Noworoczne Niespodzianki
Maja pędziła do domu, nie zważając na śliskie chodniki. W torebce trzymała dwa bilety na samolot. Na południu czekał na nich zarezerwowany pokój w hotelu. Od lat marzyli o tym, by spędzić święta nad morzem, w cieple, bez zmartwień. Nie stać przy kuchence, tylko wypoczywać, pływać w basenie. Poczuć się jak w baśni.
Ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Raz brakowało pieniędzy – oszczędzali na wkład własny do mieszkania. Innym razem w wirze codzienności zapomnieli wcześniej kupić bilety, zarezerwować hotel…
Teraz mieli już swoje mieszkanie. Wkrótce spłaciliby kredyt. Czas pomyśleć o dziecku. A jeśli nie teraz, to z maluchem ich marzenie znów musiałoby czekać. Dlatego Maja postanowiła zrobić Piotrowi prezent na Nowy Rok.
Oczywiście, teściowa na pewno skomentuje, że Maja wyrzuca pieniądze na głupoty. Że nad morzem zimą nie ma co robić. A co z nimi z ojcem? Dlaczego nie poradziła się ich? Będą pretensje, urazy. W sumie, usłyszy niemało. Teściowa i tak jej nie lubiła, a teraz trudno wyobrazić sobie, co wymyśli. Nic, nie zabije jej. Jakoś to przeżyją. Ale jak Piotr się zdziwi! Jakie wspaniałe święta mu zgotuje!
Gdyby się z nimi skonsultowała, od razu wybuchłaby awantura, nie będzie żadnej niespodzianki. I raczej nigdy nie dotarliby nad morze. To, że prezent może mężowi nie przypaść do gustu, albo że on sam miałby inne plany, nie przyszło Mai do głowy. Piotr zawsze mówił, że nie rozumie, po co siedzieć całą noc przed telewizorem, objadając się sałatkami. Kochał towarzystwo i zabawę.
Do dziś koperta z biletami leżała w szufladzie biurka w pracy. Teraz postanowiła zabrać ją do domu i wręczyć mężowi. Lot do ich marzeń miał odbyć się za dwa dni.
W domu Maja położyła kopertę pod choinką tak, by Piotr od razu ją zobaczył. Przebrana, zaczęła przygotowywać kolację, nasłuchując, czy nie otworzą się drzwi. Co chwilę zerkała na zegarek.
O wpół do dziewiątej zaczęła się niepokoić. Na kuchence dawno wystygła patelnica z jedzeniem, a Piotra wciąż nie było. Nastrój gwałtownie się pogarszał. Dzwoniła kilka razy, ale telefon męża był wyłączony. Maja krążyła po mieszkaniu, raz po raz podchodząc do okna, wypatrując, czy mężowski samochód nie wjeżdża na podwórko. Do głowy cisnęły się czarne myśli, jedna gorsza od drugiej. Znów i znów wybierała numer Piotra, ale automatyczna sekretarka powtarzała bezdusznym głosem, że abonent jest niedostępny.
Maja odpędzała złe przeczucia, przekonywała siebie, że Piotr spotkał się z kolegą i zagadał. Ale dlaczego wyłączył telefon? Dlaczego nie dał znać?
Nawet wyglądała kilka razy za drzwi. Kiedyś ojciec dobrze urżnął się z kumplami. Ci przyprowadzili go pod dom, ale wiedząc, jak surowa jest mama, nie odważyli się wejść. Posadzili go pod drzwiami, opartego plecami o ścianę, i poszli. Na szczęście sąsiad wracał późno, znalazł śpiącego ojca i zadzwonił do nich.
Za drzwiami nikogo nie było, na klatce nie słychać było kroków. O biletach i niespodziance Maja już nawet nie myślała – byle tylko z Piotrem wszystko było w porządku.
O spaniu nie było mowy. Usiadła na kanapie, podwinięta nogi pod siebie, gotowa czekać całą noc. Dźwięk telefonu rozległ się w nocnej ciszy jak wystrzał. Maja drgnęła, złapała komórkę, zerwała się z miejsca.
– Piotrek, gdzie jesteś? Co się dzieje? – krzyknęła do słuchawki.
– Nic się nie stało – odpowiedział obcy kobiecy głos, słodki jak lepki syrop. Maja odsunęła słuchawkę od ucha, spojrzała na wyświetlacz – dzwonił z numeru Piotra. – Śpi twój Piotruś. Jak niemowlątko – zaśpiewała melodyjnie.
– Gdzie śpi? Dlaczego? Kto mówi? – spytała Maja, choć już wiedziała, co usłyszy.
Kiedy zwierzyła się przyjaciółce z przygotowywanej niespodzianki, ta uśmiechnęła się kwaśno i opowiedziała historię swojej siostry. Ta podarowała mężowi karnet do spa dla dwojga. Poszli parę razy. Potem mąż się przeziębił, w pracy nawał, zabrakło czasu na basen.
Siostra postanowiła pójść sama. Na recepcji okazało się, że karnet był wykorzystany pół godziny wcześniej. Wtedy wszystko stało się jasne. Po chwili zobaczyła wychodzącego z szatni męża pod rękę z jakąś dziewczyną. Tak odkryła jego zdradę. Przyjaciółka powiedziała wtedy, że nie ma nic przeciwko niespodziankom, ale trzeba z nimi uważać.
Wszystko to przebiegło przez myśl Mai w ułamku sekundy. Ocknęła się na dźwięk głosu.
– Piotrek śpi u mnie. Żywy i zdrowy, nie martw się. Domysły, kim jestem? Kocha mnie. Od pół roku się spotykamy. Żal mu cię było, nie mówił. Postanowiłam mu pomóc. – W słuchawce rozległy się krótkie sygnały.
Maja osunęła się na kanapę, trzymając telefon w dłoni. Ekran zgasł, jak zgasło jej życie, nadzieje, radosne oczekiwanie na święta i wyjazd nad morze. Zgasły wszystkie uczucia poza żalem i nieznoszącym bólem.
Ile takich historii słyszała, czytała w internecie. Zdawało się, że ich to nie dotyczy. Byli razem sześć lat. Czy to wystarczająco, by się znudzić sobą? To nie może być prawda. Za chwilę Piotrek wróci i powie, że to tylko żart.
Maja wybrała jego numer. Telefon znów był wyłączony. Wyobraziła sobie półnagą blondynkę w narzuconym na ramiona szlafroku, wyciągającą telefon z kieszeni Piotra, zamykającą się w łazience i dzwoniącą do niej. Widziała nawet jej piękną twarz, jak z katalogu, wargi rozciągnięte w błogim uśmiechu, nabrzmiałe od namiętnych pocałunków.
„Pół roku. Czyli od lipca. Śpią, nie tylko spacerują. A ja przez cały ten czas planowałam noworoczną niespodziankę.” Maja nie wiedziała, co boli bardziej – zdrada męża, czy daremne starania, by sprawić mu radość.
Zapomniana koperta z biletami wciąż leżała pod choinką. Dlaczego nie płakała? W głowie kłębiły się myśli. Ale wszystkie krążyły wokół jednego: co dalej? JakMaja wzięła głęboki oddech, spojrzała na kopertę, a potem powoli uśmiechnęła się przez łzy, bo w końcu zrozumiała, że jej własne marzenia wcale nie muszą kończyć się tam, gdzie zaczęła się zdrada.



