– No widzisz! – wykrzyknął Szymek. – Wszystko się zgadza! Ostatnie słowo zawsze należy do mężczyzny …

No i proszę! wykrzyknął Szymek. Widzicie? Ostatnie słowo zawsze należy do mężczyzny!

Od rana do Kwiatkowskich przyjechał z Warszawy dorosły wnuk, na którego weselu wszyscy byli niedawno. Szymek przyjechał po ziemniaki, bo to zawsze on pomagał swoim ukochanym dziadkom przy sadzeniu i zbieraniu kartofli.

No, opowiedz Szymek, jak ci się żyje z tą twoją Mileną? zagadnęła babcia, krzątając się przy kuchence.

Różnie, babciu odparł niechętnie wnuk. Bywa różnie

Zaraz, zaraz wtrącił czujnie dziadek Jan. Co znaczy, że różnie? Już się kłócicie?

Tak jakby jeszcze nie. Próbujemy ustalić, kto w domu rządzi przyznał Szymek.

Oho babcia parsknęła śmiechem, a co tu ustalać? To przecież jasne.

No właśnie! zaśmiał się dziadek. Wiadomo, że w rodzinie szefowa była i będzie tylko żona.

Oj, oj rozległo się znad garnków.

Dziadku, ty żartujesz? Wnuk spojrzał na niego z niedowierzaniem.

Wcale nie żartuję pokręcił głową Jan. Jeśli nie wierzysz, zapytaj babci. No powiedz, Zofio, kto ma u nas w domu ostatnie słowo?

Daj już spokój z tymi głupotami powiedziała dobrotliwie babcia.

Powiedz! nalegał Jan. Kto podejmuje decyzje, ja czy ty?

Noo, chyba ja

Ale jak to? zdziwił się Szymek. Nigdy bym się nie domyślił. Uważam, że w domu to facet powinien być gospodarzem.

Oj, daj spokój, Szymek zaśmiał się dziadek. W porządnej rodzinie wygląda to zupełnie inaczej niż myślisz. Zaraz ci opowiem parę historii, to zrozumiesz.

Historia

Zaczyna się mruknęła z przekąsem babcia. Pewnie znowu o tym motocyklu!

Jakim motocyklu? zdziwił się Szymek.

Tym, co rdzewieje w szopie przytaknął dziadek. Ma już z pięćdziesiąt lat. Wiesz, jak babcia mnie przekonała, żebym go kupił?

Babcia? Przekonała?

Tak, własnymi pieniędzmi zasponsorowała. Ale najpierw był inny temat.

Pewnego razu udało mi się zgromadzić trochę gotówki, akurat na motocykl z wózkiem bocznym. Mówię do Zofii, czyli twojej babci, że chcę motocykl z wózkiem żeby z pola łatwiej ziemniaki przywieźć. Wtedy działki z kartoflami były daleko.

Twoja babcia uparła się. Mówi: lepiej kupmy kolorowy telewizor, bo wtedy były bardzo drogie. Kartofle przecież przez lata woziłeś na rowerze, to dalej możesz.

Worek na bagażnik, i w drogę. No dobrze, mówię, niech będzie twoje słowo ostatnie. Kupiliśmy telewizor.

A motor? dopytywał wnuk.

Motor też kupiliśmy westchnęła babcia. Ale dużo później. Najpierw dziadek tak sobie nadwyrężył plecy, że musiałam kartofle wozić sama. Z prawie wszystkich zbiorów

Dopiero jak jesienią sprzedaliśmy świniaka na mięso, oddałam mu całą gotówkę i mówię: jedź po ten motor z wózkiem.

A rok później znów się trochę grosza znalazło ciągnął dziadek. Mówię, trzeba za to nową saunę postawić. Stara, po rodzicach, dach przeciekał, ściany sypiące się. Babcia znowu się uparła, lepiej za te pieniądze meble kupić. Żeby wszystko było jak u ludzi. No to mówię: twoje słowo ostatnie. Kupiliśmy meble.

A na wiosnę stara sauna kompletnie się zawaliła dodała babcia. Śniegu było dużo, dach nie wytrzymał Od tamtej pory postanowiłam jak Jan powie, tak już będzie.

No widzisz! wykrzyknął Szymek. Czyli jednak ostatnie słowo ma facet!

Ależ nie, Szymek, nie zrozumiałeś roześmiał się dziadek. Ja zawsze przed podjęciem czegokolwiek pytam Zofio, myślisz, że mogę piec przebudować? Pozwolisz? A dalej wszystko jest, jak ona powie.

Ja od tamtych historii zawsze mówię jak ty uważasz, tak robimy.

Więc Szymek, ostatnie słowo jednak należy do żony podsumował dziadek. Zrozumiałeś mnie?

Szymek zadumał się, potem wybuchnął śmiechem, a po chwili znowu się zamyślił i nagle rozjaśniła mu się twarz.

Dziadku, teraz wszystko rozumiem. Wrócę do domu i powiem: No dobra, Milena, pojedziemy na wakacje nad Bałtyk, jak chcesz. A samochód na razie zostanie w warsztacie automat szwankuje, trzeba wymienić. Jak się popsuje, to trudno. Na autobusach do pracy można jeździć, wystarczy po prostu wcześniej wstać, i po kłopocie Dobrze rozumuję, dziadku?

Świetnie, Szymku uśmiechnął się dziadek. Za rok, dwa wszystko wam się w rodzinie poukłada po swojemu.

A w rodzinie to żona powinna być główną. Wtedy i facet ma spokojniejsze życie. Mówię ci to z własnego doświadczeniaSzymek spojrzał na babcię, która właśnie kończyła obierać ziemniaki, i dostrzegł czuły uśmiech na jej twarzy. Przez moment w kuchni zrobiło się cicho, jakby wszyscy nad czymś ważnym się zastanawiali.

To co, babciu? zagadnął w końcu Szymek, podchodząc bliżej. Może jak już wrócimy z wakacji, to zajedziecie z dziadkiem do nas na kolację? Milena na pewno się ucieszy, a ja obiecuję, że zabiorę się do obierania ziemniaków, zanim zdąży coś powiedzieć.

Babcia wybuchnęła śmiechem. Widzisz, Szymku, mądra żona i pracowity mąż to dopiero klucz do szczęścia.

Dziadek uśmiechnął się pod wąsem i skinął głową w stronę wnuka. Najważniejsze, żebyście zawsze byli po jednej stronie stołu.

Za oknem przeszła cicha ulewa, spływając po szybach srebrną zasłoną. W kuchni zapachniało gotującymi się kartoflami i świeżo pociętą miętą. A Szymek, patrząc na dziadków jak siedzą obok siebie, żartują i przekomarzają się z dobrocią w oczach już wiedział, że rodzinne szczęście naprawdę można wypracować dzień po dniu, małymi krokami. I że czasami ostatnie słowo, choć wypowiedziane cicho, jest tym najważniejszym.

Gdy rozległo się wołanie na obiad, wszyscy usiedli razem przy stole po tej samej stronie świata, po tej samej stronie życia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

8 + trzynaście =

– No widzisz! – wykrzyknął Szymek. – Wszystko się zgadza! Ostatnie słowo zawsze należy do mężczyzny …