Obiecuję, że wszystko odzyskam, nie martw się!

Oddam wszystko, obiecuję.

Jadwiga, naprawdę nic nie mogę zrobić w tej sytuacji. Nic.

Wiktoria starała się mówić spokojnie, ale w środku kipiała irytacja. Bratowa stała pośrodku salonu z rozpaczliwym wyrazem twarzy, tupiąc nogą.

Jak możesz nie móc? natychmiast wybuchła Jadwiga, a po jej policzkach spłynęły łzy. Jutro mam najważniejszą rozmowę kwalifikacyjną! Rozumiem, najważniejszą! A nie mam czego na siebie włożyć!

Wiktoria westchnęła zmęczona. Jadwiga zawsze umiała wycisnąć łzy w odpowiednim momencie.

Masz pełną szafę, przy okazji zauważyła z suchym tonem.
Ale w niej nie ma nic odpowiedniego! jęknęła bratowa, wycierając nos rękawem. Muszę wyglądać poważnie i elegancko, a mam tylko stare dżinsy i koszulki! Nie pójdę na rozmowę jak uczennica!

Jadwiga płakała coraz głośniej, głos jej drżał od udawanego rozpaczy. Ściskała dłonie przy sercu, jakby się modliła.

Jeśli nie dostanę tej roboty, zostanę bez grosza! To super oferta i nie znajdę nic lepszego!
Jadweczko, co się stało? wszedł do salonu Michał, słysząc płacz siostry.

Wiktoria zamarła w myślach. Teraz bratowa dostanie wsparcie.

Michał, wyobraź sobie zwróciła się do brata, jutro mam rozmowę, a Wiktoria odmawia pożyczyć mi ubrania! Skąpa jest, co nie?

Michał zmarszczył brwi i spojrzał na żonę z niedowierzaniem.

Wiktoria, nie jesteśmy sobie obcy. Czy naprawdę tak trudno się podzielić?
Michał, to moje prywatne rzeczy zaczęła wyjaśniać Wiktoria, lecz mąż przerwał jej.
Co z tobą nie tak? Jadwiga prosi o pomoc w trudnej chwili, a ty zachowujesz się jak chciwa wrednica.

Jadwiga wycierała łzy i patrzyła na brata z wdzięcznością. Wiktoria zacisnęła wargi. Presja z dwóch stron była nie do zniesienia.

Wiktoria, proszę, proszę błagała bratowa. Będę bardzo ostrożna, nic nie zepsuję. Zwrócę wszystko w idealnym stanie! Przysięgam!

Michał skinął głową, popierając siostrę.

Na pewno zwróci. Co to za problem, że to tylko ubrania?

Wiktoria wiedziała, że opór jest bezcelowy. Pod podwójnym naciskiem poddała się.

Dobrze, weźcie, wymamrotała przez zaciśnięte zęby i ruszyła w stronę sypialni.

Przy szafie zatrzymała się, przyglądając się swoim rzeczom. Ręka sama sięgnęła po granatowy garnitur w spodniach. Ten zestaw kupiła na specjalne okazje, nosiła go zaledwie kilka razy.

Proszę wróciła do salonu z garniturem na wieszaku.

Jadwiga natychmiast chwyciła ubranie i przytuliła je do siebie, gładząc materiał.

Ojej, ale piękny! Dziękuję ogromnie! Będę w nim jak królowa! Nie, jak księżniczka Diana

Jednak po chwili twarz bratowej zmieniła się.

A buty? Do tego garnituru potrzebne są odpowiednie buty.
Jadwiga zaczęła się bronić Wiktoria.
I dodatki nie zaszkodzą, kontynuowała, nie zwracając uwagi na ton bratanki. A jeszcze torebka! Musi być elegancka, inaczej cały look runie!
Siostrzyczko ma rację dodał Michał. Nie można iść na rozmowę w sportowych trampkach.

Wiktoria pięściła się w pięść. Bezczelność Jadwigi nie znała granic, a mąż ślepo ją popierał.

Dobrze wymamrotała i znów ruszyła do sypialni.

Z szafy wyjęła czarne czółenka na średniej wysokości obcasa, otworzyła pudełko z biżuterią i wybrała skromne perłowe kolczyki z wisiorkiem. Z przedpokoju wzięła małą czarną skórzaną torbę.

Oto wszystko, czego potrzebujesz. Bielizny już znajdziesz? rzuciła z sarkazmem, podając Jadwidze pozostałe rzeczy.
Ach, jesteś moja wybawicielka! klasnęła bratowa, ignorując ukrytą złośliwość Wszystko zwrócę w najlepszym stanie, obiecuję!

Szybko zebrała wszystko w garść i ruszyła w stronę wyjścia, wyraźnie obawiając się, że Wiktoria zmieni zdanie.

Jeszcze raz dzięki, zawołała Jadwiga od drzwi i wyjść.

Michał podszedł do żony i objął ją po ramionach.

Widzisz, jak się ucieszyła? Po co tak się opierała prostej prośbie? Co się stanie z twoim garniturem, nie zje go przecież.
Po prostu nie lubię dzielić się rzeczami osobistymi z obcymi odpowiedziała szczerze Wiktoria.
Obcymi? oburzył się mąż. To przecież moja siostra! Nie jakaś przypadkowa dziewczyna z ulicy.
Dla mnie ona jest obcym człowiekiem. I wiesz o tym doskonale.

Michał pokręcił głową i poszedł do kuchni, mrucząc coś o kobiecej złośliwości.

Minął tydzień. Wiktoria kilka razy zamierzała zadzwonić do Jadwigi, ale ciągle odkładała rozmowę. W końcu jej cierpliwość wybuchła.

Halo, Jadwiga, cześć? Kiedy oddasz moje rzeczy?

Po drugiej stronie usłyszał się niezadowolony jęk.

A cześć, Wiktoria. Słuchaj, zdarzyła się mała przykra sytuacja
Jaka przykra sytuacja? spytała Wiktoria.
No przypadkowo rozlałam kawę na garnitur wymamrotała Jadwiga. Teraz jest plama Próbowałam ją wytrzeć, ale nie daje rady.
Co!? podniosła głos Wiktoria.
I jeszcze torbę mi ukradli. Złapali ją prosto z rąk na ulicy! A te czółenka obcas odpadł, kiedy ganiałam złodzieja! Kolczyki oddam później, dobra?

Wiktoria nie mogła uwierzyć własnym uszom. Jak wszystkie rzeczy mogły jednocześnie się pops uć?

Jadwiga, jak to możliwe, że wszystko Żartujesz? To chyba żart, co?
Przepraszam, Wiktoria, mam pilny telefon! Zajmiemy się tym później! przerwała bratowa i rozłała słuchawkę.

Wiktoria patrzyła na telefon w pełnym zdumieniu. Jadwiga fantastycznie ją okłamywała, a Wiktoria nie mogła tego udowodnić.

Mijał miesiąc, a Jadwiga znów pojawiła się na progu ich domu. Tym razem wyglądała jeszcze bardziej rozpaczliwie.

Wiktoria, pomóż! Mam firmowy bankiet, a nie mam co na siebie włożyć!
No cóż, jesteś po prostu skąpa jak szklaneczka. Niesamowita pewność siebie. Nie boisz się prosić po tym, co się stało ostatnio? zimno odparła Wiktoria. Nie dam ci nic.
Proszę! Obiecuję, że tym razem będę bardzo ostrożna!
Nie, i więcej mnie nie pytaj odcięła Wiktoria i zamknęła drzwi przed wściekłą bratanką.

Wieczorem Michał wrócił do domu w złym humorze.

Co robisz? rzucił się na żonę. Jadwiga dzwoniła, łkając! Jak mogłaś tak z nią postąpić?
Mogłam, odpowiedziała spokojnie Wiktoria. Nie zamierzam już jej oddawać rzeczy.
Co, żałujesz jakichś ubrań? Człowiek prosił cię o pomoc!
Michał, twoja siostra zniszczyła mój drogocenny garnitur i wszystkie inne rzeczy!
Garnitur? Kupimy ci nowy!
Za twoją pensję? ironicznie zapytała Wiktoria.

Michał trochę się zamyślił, ale się nie poddał.

Ty po prostu zazdrościsz Jadwie! Jest młoda, piękna A twoje ubrania lepiej na niej leżą!
Aha, tak mówisz! Idź do swojej pięknej siostry, bo ona jest ci droższa niż żona!

Kłócili się do późnej nocy, ale Wiktoria nie ustępowała.

Kilka dni później wróciła z pracy wcześniej niż zwykle. Weszła do sypialni i zamarła. Drzwi szafy były otwarte, a zawartość porozrzucana po całym łóżku. Wieszaki leżały wśród ubrań.

Drżącymi rękami Wiktoria zaczęła zbierać rzeczy. Wkrótce zorientowała się, że brakowało jej ulubionej granatowej sukni wieczorowej, nowych czółenek, złotych kolczyków z szafirami i małego kopertowego torebki z perłową klamrą

Natychmiast wybrała numer męża.

Michał, co się stało? Rozwaliliśmy naszą szafę?! I gdzie moje rzeczy?
Ach, Jadwiga wpadła odpowiedział spokojnie. Pozwoliłem jej wziąć, co się podoba. Jutro wszystko odda.
Czy ty oszalałeś?! krzyknęła Wiktoria.
Co w tym złego? Nie chciałaś się podzielić! Jadwiga wzięła, co chciała! Jutro wszystko będzie na miejscu.

Wiktoria odłożyła słuchawkę, chwyciła klucze od samochodu i w mgnieniu oka dotarła pod dom Jadwigi.

Kiedy bratanka otworzyła drzwi, wyraz twarzy był zdumiony.

Wiktoria
Gdzie są moje rzeczy? wymamrotała Wiktoria.
Jakie rzeczy? Nic nie brałam próbowała udawać niewinność Jadwiga.

Wiktoria odepchnęła ją i weszła do mieszkania. W sypialni otworzyła szafę i zobaczyła to, co ją osłupiło.

Na wieszaku wisiał właśnie zniszczony granatowy garnitur w nienagannym stanie. Obok leżały rozbite buty, a na półce stała skradziona torebka. Obok były rzeczy, które Jadwiga wzięła tego dnia.

Ty po prostu kłamiesz! wyszeptała Wiktoria. Nic się nie popsuło ani nie zgubiło! Wiedziałam to!

Jadwiga rzuciła się do drzwi, ale Wiktoria postawiła jej stopę na progu.

Stój! Wyjaśnij, po co mi kłamałaś!
Ja nie chciałam oddać rzeczy wymamrotała bratanka. Po prostu mi się tak podobały
Jesteś wściekłą złodziejką! wybuchła Wiktoria i zaczęła wyciągać własne rzeczy ze szafy Jadwigi.
Nie wolno mi cię obrażać! podniesiona głosem Jadwiga. Nie jestem złodziejką, nic ci nie jestem winna!
Właśnie jesteś winna! I jeśli jeszcze kiedyś zbliżysz się do moich rzeczy, dostaniesz to, co ma się przytrafić! Rozumiesz?

Wiktoria wyciągnęła ze szafy całą swoją garderobę i ruszyła w stronę wyjścia.

Powiedz mi, że nie dzwonię prosto na policję!

W domu czekał zdezorientowany Michał.

Wiktoro, Jadwiga płakała, krzyczała Mówi, że ją obrażałaś, groziłaś
Obrażałam? postawiła paczkę z rzeczami na podłodze. Co, jej siostra? Trzeba jej jeszcze jedną klapsa dać. Ukradła mnie! I kłamie o zepsutych rzeczach!

Wyciągnęła garnitur i pokazała mężowi.

Patrz! Bez plam! A te buty, które rzekomo się zepsuły!

Michał milczał, przyglądając się nienaruszonym ubraniom.

Michał, zapamiętaj raz na zawsze rzekła stanowczo. Kolejna taka sytuacja z twoją siostrą i odchodzę. Na zawsze. Decyduj, co jest ci droższe: nasz małżeński dom czy kaprysy tej wściekłej złodziejki.

Michał pobladł. W głosie Wiktorii zabrzmiała determinacja, której nie mógł już zignorować: żarty się skończyły.

Nie wiedziałem, że ona kłamie, szczerze wymamrotał.
Teraz wiesz. I pamiętaj: do moich rzeczy nikt nie dotyka bez mojego pozwolenia. To moja własność, nie wspólne dobra dla twoich krewnych.

Michał skinął głową, nie podnosząc oczu. Wiktorii już nie zależało, co przeżywa Jadwiga. Niech kupuje ubrania za własne pieniądze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × cztery =

Obiecuję, że wszystko odzyskam, nie martw się!