Obiecuję kochać twojego syna jak własnego. Odpoczywaj w pokoju…

Obiecuję kochać twojego syna, jak własny. Niech spoczywa w pokoju

Roman jest człowiekiem, któremu prawie nic nie brakuje. Ma własne mieszkanie w Warszawie, dobrą pracę w międzynarodowej korporacji, nowy Audi. Wieczorami jedzie do restauracji, nosi modne ubrania wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Brakuje mu jednak miłości. Niecały rok temu rozwodzi się z żoną, z którą był siedem lat. Pewnego dnia ona mówi, że chce żyć tylko dla siebie, nie chce dzieci i rodzinnych kłopotów. Ona jest zbyt wyjątkowa na zwykłe małżeństwo, a on czuje się zbyt prosty i prymitywny. Roman zawsze stawia na uczciwość i porządek, a jego rodzice są z niego dumni. Problem w tym, że mieszkają daleko w Krakowie i rzadko się widują.

Po pracy Roman wychodzi trochę wcześniej, jedzie do domu, by wziąć prysznic, a potem planuje kolację w restauracji. Nie ma ochoty gotować. Nagle pomyśla, że może złamać swoje zasady, wjechać po kebaba i colę i spędzić niegrzeczny wieczór. Gdy podjeżdża do budki, z daleka zauważa małego chłopca, mającego pięćsześć lat, siedzącego na murku i ocierającego łzy. Serce Romana ściska się z żalu. Wychodzi z samochodu i podchodzi do niego, kuca.

Kim jesteś? Co tu robisz? Gdzie są twoi rodzice? pyta.

Nazywam się Jarek Nowak. Jestem bardzo głodny, ale nie mam pieniędzy. Mama wzięła mnie do szpitala i zostałem sam. Boję się odpowiada chłopiec.

A gdzie twój tata? dopytuje Roman.

Nie wiem. Mama mówiła, że odszedł, kiedy się urodziłem mówi Jarek.

Ile dni już tu włóczysz się po ulicy? pyta Roman.

Dwa. Mam klucze, ale nie mogę otworzyć drzwi. Muszę spać w klatce schodowej, jest zimno i głodno tłumaczy chłopiec.

Roman postanawia kupić jedzenie i zawieźć Jarka do domu. Chłopiec nie potrafi otworzyć zamka w drzwiach, więc Roman wchodzi razem z nim. Jarek biegnie prosto do kuchni, chwyta chleb i zaczyna go gryźć. Roman odkłada torby z jedzeniem na stół i mówi:

Najpierw weź prysznic i przebierz się w czyste ubrania, a ja przygotuję posiłek.

Jarek skinął głową, pobiegł do łazienki i samodzielnie się ubrał. Roman zapytał, czy nie potrzebuje pomocy, ale chłopiec odpowiedział, że jako mężczyzna musi radzić sobie sam.

Siadają przy stole i jedzą. Roman zauważa, że Jarek połyka jedzenie szybko, nie przeżuwając go. Po chwili chłopiec zasypia przy stole. Roman podnosi go, niesie do pokoju, kładzie na łóżku i przykrywa kocem. Przechadza się po małym jednopokojowym mieszkaniu przytulnym, pełnym domowego ciepła. Na komodzie stoją zdjęcia młoda kobieta z Jarkiem, bardzo ładna, o wyrazistych rysach.

Roman myśli: Co ja tu robię? Po co wszystko to?. Patrzy na śpiącego chłopca, zdaje sobie sprawę, że nie może go już zostawić. Gładząc go po głowie, bierze klucze i cicho wychodzi. Wsiada do Audi, parkuje przed budynkiem i wsiada po schodach do swojego mieszkania. Jarek mocno śpi. Roman wraca do kuchni, sprząta stół, odkłada jedzenie do lodówki. W korytarzu zauważa notes pod lustrem, otwiera go i znajduje dane kontaktowe matki Jarka imię, nazwisko, PESEL, numer telefonu. Dzwoni, ale numer jest nieaktywny. Dzwoni więc do szpitali, pyta o Irinę Nowak, którą przewieziono do oddziału onkologicznego w Krakowie. Serce mu się kurczy.

Wchodzi do pokoju, poprawia kołdrę Jarkowi, sam kładzie się na kanapie i zasypia. Budzi się, gdy słońce wpada przez okno, a Jarek nie ma w łóżku. Do pokoju wchodzi mała dziewczynka z kręconymi włosami jej imię to Grażyna, matka Jarka.

Wstajesz, wujku? Zrobiłam nam śniadanie i parzyłam herbatę mówi Grażyna.

Roman myje twarz, podchodzi do kuchni, gdzie leżą krzywo pokrojone kanapki. Wydają się być najpyszniejsze na świecie. Mówi:

Jarku, wczoraj dowiedziałem się, gdzie jest twoja mama. Musimy po nią pojechać, żeby nie martwiła się tak bardzo. Nazywaj mnie po prostu Roman. Zgoda?

Jarek kiwa głową. Zbierają się i jadą do szpitala. Po przyjściu na oddział, Romana wita wyczerpana twarz Iriny, z workiem pod oczami. Gdy zobaczy syna, oczy rozświetlają się łzami.

Synku, kochanie, tak się obawiałam o ciebie jak tu trafiłeś? Kto ten pan? pyta Irina.

Mamo, to Roman. To mój przyjaciel, bardzo dobry. Wczoraj kupił mnóstwo jedzenia, najadłem się i zasnąłem. On został ze mną odpowiada Jarek.

Irina patrzy na Romana.

Kim pan jest? Dziękuję za syna. Nie miałam nikogo, kto mógłby mu pomóc. Nie wiedziałam, gdzie go szukać.

Pani Irino, proszę się nie martwić. Spotkaliśmy się przypadkiem i od razu się zaprzyjaźniliśmy. Nie zostawię Jarka, będzie ze mną. Proszę leczyć się. Kiedy wyjdzie, wróci do nas uspokaja Roman.

Irina szepcze:

Nie wyjdę stąd. To koniec. Jeśli pan jest przyjacielem, proszę. W notesie jest adres mojego domu rodzinnego i kontakt do dyrektora domu dziecka, w którym wychowałam się. Po mojej śmierci proszę, zabierzcie Jarka tam. To jedyna osoba, którą kocham. Nie mam nikogo więcej.

Roman obiecuje, że postara się pomóc. Rozmawia z lekarzem, który mówi, że zostało jej maksymalnie miesiąc życia, najczęściej krócej, i że jest pod silnym znieczuleniem. Roman prosi o przeniesienie do oddzielnego pokoju i o lepsze warunki. Lekarz zgadza się, ale podkreśla, że nie ma już nikogo, kto mógłby się o nią zatroskać.

Po kilku dniach Irina trafia do jasnego, przestronnego pokoju. Roman i Jarek przynoszą świeże soki, owoce i gorące jedzenie. Irina, mimo bólu, je trochę, by pocieszyć syna. Patrzy na Romana z wdzięcznością i modli się, by nie zostawił Jarka samego.

Roman codziennie odwiedza Irinę, przynosi bukiety róż, opowiada zabawne historie, dzięki czemu Irina zaczyna się uśmiechać. Po trzech tygodniach jej policzki odzyskują różowy kolor, a Roman dostrzega nadzieję. Udaje się do lekarza, ale ten patrzy na niego zimno:

Pani odchodzi.

Roman nie śpi całą noc, nie wie, co zrobić. Przemieszcza się po mieszkaniu, pije kawę w kuchni, a matka Grażyna słucha jego rozterek. W pewnym momencie widzi, że Jarek przygląda się swojemu odbiciu w lustrze i mówi:

Mamo, zamierzam się ożenić. Jeśli zostanę mężem pani Iriny, może to zmienić wszystko. Idę do przyjaciela, dobrego adwokata, wyjaśnię sprawy i potem do Iriny. Nie zostawiajcie mnie, przygotujcie uroczysty obiad.

Grażyna leży i patrzy w sufit, myśląc o przyszłości syna. Drzwi otwierają się, a w progu stoi Roman z ogromnym bukietem róż i małą pudełkiem. Pada na kolano przed łóżkiem:

Irino, zmieniłem zdanie. Nie chcę oddać Jarka do domu dziecka. Chcę, żeby został ze mną. Jeśli się zgodzisz, wyjdźmy za mąż. W korytarzu czeka przedstawiciel Urzędu Stanu Cywilnego. To jedyny sposób, by mógł zostać moim adoptowanym synem. Czy się zgodzisz?

Irina patrzy na Romana jak na anioła. Serce wypełnia ją radość i duma.

Tak, zgadzam się.

Ceremonia trwa nie dłuzej niż pół godziny. Roman zakłada pierścień na palec żony, całuje ją w policzek i rusza do lekarza.

Czy mogę ją zabrać do domu? Oprócz leków nie robicie nic więcej. Potrafię podawać zastrzyki, a ja będę się o nią troszczyć. Niech przynajmniej kilka dni przeżyje poza szpitalnymi murami.

Lekarz zgadza się, wypisuje receptę i mówi, by w razie pogorszenia wezwać karetkę. Roman wraca do pokoju, mówi do Grażyny:

Kochanie, jedziemy do domu. Dość już patrzenia w sufit.

Pielęgniarka pomaga Irinie wstać, siada w wózku inwalidzkim, a Roman podnosi ją na ręce. Czuje, że nie waży nic w niej ledwie pulsuje życie. Chciałby wciągnąć ją w siebie i przywrócić odrobinę energii, ale to niemożliwe.

Wieczorem w ich mieszkaniu odbywa się wielka uroczysta kolacja z okazji ślubu. Jarek skacze po pokoju ze szczęścia. Obok jest Grażyna i babcia Lena, którą Jarek uwielbia. Nocą Roman prawie nie śpi, siedzi przy Irinie, podaje zastrzyki, a ona zasypia. Rano Grażyna karmi ich śniadaniem, potem Jarka i Romana. Tak mija pięć kolejnych dni, po czym serce Iriny nie wytrzymuje bólu. Roman czuje, jak część jego duszy odchodzi.

Na cmentarzu stoi dwóch mężczyzn Roman i mały Jarek. Za nimi stoją rodzice Romana i jego przyjaciele. Roman trzyma chłopca za rękę, jakby bał się go wypuścić. Jarek patrzy w niebo.

Roman, mama powiedziała, że jesteś moim tatą, że się pojawiłeś. Czy to prawda? Czy będziesz zawsze ze mną i nigdy nie odejdziesz, tak jak mama? pyta.

Roman klęka, przytula Jarka mocno.

Tak, synu, jestem tu i zawsze będę przy tobie. Twoja mama nie odeszła, ona zawsze będzie z nami, patrząc z nieba i w twoim sercu. odpowiada.

Jarek przytula się do Romana, spogląda na zdjęcie mamy i mówi:

Mamusiu, nie martw się, tata jest z nami, a my będziemy razem. Obiecuję, że będę dbał o Ciebie, o babcię i dziadka. Odwiedzaj mnie częściej, a ja opowiem Ci, jak żyjemy. Kocham Cię bardzo, tatku.

Jego małą dłonią dotyka zdjęcia, a łzy płyną po policzkach dorosłego mężczyzny. Życie Romana całkowicie się zmieniło wreszcie ma sens i człowieka, dla którego warto żyć. Obiecał swojej żonie, że będzie wychowywał syna, jak własnego.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

siedemnaście − 9 =

Obiecuję kochać twojego syna jak własnego. Odpoczywaj w pokoju…