Odejść czy zostać

**Odejść czy zostać**

Kinga otworzyła drzwi i zdziwiła się, widząc córkę Zosię i nieznajomego chłopaka, który uśmiechał się przyjaźnie.

– Cześć, mamo, poznaj Jacka pomyślałam, że już czas, żebyście się poznali. Taty nie są w domu? mówiła szybko córka, popychając przed sobą chłopaka. Wchodź, Jacek, nie krępuj się, moi rodzice są super.

– Dzień dobry przywitał się nieco zarumieniony i wszedł do środka.

Kinga uśmiechnęła się, by dodać mu otuchy, i skinęła głową.

– Mamo, przepraszam, że wpadliśmy bez zapowiedzi, ale tylko napijemy się herbaty paplała Zosia a potem idziemy do kina.

Jacek zachowywał się spokojnie, uśmiechał się skromnie, ale podtrzymywa rozmowę.

– Mamo, a gdzie tata? Chciałam, żeby też go poznał.

– No gdzie może być nasz tata? W garażu, oczywiście. Grzebie przy aucie, mówił, że trzeba odkurzyć i umyć wnętrze. Przecież wiesz, on wszystko sam, na myjnię nie chce odpowiedziała Kinga.

Niedługo potem Zosia z Jackiem zaczęli się zbierać do wyjścia. Chłopak grzecznie podziękował i pożegnał się.

– Ojej, jaki uprzejmy i dobrze wychowany pomyślała matka, zamykając za nimi drzwi.

Zosia studiuje na drugim roku, córka już dorosła. Kinga nawet nie zauważyła, kiedy wyrosła. A teraz córka ciągle zadaje jej pytania o życie, prosi o rady: jak postąpić, co zrobić w danej sytuacji, oczekuje podpowiedzi.

Czasem matka oczywiście doradza, ale zdarzają się takie momenty, kiedy mówi:

– Córeczko, na to pytanie nie mam jednej odpowiedzi i nigdy mieć nie będę. Nie ma jedynie słusznych decyzji. Czasem życie zastawia na nas pułapki, chce nam pokazać, że na wszystko przychodzi odpowiedni czas.

Każdy ma swoją drogę, życie układa się po swojemu. Kinga, spędziwszy z mężem ponad dwadzieścia lat, wciąż stała na rozdrożu. Jak dziś pamięta, gdy koleżanka Ania przedstawiła ją Markowi.

– Kinga, poznaj Marka, kolegę mojego Tomka podeszła do wysokiego, szczupłego chłopaka, który wyglądał na zawstydzonego i nieco zagubionego. Pracuje z moim Tomkiem, ten od dawna prosił, żeby poznał swojego kolegę z jakąś koleżanką. No więc rozmawiajcie uśmiechnęła się i zniknęła w tłumie tańczących, wracając do swojego chłopaka.

Studencka impreza była w pełni. Kinga z Anią kończyła studia. Ania z Tomkiem mieli wziąć ślub za dwa miesiące. Marek wyglądał obco wśród studentów, krępował się, czuł się nie na miejscu. Garbił się, jakby wstydził się swojego wzrostu, był trochę niezdarny, rozglądał się po sali, obserwując rozbawiony tłum.

– Marku, studiujesz gdzieś? Kinga postanowiła pierwsza zagaić.

– Nie, już trzeci rok pracuję jako kierowca, a wcześniej byłem w wojsku.

– Dziwne, był w wojsku, a nawet nie nabrał masy pomyślała Kinga. Zazwyczaj chłopaki wracają zmienieni. Miała przykład przed oczami jej starszy brat.

– Z Tomkiem służyliśmy razem, tak się złożyło, zaprzyjaźniliśmy się i potem razem zaczęliśmy pracę. Uczyłem się tylko w szkole. A wy z Anią tu studiujecie?

Patrzył jej w oczy, uśmiechając się. Jego uśmiech był chłopięcy i czarujący, że mimowolnie odpowiedziała uśmiechem, choć nie chciała dawać mu żadnych nadziei. Nie spodobał się jej. Tak wyglądało ich pierwsze spotkanie. Gdyby wtedy ktoś powiedział jej, że to jej przyszły mąż, roześmiałaby się szczerze.

Ale jak to mówią od przeznania nie uciekniesz. Życie byłoby pewnie nudne i przewidywalne, gdybyśmy wiedzieli, gdzie i z kim będziemy za rok. Za każdym razem, gdy Marek zapraszał Kingę na randkę, myślała, że to ostatni raz, pogadają, przejdą się i się rozejdą. Następnym razem odmówi.

Tymczasem czas mijał, a Kinga nie potrafiła odmówić spotkania. Z jednej strony żal jej było tego skromnego, dobrego Marka, z drugiej nie było wokół niej nikogo, kogo traktowałaby poważnie, za kogo wyszłaby za mąż.

– Kinga, jak tam u ciebie z Markiem? pytała Ania.

– Normalnie, sama nie wiem jak odpowiedziała obojętnie.

Byli nawet na ślubie Ani i Tomka jako świadkowie. Weselili się i cieszyli z przyjaciół. Kinga skończyła studia i znalazła pracę. Tak się spotykali. I w pewnym momencie przywykła. Zrozumiała, że Marek jest prawdziwy. Postanowiła poradzić się matki.

– Mamo, przedstawiłam ci już Marka, ale nie wiem, co robić. On już mówi o ślubie, a ja nie wiem, co odpowiedzieć. Wiem tylko, że jest solidny, pracowity, troskliwy, choć wiele rzeczy nie zna, nie czyta książek.

– Córuś, nie przejmuj się. No i co, że nie czyta? Za to wierny i patrzy na ciebie jak zakochany mówiła matka. Z czasem różnice się zatrą.

W końcu Marek, czerwieniąc się i denerwując, oświadczył się Kingi, jakby nie był pewien jej odpowiedzi.

– Kinga, to dla ciebie wyjął z kies

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć + szesnaście =

Odejść czy zostać