Obiecuję, że wszystko oddam, nie martw się!

Zuzanna, niestety nic nie mogę w tej sprawie zrobić. Nic.

Wiktoria starała się mówić spokojnie, ale w środku już kipiała z irytacji. Szwagierka stała pośrodku salonu z zmartwioną miną, przeskakując z nogi na nogę.

No jakże nie możesz? od razu rozprysła się płaczem Zuzanna, a po policzkach leciały łzy. Jutro mam najważniejszą rozmowę kwalifikacyjną! Najważniejszą! A ja nie mam czego się ubrać!

Wiktoria westchnęła zmęczenie. Zuzanna zawsze umiała wycisnąć łzy w najgorszym momencie.

Masz pełną szafę, zauważyła suchą uwagą.
Ale w niej nie ma nic odpowiedniego! wymiotowała szwagierka, wycierając nos rękawem. Muszę wyglądać poważnie i elegancko, a mam tylko stare dżinsy i koszulki! Nie pójdę na rozmowę jak uczennica!

Zuzanna płakała coraz głośniej, jej głos drżał od rzekomego szczerego rozpaczenia. Przyciskała dłonie do klatki piersiowej, jakby się modliła.

Jak nie dostanę tej pracy, zostanę bez grosza! To przecież super oferta i już nigdy nie znajdę czegoś godnego!
Zuzanko, co się stało? wszedł do salonu Michał, słysząc płacz siostry.

Wiktoria poczuła w sobie jęk. Teraz szwagierka dostała wsparcie.

Michale, wyobraź sobie, od razu zwróciła się do brata Zuzanny, jutro mam rozmowę, a Wiktoria nie chce pożyczyć mi ubrań! Skąpiec, co ty!

Michał zmarszczył brwi i spojrzał na żonę z niedowierzaniem.

Wiktorio, nie jesteśmy sobie obcy. Czy naprawdę tak trudno się podzielić?
Michał, to moje prywatne rzeczy zaczęła tłumaczyć Wiktoria, lecz mąż przerwał jej.
Co z tobą nie tak? Zuzanna prosi o pomoc w trudnej chwili, a ty zachowujesz się jak … skąpiec!

Zuzanna wycierała łzy i patrzyła na brata z wdzięcznością. Wiktoria zaciśnęła wargi. Presja z obu stron była nie do zniesienia.

Wiktorio, proszę, proszę drążyła szwagierka. Będę bardzo ostrożna, nic nie zepsuję. Oddam wszystko w idealnym stanie! Przysięgam!

Michał skinął głową, popierając siostrę.

Oczywiście zwróci. Co to za małe dramaty? To w końcu tylko ubrania.

Wiktoria wiedziała, że opór jest bezcelowy. Pod podwójnym naciskiem poddała się.

Dobrze, weźcie, wymamrotała przez zęby i ruszyła w stronę sypialni.

Przy szafie zatrzymała się, przyglądając się swoim rzeczom. Ręka samiścią sięgnęła po ciemnoniebieski garnitur w kant. Ten zestaw kupiła na specjalne okazje i nosiła go zaledwie kilka razy.

Proszę wróciła do salonu z garniturem na wieszaku.

Zuzanna natychmiast chwyciła ubranie i przytuliła je, głaszcząc materiał.

Ojej, jaki piękny! Dziękuję bardzo! Będę w nim jak królowa! Nie, jak księżniczka Diana…

Jednak po chwili twarz szwagierki się zmieniła.

A buty? Do tego garnituru potrzebne są odpowiednie buty.
Zuzanno… zaczęła protestować Wiktoria.
I biżuteria się przyda, dodała, nie zwracając uwagi na ton szwagierki. No i elegancka torebka, inaczej cały look się rozpadnie!
Siódeczko ma rację poparł Michał. Nie można iść na rozmowę w tenisówkach.

Wiktoria zaciśnęła pięści. Zuchwałość Zuzanny nie znała granic, a mąż ślepo ją popierał.

Dobrze wymamrotała i znów ruszyła do sypialni.

Z szafy wyjęła czarne szpilki na średnim obcasie, potem otworzyła szkatułkę z biżuterią i wybrała skromne perełkowe kolczyki z wisiorkiem. Z przedpokoju wzięła małą czarną skórzaną torebkę.

Proszę, to wszystko, czego potrzebujesz. Bieliznę już sama znajdziesz? wymamrotała, podając Zuzannie resztę rzeczy.
Och, ty jesteś ratunkowa! klasnęła szwagierka, nie słysząc sarkazmu Wszystko zwrócę w lepszym stanie, obiecuję!

Zebrała rzeczy w garść i ruszyła w stronę drzwi, wyraźnie obawiając się, że Wiktoria zmieni zdanie.

Jeszcze raz dziękuję zawołała Zuzanna, już przy wyjściu, i zniknęła.

Michał podszedł do żony i objął ją za ramiona.

Widzisz, jak się ucieszyła? Po co tak opierała się prostej prośbie? Co się stanie z twoim garniturem, nie zje go przecież.
Po prostu nie lubię dzielić się prywatnymi rzeczami z obcymi odpowiedziała szczerze Wiktoria.
Obcymi? oburzył się mąż. To przecież moja siostra! Nie jakaś nieznajoma z ulicy.
Dla mnie ona właśnie jest obcą. I wiesz o tym doskonale.

Michał pokręcił głową i odszedł do kuchni, mrucząc coś o kobiecej złośliwości.

Minął tydzień. Wiktoria kilka razy zamierzała zadzwonić do Zuzanny, ale ciągle odkładała rozmowę. W końcu cierpliwość jej wyczerpnęła.

Halo, Zuzanno, cześć? Kiedy oddasz moje rzeczy?

Po drugiej stronie linii rozległo się niezadowolone warczenie.

A cześć, Wiktorio. Słuchaj, stała się mała niedogodność
Jaka niedogodność? ostrożnie spytała Wiktoria.
No przypadkowo rozlałam kawę na garnitur jąkała się Zuzanna. Teraz jest plama Próbowałam ją wytrzeć, ale nic nie działa.
Co?! podniosła się Wiktoria.
I jeszcze torbę mi ukradli. Dosłownie wyciągnęli z ręki na ulicy! A te szpilki obcas odpadł, kiedy ganiałam złodzieja! Kolczyki oddam później, ok?

Wiktoria nie mogła uwierzyć własnym uszom. Jak wszystkie rzeczy jednocześnie mogły się popsuć?

Zuzanno, jak to możliwe, że wszystko Śmiesz się? To chyba żart, co?
Przepraszam, Wiktorio, mam pilny telefon! Pogadamy później! przerwała ją szwagierka i rozłączyła się.

Wiktoria patrzyła na telefon w totalnym zamyśleniu. Zuzanna fantastycznie ją okłamywała, a Wiktoria nie mogła tego udowodnić.

Mija miesiąc, a Zuzanna znów pojawia się na progu ich domu. Tym razem wygląda jeszcze bardziej rozpaczliwie.

Wiktorio, pomóż! Mam firmowy bankiet i nie mam czego się ubrać!
No jasne, jesteś biedna jak mysz. Niesamowita pewność siebie. Nie boisz się prosić po tym, co się stało ostatnim razem? zimno odparła Wiktoria. Nie dam ci nic.
Proszę! Obiecuję, że będę ostrożna!
Nie, i nie pytaj więcej odcięła Wiktoria i zamknęła drzwi przed zdezorientowaną szwagierką.

Wieczorem Michał wrócił do domu w złym humorze.

Co robisz? rzucił się na żonę. Zuzanna dzwoniła w łzach! Jak mogłaś tak z nią postąpić?
Mogłam, spokojnie odpowiedziała Wiktoria. Nie zamierzam już jej oddawać moich rzeczy.
Co, żałujesz jakichś ubrań? Człowiek poprosił cię o pomoc!
Michał, twoja siostra zepsuła mój drogi garnitur i wszystkie inne rzeczy!
Garnitur? Kupimy ci nowy!
Za twoją pensję? zażartowała Wiktoria.

Michał lekko się zawstydził, ale nie poddał się.

Ty… Ty… Po prostu zazdrościsz Zuzance! Jest młoda, piękna… A twoje ciuchy lepiej jej leżą!
A oto jak mówisz! Idź do swojej pięknej siostry, bo ona jest ci droższa niż żona!

Kłócili się do późnej nocy, ale Wiktoria trzymała się swojego zdania.

Kilka dni później wróciła z pracy wcześniej niż zwykle. Weszła do sypialni i zaniemówiła. Drzwi szafy były otwarte, a zawartość rozrzucona po całym łóżku. Wieszaki leżały wśród ubrań.

Drżącymi rękami Wiktoria zaczęła zbierać rzeczy. Wkrótce okazało się, że brakuje jej ulubionej wieczorowej sukni bordowej, nowych szpilek, złotych kolczyków z szafirami i małego clutchu z perłową klamrą

Natychmiast zadzwoniła do męża.

Michałe, co się stało? Rozwaliliśmy naszą szafę?! Gdzie moje rzeczy?
Ach, wpadła Zuzanka odpowiedział spokojnie. Pozwoliłem jej wziąć wszystko, co się jej podoba. Jutro wszystko zwróci.
Czy ty oszalałeś?! krzyknęła Wiktoria.
No i co? Nie chciałaś się dzielić! Zuzanna sama wybrała! Jutro wszystko będzie na miejscu.

Wiktoria odłożyła telefon, chwyciła kluczyki od samochodu i w mgnieniu oka dotarła do domu Zuzanny.

Gdy szwagierka otworzyła drzwi, twarz jej była zdumiona.

Wiktorio
Gdzie moje rzeczy? wymamrotała Wiktoria przez zęby.
Jakie rzeczy? Nic nie brałam próbowała udawać niewinność Zuzanna.

Wiktoria popchnęła ją i weszła do mieszkania. W sypialni szwagierki otworzyła szafę i zobaczyła to, co ją osłabiło.

Na wieszaku wisiał ten sam zniszczony garnitur w idealnym stanie. Obok stały rozbite szpilki, a na półce leżała skradziona torebka. Obok były jeszcze rzeczy, które Zuzanna wzięła tego dnia.

Ty ty po prostu kłamałaś! wyszeptała Wiktoria. Nic się nie popsuło ani nie zgubiło! Wiedziałam to!

Zuzanna rzuciła się w stronę drzwi, lecz Wiktoria zablokowała jej wyjście.

Stań! Wyjaśnij mi, po co kłamałaś!
Nie chciałam oddać rzeczy wymamrotała szwagierka. Po prostu mi się spodobały
Jesteś bezczelna, złodziejka! wybuchła Wiktoria, wyciągając swoje rzeczy z szafy Zuzanny.
Nie obrażaj mnie! krzyknęła Zuzanna. Nie jestem złodziejką, nic ci nie jestem winna!
Oczywiście, że jesteś winna! I jeśli jeszcze raz zbliżysz się do moich rzeczy, dostaniesz to, co masz w zanadrzu od mojego braciszka! Rozumiesz?

Wiktoria wyniosła wszystkie swoje rzeczy i ruszyła w kierunku wyjścia.

Powiedz dziękuję, że nie wzywam policję!

W domu czekał zdezorientowany Michał.

Wiktorio, Zuzanka dzwoniła, płakała Mówiła, że ją obrażałaś, groziłaś
Obrażałam? położyła torbę z rzeczami na podłodze. Mało jej! Twojej bezczelnej siostry! Trzeba było jeszcze policzyć ciosy. Okradła mnie! I okłamała o zniszczonych rzeczach!

Wyciągnęła garnitur i pokazała mężowi.

Patrz! Żadnych plam! A te szpilki, które podobno się zepsuły!

Michał milczał, przyglądając się nienaruszonym rzeczom.

Michał, zapamiętaj to raz i na zawsze powiedziała stanowczo Wiktoria. Kolejna podobna sytuacja z twoją siostrą i odchodzę. Na zawsze. Zdecyduj, co jest ci droższe: nasz małżeński związek czy kaprysy tej bezczelnej złodziejki.

Michał zbladł. W głosie żony zabrzmiała determinacja, której nie mógł już zignorować.

Nie wiedziałem, że ona kłamie, przysięgam wymamrotał.
Teraz wiesz. I pamiętaj: do moich rzeczy nikt nie dotyka bez mojego pozwolenia. To moja własność, nie wspólne mienie dla twoich krewnych.

Michał skinął głową, nie podnosząc oczu. Wiktorii już nie obchodziło, co przeżywa Zuzanna. Niech kupuje sobie ubrania na własny rachunek.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 + 4 =

Obiecuję, że wszystko oddam, nie martw się!