Obcy mąż
Halina, przepraszam, muszę już jechać.
Żona dzwoniła? Jedź, oczywiście. Już się przyzwyczaiłam.
Halina z ciężkim sercem wypuszczała Adama do żony. Tak bardzo chciała, by został na noc. Mogliby pójść do kawiarni, potem oglądać film, otuleni ciepłym kocem. Ona zaparzyłaby aromatyczną kawę…
Lecz to były tylko marzenia. Adam nigdy nie ukrywał, że jest żonaty, ma syna. Żony nie kocha, zostaje dla dziecka. Czeka, aż chłopak skończy liceum, i dopiero wtedy odejdzie do Haliny.
Halina nie przejmowała się jego żoną. Dlaczego miała dbać o szczęście obcej kobiety? Była rodzina, mąż przestał kochać widać to po jego zachowaniu, więc niech go puści. Po prostu Adam był dobrym ojcem, nie chciał krzywdzić syna rozstaniem.
Nic, jeszcze będzie i jej czas. Za dwa lata syn wyjedzie na studia, i wtedy… Będzie koc, kino, wspólne życie. Halina marzyła o córce, swej kopii.
Dwa lata minęły szybko. Czekała, aż wreszcie spełni obietnicę, lecz wciąż znajdował wymówki.
Rozumiesz, u Agnieszki mama ciężko zachorowała, zabrała ją do nas. Nie mogę teraz, sam widzisz…
Halina wzdychała i kiwała głową. Jak długo jeszcze miała czekać? Do emerytury?
Spóźnienie. Awaria, czy co? Kupiła test. Dwie kreski. Może to i lepiej… Trzeba iść do lekarza, niech potwierdzi.
Siedziała w przychodni na końcu korytarza, czekając na swoją kolej. Drzwi się otworzyły, z gabinetu wyszła kobieta z dużym brzuchem. Pod ramię prowadził ją mężczyzna. Nie może być… To Adam. Co się dzieje?
Wyszli na ulicę, nie zauważył Haliny. Weszła do gabinetu.
Pani bardzo blada, wszystko w porządku?
Tak, chyba tak. Chcę się przebadać.
Lekarz potwierdził ciążę i pogratulował.
W pani wieku 35 lat to późno na pierwsze dziecko, ale nic strasznego. Przed chwilą była pacjentka, 40 lat, syn już maturzysta, a ona z mężem postanowili mieć córkę. Dobra, solidna rodzina, czemu nie?
Halina uśmiechnęła się krzywo. W głowie miała wir myśli. Jak to możliwe? Po co ją okłamywał, że odejdzie, skoro sam robił dziecko „nielubianej żonie”? Jak długo jeszcze zamierzał to ukrywać? Co teraz zrobi?
Lisiczko, dziś nie przyjadę, wybacz…
W porządku, ja też mam plany.
Jakie?
Idę z Kasią do klubu. Mam dość siedzenia w domu.
Jaki klub, ile ty masz lat? To kiepski pomysł…
Nie mam rodziny, więc mogę. Jesteś cudzym mężem, nie masz prawa mi nakazywać.
Rozłączyła się. Patrzcie, nie wolno jej do klubu. Ma jak wierna suczka czekać na pana, a on będzie robił dzieci, wychowywał i od czasu do czasu wpadał po nowe wrażenia. Aż w końcu mu się znudzi.
Dopiero teraz zrozumiała, jaką hańbą były te lata. Wszystko najlepsze dla żony i syna, a ona była tylko zapasowym lotniskiem. Nie obchodziło go, że czas ucieka, że powinna urodzić, zanim będzie za późno. No cóż, teraz będzie miała swoje dziecko.
Adam przyjechał bez zapowiedzi. Płakał. Powiedział, że podczas porodu żony dziecko zmarło córeczka, choć wszystko szło dobrze. Żona oszalała z żalu, a on nie wie, co robić.
Co robić? Być przy żonie w takiej chwili. Adamie, to wasze wspólne nieszczęście. Po co do mnie jeździłeś, skoro było wam dobrze? Po co kłamałeś?
To Bóg mnie ukarał, zabrał córkę przez ciebie…
Nie pleć głupstw. Tylko ty jesteś winien. Oszukiwałeś żonę, oszukiwałeś mnie, siebie… Bądź teraz mężczyzną, wracaj do niej.
Nie rozumiesz, kocham was obie. Każdą inaczej. Nie potrafię wybrać…
Koniec, Adamie. Idź i nie wracaj.
Zamknęła drzwi i rozpłakała się. Żal jej było siebie i jego żony, która straciła dziecko. Niedługo sama zostanie matką i wyobrażała sobie ten ból.
Adam dzwonił jeszcze kilkakrotnie, przyjeżdżał pijany, lecz go odpędzała. Nigdy nie dowiedział się, że Halina urodziła syna jego syna. Dała mu swoje nazwisko, a w rubryce „ojciec” postawiła kreskę. Chłopiec, Marek, był żywym portretem Adama… obcego męża.
Statystyki mówią, że około 10% mężczyzn odchodzi od żon dla kochanek. Połowa wraca. Ile kobiet wciąż czeka, aż żonaty mężczyzna się rozwieść i je poślubi, jak obiecał…



