Nowa Szansa

**Drugi Chance**

– *Hania, idziesz do domu?* – Przyjaciółka Kasia niecierpliwie stukała wypielęgnowanymi paznokciami w blat biurka.

– *Nie, jeszcze zostanę. Mąż ma po mnie podjechać* – bez zająknienia skłamała Hanna.

– *No, jak chcesz. Do jutra.* – Kołysząc biodrami, Kasia wyszła z gabinetu.

Pracownicy jeden po drugim opuszczali biuro. Za drzwiami słychać było pośpieszne kroki i stukot obcasów. Hania wzięła telefon i zamyśliła się. *„Pewnie już kilka piw w siebie wlał, leży przed telewizorem z brzuchem do góry.”* Westchnęła i nacisnęła zieloną słuchawkę. Po trzech długich sygnałych usłyszała pomrukiwania telewizora, a dopiero potem głos Wojtka:

– *Słucham.*

– *Wojtek, na dworze leje, a ja mam zamszowe buty. Przyjedź po mnie.*

– *Haneczko, no sorry, nie wiedziałem, że zadzwonisz. Trochę już wypiłem. Weź taksówkę* – odparł mąż.

– *Jak zwykle. Właśnie tego się po tobie spodziewałam. A przecież, gdy się oświadczałeś, obiecywałeś nosić mnie na rękach.*

– *Kochanie, no wiesz, mecz…* – W tle rozległy się okrzyki kibiców. Hania rozłączyła się.

Minęły już czasy, gdy mąż czekał pod biurem. Wtedy nie miał samochodu, ale i tak codziennie po nią podjeżdżał. Hania westchnęła, wyłączyła komputer, ubrała się i wyszła.

Ciszę korytarza przebiły jej wysokie obcasy. Wszyscy dawno poszli. W holu stał zastępca dyrektora, Dariusz Kowalski, i rozmawiał przez telefon. Wysoki, przystojny, w długim czarnym płaszczu – wyglądał bardziej jak hollywoodzka gwiazda niż pracownik korporacji. Plotki głosiły, że jest wolny.

Hania zawsze miała cięty język. Kiedyś stwierdziła, że pewnie coś z nim nie tak, skoro taki przystojniak wciąż sam.

– *Spotyka się z jakąś modelką. Nie pamiętam jak się nazywa, ale często ją widać w magazynach* – powiedziała wtedy Kasia, która znała każdą plotkę.

Wojtek w młodości też był niczego sobie. Codziennie podciągał się trzydzieści razy na drążku. A potem… Potem obrosł w lenistwo, piwo i brzuch. Teraz, gdy Hania wracała do domu, zawsze widziała ten sam obraz: Wojtek leżał przed telewizorem, a obok stała puszka z piwem.

Już miała wyjść, gdy za nią rozległ się ciepły baryton, od którego przeszły ją ciarki.

– *Hanno Pawłowska, trochę dziś późno?*

– *Myślałam, że mąż po mnie podjedzie, ale nie mógł* – odpowiedziała, odwracając się z uśmiechem.

Dariusz schował telefon do kieszeni płaszcza i podszedł bliżej.

– *Podwiozę panią.* Otworzył drzwi, przepuszczając ją pierwszej.

– *Nie, nie trzeba. Wezmę taksówkę* – broniła się, wychodząc na deszcz.

Zatrzymała się na schodach, patrząc na kałuże i swoje nowe buty. Cóż, wiosna – śnieg ledwo zszedł, a już ulewy.

– *Niech pani uzna, że taksówka już czeka.* – Dariusz ujął ją pod łokieć i poprowadził do swojego SUV-a.
Jak tu odmówić? Szkoda, że nikt z biura nie widział… Na niego polowało pół firmy.

Dariusz wyłączył alarm i otworzył przed nią drzwi. Hania wskoczyła na wysoki fotel, lekko pisnęła i poprawiła spódnicę na kolanach.

– *Od dawna panią obserwuję. Wie pani, gdzie postawić granicę, ale też nie daje się pani zastraszyć. Myślę, że świetnie sprawdziłaby się pani jako szefowa marketingu.*

– *A co z panią Ewą?* – zdziwiła się Hania.

– *Czas na emeryturę. Jest solidna, ale nowe programy to dla niej wyzwanie.*

Hania niespokojnie przesunęła się na siedzeniu. Żal było Ewy, która kiedyś uczyła ją wszystkiego. Ale i oferty nie wypadało odrzucać.

– *Jej wnuk właśnie się żeni. Chciała jeszcze trochę popracować, żeby mu pomóc* – powiedziała z nutką smutku.

– *To nie pani problem. Jeśli o to chodzi, dostanie godne odprawienie. Więc? Zgoda?*

Poczuła jego wzrok, przeszywający jej profil. Na moment utkwiła oczy przed sobą. Gdy się odwróciła, on już patrzył przez przednią szybę.

Nagle zdała sobie sprawę, że właśnie mijają jej dom.

– *W prawo, proszę skręcić. To tutaj.*

SUV zatrzymał się, ale Hania nie spieszyła się z wyjściem. Brakowało jej słów podziękowania.

– *Może kiedyś zjemy razem obiad?* – jego głos brzmiał jak czary.

Serce zabiło szybciej.

– *Może* – odparła, uśmiechając się kokieteryjnie, i wyskoczyła na mokry chodnik.

– *Do jutra.* – Jego uśmiech był olśniewający.

Zawróciło jej się w głowie. SUV odjeżdżał, podskakując na dziurach, których w polskich osiedlach nie brakuje.

Następnego dnia na oczach całego biura poszli razem na lunch. Potem doszły kolacje… A potem…

Nie trzeba mówić, co było dalej. A która kobieta oprze się takiemu mężczyźnie? Chyba tylko taka, której mąż jeszcze nie zamienił się w kanapową poduszkę.

Hania nie chodziła – fruwała. Znów czuła się pożądana, zakochana, młodPewnego wieczoru, gdy Wojtek wyciągnął ją na dancing, a potem niespodziewanie padł na kolano, prosząc, by zaczęli wszystko od nowa, zrozumiała, że ten drugi chance był właśnie tym, czego oboje potrzebowali.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 + trzynaście =

Nowa Szansa