wiedziała, że został po godzinach. Na szczęście wszystko się już skończyło Dominika zapinała bluzkę, a jej gość sączył wino.

Przepraszam, myślałem, że pani sama wydukał i wybiegł.

No cóż, Dominiko, teraz całe biuro będzie wiedzieć o nas burknął niezadowolony mężczyzna.

Udało jej się go przekonać, że Marek zachowa tajemnicę. Następnego dnia wezwała go do siebie.

Marku, liczę, że to, co widziałeś, zostanie między nami.

Chciała zaoferować mu podwyżkę, ale wpadła na inny pomysł. Nie musiała go długo namawiać zrozumiał wszystko z jednego jej spojrzenia. Dominika była zaskoczona mimo młodego wieku okazał się doświadczony. A ich zbliżenie wywołało w nim euforię. Musiała nawet nieco go powściągnąć.

Marku, to nie może wyjść poza te ściany. Inaczej ludzie pomyślą, że masz przywileje. Rozumiesz?

Jasne. Szefowa i podwładny

Ich relacja trwała ponad trzy lata. Oboje wiele się od siebie nauczyli. Ale z czasem Dominikę zaczęło to męczyć.

Marek podejrzewał, że wciąż ma specjalnych partnerów, często się kłócili. W końcu zaczął nalegać:

Dominiko, powinniśmy być razem. Ostatecznie.

Marek, nie kocham cię. Jak mogłabym wyjść za ciebie bez uczucia? Na początku była sympatia, ale to się wypaliło.

Następnego dnia znalazła na biurku jego wypowiedzenie. Tak się skończyło.

Półtora roku później jej firmę zaczęły nękać problemy. Kluczowi klienci odchodzili, mimo jej próśb.

Nic osobistego mówili. Nowa firma oferuje lepsze warunki.

Dominika zaczęła się martwić. W ciągu kilku miesięcy straciła kolejnych kontrahentów. Dochody spadły.

Muszę to wyjaśnić, inaczej zbankrutuję.

Ale nikt nie chciał mówić. W końcu jeden z dawnych partnerów, Witold, wyjawił:

Nowy konkurent znał wszystkie nasze ceny i kontakty. Skąd? Okazało się, że to Marek twój były pracownik.

Dominika oniemiała.

Zemsta. Wykradł nasze bazy danych, przejął klientów. I przekonał moich specjalnych partnerów, by przeszli do niego. Muszę się z nim spotkać.

Cześć, Marku powiedziała, wchodząc do jego gabinetu. Nie spodziewałam się, że zejdziesz tak nisko. Ta zemsta nie zasłużyłam na to.

To nie zemsta odparł spokojnie. Proponuję połączenie naszych firm. I powrót do wspólnego życia tyle że na moich zasadach. Ja będę kierował, ty zostaniesz zastępcą. W ten sposób uratujesz resztę klientów. Kocham cię, Dominiko. Decyduj.

Była w szoku. To było upokarzające. Poprosiła o czas na przemyślenie.

Tydzień później wróciła.

Sprzedaję firmę. Żadnego połączenia. I nie chcę z tobą być. Widzę przy sobie tylko silnego mężczyznę takiego, który buduje od zera, a nie kradnie bazy danych. I ten człowiek już jest przy mnie. Jestem wystarczająco młoda, by zacząć jeszcze raz. Tyle że tym razem bez błędów. Odeszła, trzaskając drzwiami.

Dominika wróciła do biznesu, tym razem u boku męża, Grzegorza. Urodziła syna, a jej firma znów się rozwijała. I choć raz w życiu nie musiała iść na kompromisy, by osiągnąć sukces.

Lekcja? Zemsta to zmarnowany czas. Lepiej iść naprzód.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − dwadzieścia =

Odweta