Odkrycie pod wanną

Znalezisko pod wanną

Tydzień spędzony w łóżku z gorączką i kaszlem został za Marzeną. Przeciągnęła się w łóżku i uśmiechnęła. Pierwszy raz od dłuższego czasu poczuła się naprawdę dobrze. Poranek rozpoczął się od promieni słońca wpadających przez zasłony. Marzena była pełna energii i zapału.

— No to czas na kawę i porządki! — powiedziała z entuzjazmem, wstając z łóżka.

W kuchni czekał na nią mąż, Szymon, który już pił kawę i przeglądał wiadomości na swoim starym laptopie.

— Dzień dobry — mruknął, nie odrywając wzroku od ekranu.

— Dzień dobry! — odpowiedziała radośnie Marzena. — Czuję się dziś milion razy lepiej! Postanowiłam zrobić generalne porządki. Sprzątnę łazienkę nowym środkiem, który kupiłam przed chorobą.

Szymon skinął głową, wyraźnie nie podzielając jej zapału.

— Może innego dnia? Dlaczego akurat w mój wolny dzień? Jeszcze mnie wciągniesz do roboty, a chciałem odpocząć…

— Nie martw się, kochany, mój entuzjazm wystarczy za nas oboje! — zapewniła go Marzena, kończąc kawę i jedząc ostatni kęs tosta z awokado.

Śpiewała pod nosem, zakładając gumowe rękawice. Jakże to dobrze, dzieci dorosły i sprzątać można rzadziej! Córkę rok temu wydali za mąż, syn od września na studiach mieszka w akademiku… Muszę do nich zadzwonić! Marzena wzięła słoik z nową pastą czyszczącą, która obiecywała blask i świeżość w ciągu kilku minut. Jej wrażliwy po chorobie nos nie wyczuł chemii w zapachu, raczej pachniało lawendą lub innymi łagodnymi kwiatami.

Najpierw zajęła się zlewem, potem toaletą, a następnie dotarła do wanny. Pasta działała, a zapach polnych, bzuowych kwiatów wypełnił całe pomieszczenie.

— Niesamowite! — zachwyciła się, patrząc na lśniącą powierzchnię. — Teraz wyglądasz jak nowa!

Jednak jej zapał nie wygasł. Marzena uznała, że skoro już zaczęła sprzątać, dokończy dzieło. Ukucnęła i zajrzała pod wannę.

— O rany, ile tu kurzu! — zawołała, chwytając szmatkę.

I wtedy jej wzrok padł na coś błyszczącego. Wyciągnęła rękę i wyjęła szklaną słoiczkę po kawie. Wewnątrz były starannie ułożone banknoty.

— Co to takiego? — zdziwiła się, otwierając słoik.

Marzena wyszła z łazienki z słoikiem w rękach. Szymon wciąż siedział przy laptopie, ale widząc jej minę, zaniepokoił się.

— Szymek, co to jest? — zapytała, pokazując słoik.

Zamarł na chwilę. Przez jego twarz przemknął nerwowy tik, ale szybko się opanował i wzruszył ramionami:

— Nie wiem. Skąd miałbym wiedzieć? Może to twoja skarbonka? — powiedział i przełknął ślinę, patrząc na słoik, jakby zawierał ostatni kawałek chleba na ziemi.

Jego spojrzenie pełne było ledwo skrywanej bólu, lecz Marzena tego nie zauważyła. Już otworzyła słoik i z zadziwieniem wyciągnęła pieniądze.

— Moja skarbonka? — zaśmiała się Marzena. — Nie chowałabym pieniędzy pod wanną. To na pewno twoja sprawka.

Szymon podniósł ręce, jakby się poddawał, znów przełykając nieprzyjemny guz w gardle.

— Przysięgam, nie mam pojęcia, skąd to się tam wzięło. Może poprzedni właściciele zapomnieli?

Marzena zmrużyła oczy.

— Mieszkamy tu już pięć lat. Nie sądzę, żeby zostawili tu pieniądze.

Szymon starał się wyglądać beznamiętnie, śledząc każdy ruch jej rąk. A Marzena postanowiła, że skoro znalazła pieniądze, to należą do niej. Uśmiechnięta przeliczyła banknoty. Jej oczy zaświeciły się zdrową chciwością.

— No cóż, skoro nikt się nie przyznaje, to miałam szczęście — powiedziała.

Szymon próbował się wtrącić. Zaczął mówić słodkim tonem, z trudem kontrolując emocje:

— Może kupimy coś pożytecznego? Na przykład nowy laptop? Ten już ledwo dycha. Mam na oku taki z mocnym procesorem…

— Laptop? — prychnęła Marzena. — Po co mi twój laptop? Mam lepszy pomysł.

Następnego dnia Marzena wróciła do domu z pięknym pudełeczkiem. Wewnątrz była biżuteria: kolczyki, pierścionek i delikatna zawieszka. Z dumą pokazała je Szymonowi.

— I jak? — zapytała, zakładając pierścionek i promieniejąc z radości, czując się jak Kleopatra. – Czyż nie wyglądam wspaniale?

Wyraz twarzy jasno mówił Szymonowi: „tylko spróbuj powiedzieć, że nie!”

— Pięknie — odpowiedział z chęcią, próbując ukryć rozczarowanie i gorycz. – Jesteś moją najpiękniejszą, boję się, żeby cię teraz ktoś nie porwał.

Marzena cały wieczór paradowała w nowej biżuterii, opowiadając o swoim znalezisku i szczęśliwym zakupie wszystkim: przyjaciółkom, mamie i teściowej. Przed snem, o dziesiątej, starannie ułożyła swoje skarby na szafce nocnej, by rano od razu je założyć do pracy.

Szymon długo nie mógł zasnąć, czego nie można było powiedzieć o Marzenie – zasnęła już po piętnastu minutach. Wiedząc, że żona ma twardy sen, Szymon ostrożnie przekradł się do drzwi balkonowych i wystawił swoje nieszczęśliwe ciało na zewnątrz. Tam, w pudełku po wyciskarce do soków, znalazł przyszykowaną paczkę papierosów, obok stała paczuszka miętowej gumy do żucia.

Najpierw zapalił. W zasadzie już dawno rzucił… Marzena nalegała z powodu częstych zapaleń oskrzeli i zapalenie płuc. Zresztą, przez ostatni rok nie miał ani jednej sezonowej choroby! Trochę się uspokoiwszy od dawki nikotyny, Szymon wyciągnął telefon i wybrał numer przyjaciela.

— No i co stary, — powiedział, — do gry dołączę jeszcze nieprędko, bez mnie będziecie musieli ciągnąć front… Żona znalazła moją skrytkę. Pół roku zbierałem, akurat odpowiednia kwota się uzbierała. A ona wzięła i kupiła sobie biżuterię.

— Twardo — współczuł przyjaciel. — No nic, jeszcze odłożysz.

Szymon westchnął i rzucił okiem na sypialnię. Marzena spała słodko, a na szafce obok niej leżała nowa biżuteria, błyszcząca i dla niego bezużyteczna, ale uszczęśliwiająca ją do granic.

— Aha… Za to żona odżyła. Nawet powiedziała, że dla takiej biżuterii nie grzech zrzucić kilka kilo, bo nie wystarczająco efektownie wygląda. No, nawet się cieszę, że tak ją uszczęśliwiłem.

Następnego ranka Marzena znów była w doskonałym humorze. Założyła nowe kolczyki i zawieszkę, podziwiając swoje odbicie w lustrze.

— Jak wyglądam? — zapytała Szymona.

— Wspaniale — odpowiedział, starając się szczerze uśmiechać, podziwiając lśniące oczy żony.

Tak, bez wątpienia, kobietę trzeba czasem rozpieszczać! Ale w głębi duszy już planował, gdzie ukryje następną skrytkę. Tym razem na pewno nie pod wanną.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 − pięć =

Odkrycie pod wanną