Od mniej więcej roku mój syn mieszka z Zosią, a mimo to nie poznaliśmy jej rodziców. Wydało mi się to podejrzane, więc postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej.
Zawsze starałam się wychować syna w szacunku do kobiet babci, mamy, żony, córki. Uważam, że to najważniejsza cecha mężczyzny: szacunek do kobiet. Razem z mężem zadbaliśmy o jego dobre wychowanie i edukację, oraz zapewniliśmy mu wszystko, co potrzebne do spokojnego życia. Nie chcieliśmy mu dawać gotowych rozwiązań, ale mimo to kupiliśmy mu dwupokojowe mieszkanie. Pracował i utrzymywał się sam, ale nie miał wystarczająco pieniędzy, żeby kupić własne lokum.
Mieszkania od razu mu nie przekazaliśmy, a nawet nie powiedzieliśmy o samym zakupie. Dlaczego? Bo nasz syn mieszkał już z dziewczyną dlatego. Od roku tworzyli z Zosią związek, ale jej rodziców nie znaliśmy, co wydawało mi się dziwne.
Później dowiedziałam się, że mama Zosi była kiedyś sąsiadką mojej przyjaciółki. Ta opowiedziała mi coś, co mnie bardzo zaniepokoiło. Okazało się, że mama Zosi wyrzuciła swojego męża z domu, kiedy zaczął mniej zarabiać, ale szczyt niedorzeczności nastąpił dopiero później… Pani ta zaczęła spotykać się z żonatym, ale bogatym mężczyzną. Babcia Zosi, podobnie jak jej córka, również miała romans z żonatym facetem. Zmuszała też swoją córkę i wnuczkę, żeby jeździły do niego na wieś pomagać przy gospodarstwie.
Przez to mój syn już kilkukrotnie miał kłopoty z przyszłą teściową. Co najbardziej mnie martwi, to fakt, że mama i babcia Zosi nastawiają ją przeciwko ojcu.
Dziewczyna bardzo przywiązana jest do ojca, ale przez te dwie kobiety ich relacja jest zagrożona. I na domiar złego: Zosia postanowiła rzucić studia. Uważa, że to mężczyzna powinien utrzymywać rodzinę. Zgadzam się z tym do pewnego stopnia przygotowaliśmy syna do roli głowy rodziny, ale nie daj Boże, gdyby w życiu pojawiły się trudności. Gdzie wtedy zabezpieczenie, jak w takiej sytuacji pomoże mężowi? Notabene, mieszkanie przepisałam na siebie, bo wiem, że wychowałam łagodnego chłopaka, jak się u nas mówi, takiego jelenia. Jasne, że wszystko kupione przed ślubem nie podlega podziałowi po rozwodzie, ale Zosia jest na tyle sprytna, że mojego dżentelmena puści z samymi skarpetkami.



