Nowy rozdział, nowa rodzina

**Nowe życie, nowa rodzina**

Katarzyna wyszła z gabinetu lekarza z radością w sercu zostanie matką. Szybko wracała do domu, chcąc zrobić niespodziankę mężowi, który właśnie wrócił z nocnej zmiany. Zazwyczaj w takich sytuacjach Jakub spał do południa, ale dziś Kasia wiedziała, że już dawno wstał. Wzięła wolne w pracy, żeby pójść na wizytę.

Jednak to on przygotował dla niej niespodziankę. Gdy otworzyła drzwi kluczem, w korytarzu na półce zauważyła damską torebkę.

Co to jest? zdziwiła się nieprzyjemnie. Czyja to?

Bała się otworzyć drzwi do sypialni, ale gdy to zrobiła, zobaczyła to, czego się spodziewała. Obca kobieta leżała na jej miejscu, a obok jej Jakub. Może to wyraz twarzy Kasi, a może zaskoczenie, ale kobieta wypadła z mieszkania jak burza. Mąż wstał powoli i ubierał się w milczeniu.

Pakuj swoje rzeczy i wynoś się do swojej kochanki powiedziała stanowczo i wyszła.

Czuła się okropnie, jak nigdy wcześniej. Potem była karetka, szpital i diagnoza lekarza:

Straciła pani dziecko.

Wróciła do domu, gdzie zastała ciszę i bałagan po kłótni z mężem. Otrząsnęła się i postanowiła zacząć od nowa najpierw rozwód. Jakub się nie pojawiał, spotkali się tylko w sądzie. Patrzył na nią z wyrzutem, ale milczał.

Minęło półtora roku od rozwodu. Kasia nie interesowała się mężczyznami, chociaż miała dopiero dwadzieścia siedem lat. Nawet w pracy koledzy mówili:

Kasia, dlaczego siedzisz jak w letargu? Życie toczy się dalej. Miałaś nieszczęście, ale przed tobą jeszcze całe życie.

Nie wiem, coś we mnie pękło. Nie cieszy mnie już nic przyznała.

Może popatrz na Marka? radziły koleżanki. Myślisz, że przypadkiem czeka na ciebie po pracy i podwozi do domu? To dobry chłopak.

Katarzyna przyjrzała mu się bliżej, poszli nawet do kawiarni na spacer. Minęło trochę czasu, aż w końcu Marek zapytał:

Pobierzmy się, Kasiu. Nie będę cię musiał odprowadzać wracalibyśmy razem do domu.

Po ślubie tak właśnie było. Razem do pracy, razem do domu. Wieczorami gotowali, czasem wychodzili na spacer, oglądali telewizję. Kasia marzyła tylko o jednym zostać matką, ale nie mogła zajść w ciążę.

Pewnego dnia pojechała z koleżankami z pracy do domu dziecka ich firma organizowała zbiórkę. Wtedy zauważyła czteroletnią dziewczynkę o smutnych oczach. Myśl o niej nie dawała jej spokoju.

Marku, może adoptujemy dziecko? Skoro nie możemy mieć swojego… Te dzieci w domu dziecka patrzą na każdego z nadzieją powiedziała.

Kasiu, wszystkich nie uratujemy odpowiedział.

Ale choć jedno dziecko mogłoby być szczęśliwe nalegała.

Naprawdę tego chcesz?

Tak, spodobała mi się ta dziewczynka ma na imię Zosia. Jest taka ładna i smutna.

Marek się zdziwił, ale zgodził się. Zosia od urodzenia była w domu dziecka, porzucona przez matkę. Kasia rozmawiała z dyrektorką, panią Ewą:

Chciałabym adoptować Zosię. Jakie dokumenty są potrzebne?

Nie ma pani własnych dzieci?

Nie, pani Ewo opowiedziała swoją historię.

Ale może jeszcze pani zajdzie w ciążę. Adopcja nie zastąpi pani własnego dziecka. Proszę dobrze to przemyśleć.

W drodze powrotnej Kasia znów zobaczyła Zosię, siedzącą na ławce z pluszakiem w ręku. Jej smutne oczy zapadły jej w pamięć.

Wkrótce Zosia stała się córką Kasi i Marka. Kasia była szczęśliwa i wdzięczna pani Ewie. Teraz patrzyła na Zosię jak na własną córkę, a nie zastępstwo. Zosia też była szczęśliwa miała mamę i tatę. Choć wydawało jej się, że mama kocha ją bardziej. Kupowała jej sukienki, chodziła z nią do przedszkola, czytała bajki.

Tata Marek jednak stawał się coraz zimniejszy. Pewnego dnia powiedział:

Kasia, chyba popełniliśmy błąd, biorąc Zosię. Nie mogę jej zaakceptować. Chcę swoje dziecko. Może oddajmy ją z powrotem?

To był cios dla Kasi. Pokochała Zosię całym sercem.

Dziecko to nie rzecz, Marek. Nie oddam jej nigdy.

Jeśli nie oddasz, wybieraj albo ja, albo ona.

Wybór jest oczywisty. Zosia jest moją córką odpowiedziała stanowczo.

Niedługo później rozwiedli się. Kasia i Zosia zamieszkały w nowym mieszkaniu. Pewnego dnia pod domem spotkały Jakuba.

Kasia, nareszcie cię znalazłem. Szukałem cię dawno.

Czego chcesz? spytała niechętnie.

Chcę wszystko naprawić. Wiem, że przez mnie straciłaś dziecko. Wybacz mi.

Nie, Jakub. Musimy iść.

Jeśli będziesz czegoś potrzebować mój numer ten sam. Pomogę ci zawsze.

Kilka dni później Kasia znów pojechała do domu dziecka. Zobaczyła dziesięcioletnią Martę, która przypominała jej Zosię.

Gdybym mogła adoptować i ją pomyślała.

Ale wiedziała, że jako samotna matka nie dostanie zgody. Wtedy przypomniała sobie słowa Jakuba.

Zadzwoniła do niego.

Potrzebuję z tobą porozmawiać.

Wkrótce siedział w jej kuchni.

Chcesz, żebym ci pomógł adoptować Martę? spytał.

Nie zmuszam cię odparła.

Oczywiście, że chcę! przerwał. Narozrabiałem, czas to naprawić. Chcę, żebyśmy mieli prawdziwą rodzinę.

Kasia zrozumiała, że dla Marty jest w stanie dać mu drugą szansę.

Naprawdę się zgadzasz?

Tak! Dzieci są dla mnie ważne, swoje czy nie. Wychowamy je w miłości.

Do Sylwestra zostało kilka dni. Zosia i Marta z Jakubem ubierali choinkę. Kasia gotowała w kuchni.

Mamo, kiedy nakryjemy stół? pytały córki.

Już zaraz! odpowiadała radośnie.

Jakub patrzył na tę scenę i myślał:

Jakie to szczęście mieć rodzinę.

Dla nich wszystkich ten Nowy Rok był początkiem nowego życia razem, mimo wszystko, gotowi na nowe wyzwania.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × trzy =

Nowy rozdział, nowa rodzina