Od wielu kobiet na urlopie macierzyńskim słyszę, że nie mają wystarczająco dużo czasu dla siebie, a ja jestem mamą, która radzi sobie ze wszystkim.

Nie rozumiem oburzenia młodych matek na forach, które skarżą się, że będąc na urlopie macierzyńskim, nie mają czasu dla siebie. Twierdzą, że nie mogą pójść na zabiegi, nie mogą oglądać filmów, czytać, bo przy dziecku ciągle muszą coś robić, a ich świat ogranicza się tylko do macierzyństwa.

Czy tylko ja tego nie rozumiem, czy inni też?

Artura urodziłam w wieku dwudziestu dwóch lat, w pierwszym roku małżeństwa. Mój mąż wcześniej ciężko pracował, żebyśmy mogli wyjeżdżać za granicę na wakacje i nie odmawiać sobie niczego, więc urodzenie dziecka wcale nie zmieniło jego planu dnia, a może nawet dodało do niego kilka dodatkowych rzeczy. Ja w tej sytuacji poszłam na urlop macierzyński, aby wychować naszego syna.

Moje dziecko ma prawie sześć miesięcy, a ja wciąż uczę się tajników macierzyństwa. Nie jest ono tak skomplikowane i straszne, jak się wydaje! Artur nie jest najspokojniejszym chłopcem, już podnosi głowę i próbuje raczkować, więc wciąż mam go na oku. Bardzo trudno jest też położyć go spać, ale oboje lubimy słuchać audiobooków, zasypiać przy playliście kołysanek i YouTube’a, a mnie nic nie powstrzymuje wtedy przed nałożeniem na twarz nawilżającej maseczki z tkaniny.

Mój świat po przybyciu Artura nie ogranicza się jedynie do niego.

Razem z mężem i dzieckiem wychodzimy do kawiarni, na spacery, jeździmy też, jak dawniej, na urlop i bardzo lubimy ten czas. Owszem, w dni, kiedy muszę z nim być, symbolicznie posprzątać i ugotować, mam wrażenie, że brakuje mi czasu, ale tak nie jest. To tylko złudzenie, które wynika ze zmęczenia.

Mój mąż jest wspaniały. Dba o mnie i o mojego syna, rozpieszcza nas, a także zmywa naczynia. Każdego dnia po pracy stoi przy zlewie i myje wszystko, co zebrało się w ciągu dnia. Uważam, że jest to sprawiedliwy podział obowiązków i on czuje się o wiele lepiej, gdy może pomóc. To jest też czas, który mogę poświęcić dla siebie.

Tak, jestem typem mamy, która radzi sobie ze wszystkim na urlopie macierzyńskim i nie tylko – uwielbiam wszystkie sprawy, z którymi muszę się uporać, opiekując się moim małym synkiem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 + 20 =

Od wielu kobiet na urlopie macierzyńskim słyszę, że nie mają wystarczająco dużo czasu dla siebie, a ja jestem mamą, która radzi sobie ze wszystkim.