No co, żal ci czy jak?

Anka, po co ci takie przestronne mieszkanie, no powiedz? Przecież jesteś sama. Ani dzieci, ani faceta nie masz. Nawet przyjaciół, z tego co widzę, też za bardzo nie. Po co ci dwupokojowe? A my, pięcioro, ciśniemy się w jednopokojowym. Zastanów się, córka. Zresztą, potem zawsze możemy się znowu zamienić. Jak moje chłopaki podrosną, to zrobimy powrót. No i co ty na to? ojciec patrzył na nią, trochę prosząco, trochę wyczekująco.

Jak ja na to patrzę? Zastanawiam się, jak on wyobraża sobie moją reakcję… Po tylu latach nagle pojawia się w moim życiu, i to z takim super pomysłem, że aż mnie zamurowało. Nawet nie przypuszczałam, że człowiek może być aż tak bezczelny… A co do przyjaciół oczywiście, że ich mam. Tylko na tyle, na ile potrzeba…

No więc jak, Aniu, dogadane? ojciec patrzył z niecierpliwością.
A co z mamą? zapytałam.
Co z mamą? nie zrozumiał.
Przecież mama wpada do mnie kilka razy w miesiącu i zostaje na parę dni. Często nawet na tydzień. Ta druga sypialnia naprawdę mi się przydaje.
Kilka razy w miesiącu? Żaden problem! W garażu mam stare rozkładane łóżko, tylko je odświeżymy i na kuchni postawimy. Wiesz, jakie to praktyczne? Od razu przy lodówce. Ha, nawet na noc głodu nie zaznasz. Łóżko pod nosem i kuchnia…

Patrzyłem na niego… Już nawet nie czułem przykrości. Jego wywody o mojej samotności nawet mnie nie dotykały. Bardziej byłam zdziwiona, że można być takim prostym i nie mieć za grosz wstydu. Naprawdę mu się wydaje, że reszta świata to głupcy, a on jest cwaniakiem?

Anka, przemyśl to. Dla ciebie to dobry układ. A wiesz, mama dwa razy w miesiącu, a my z rodziną codziennie. Widzisz różnicę?

No jasne. Jemu z rodziną, bo przecież ja to już nie rodzina. Ot, córka z pierwszego małżeństwa. To ci jego trzech chłopców i nowa żona to rodzina! Westchnęłam. Nawet nie chciało mi się kłócić. Ciekawe, kiedy wreszcie się zorientuje, że wcale nie jest taki sprytny, jak mu się wydaje…

Tato, dopiero co spłaciłam kredyt na to mieszkanie. Kilka dobrych lat na nie tyrałam Szkoda by mi było

Oj, nie rób z siebie ofiary. Tyrałaś… Miałaś dobry start. Zapomniałaś? spojrzał z przekąsem.

Start? To ciekawe… Przecież to nie dzięki niemu, tylko dzięki mamie miałam jakikolwiek start Ale przecież nie będę tłumaczyć komuś, kto i tak nie zrozumie, bo nie chce słuchać.

Tato Przemyślę to rzuciłam jedynie.
No jasne, przemyśl! Każdemu wolno myśleć poklepał mnie po ramieniu.

***

Anka, powinnaś go była od razu spławić! Zamienić mieszkanie… A najlepiej to od razu mu je dać, nie? Bo przecież on ma trójkę dzieci, jemu się należy! Co za absurd mama chodziła wzburzona tam i z powrotem.

Mamo, ale jak tak powiedzieć? W końcu to ojciec… Trochę niezręcznie zawstydziłam się.

Córko! Proszę cię. Niezręcznie, powiadasz… Jemu nie było niezręcznie cię o mieszkanie prosić? On zawsze taki był. Zawsze chciał wszystko na łatwiznę. Tylko ty go dobrze nie znasz… Ale nie masz się czym przejmować, jasne? To nie twoja wina mama uśmiechnęła się i pogłaskała mnie po ręku.

Wiesz, nie rozpaczam. Ale to już nie pierwszy raz, gdy o tym mówi. Myślałam, że może źle słyszę, albo że źle go rozumiem. Ale tak można być aż takim bezczelnym? Czy taki był zawsze? Nawet jak jeszcze ze sobą byliście? zapytałam szczerze zdziwiona.

Zawsze. Ty go ledwo poznajesz, córciu. I szczerze mówiąc nie wiem, po co mu to akurat teraz. Ja nigdy nie przeszkadzałam w waszym kontakcie, ale sam się przez lata nie starał. Nawet jak się rozwodziliśmy, marudził, że mieszkania babci nie można podzielić, bo przecież mieszkał! Wyobrażasz sobie? mama zaśmiała się, choć w jej spojrzeniu pojawił się smutek.

Może lepiej sobie dać spokój z tym kontaktem, co myślisz, mamo?

Nie trzeba, Aniu. Nie schodź do jego poziomu. W końcu, mimo wszystko, to twój ojciec. Rodzina jakby nie patrzeć…

Tak, tylko że on nas za rodzinę nie uważa. westchnęłam.

Mama wzruszyła ramionami. Dobrze wiedziała, że mam rację, ale nie miała rady na to. Życie samo pokaże…

Też wzruszyłam ramionami i odwróciłam wzrok. To zabawne, jak to wygląda: tam jest cała rodzina trzej synowie, którymi ojciec mógłby się chwalić godzinami, i nowa żona. O każdym z nich mógłby snuć opowieści: kto kiedy zaczął chodzić, komu pierwszy ząbek wypadł, jaką bajkę najchętniej ogląda… Prawdziwi ulubieńcy tatusia.

Dobra, mamo, postaram się nie przejmować i jeśli zacznie znowu drążyć, powiem wprost, że nie. W sumie lepiej utrzymać jakikolwiek kontakt, niż żaden… Przynajmniej nie pije tak, jak wielu ojców, prawda?
Może… mama skinęła głową niepewnie.

Następne spotkanie z ojcem odbyło się tydzień później. Tym razem u niego w domu. Cała jego familia akurat pojechała do przychodni.

Anka, idealnie się złożyło! Chciałem ci coś pokazać. Zobacz ten wbudowany segment! Wielki jak garderoa. Wszystkie twoje graty wejdą. A te tapety kolorowe, fajne, nie? z entuzjazmem oprowadzał mnie po mieszkaniu.
Tato…
A teraz rzuć okiem na kuchnię. Mała, ale zgrabna. Tu postawimy łóżko dla mamy, nie? Lodówka stara, wiadomo, nie taka jak u ciebie, ale z czasem zmienisz. Mam nawet kartę stałego klienta do Biedronki
Tato! Przestań o tym gadać… Po co mi twoja lodówka, tapety i karta? podłamałam się.

Jak to po co, córka? Musisz wszystko zobaczyć, zanim się przeprowadzisz! Musisz wiedzieć, na co się piszesz, prawda? patrzył na mnie, jakby mnie nie widział…

Tato, wybacz, że dałam ci nadzieję… Ale nie wprowadzę się tutaj. U mnie jest mi dobrze. powiedziałam nieśmiało.

No dobrze, dobrze… Ale zobacz jeszcze brodzik! Świeżo wymieniony, nówka sztuka. I sedes polski, porządny! jakby nie słyszał, ciągnął dalej…

Jesteś głuchy?! Powiedziałam, że się nie zamienię! Jest mi dobrze w moim mieszkaniu i nic nie będę zmieniać! w końcu wybuchłam. Na ojca, na siebie, na całą sytuację…

Nie będzie zamiany? Żal ci? To po co tu przyszłaś? I po co w ogóle przychodzisz? Źle to robisz. Anka, liczyłem na ciebie. A ty zawiodłaś mnie stwierdził, patrząc na mnie obcym wzrokiem. Opuściłem głowę i wyszedłem bez słowa

Szłam przez jesienne krakowskie ulice i nie wiedziałam, czy śmiać się, czy płakać. Zatrzymałam się, wyciągnęłam telefon i skasowałam numer ojca oraz wszystkie kontakty do niego. Dopiero wtedy poczułam ulgę. Cóż to chyba była jedyna dobra decyzja. Ojciec? Jeżeli będzie chciał, to się odezwie, napisze, przyjedzie. Ale czułam gdzieś wewnątrz, że już raczej nie przyjdzie ani nie zadzwoni. Bo nie było już co zabrać. Zamiana nie wyszła

Dzisiaj wiem, że są sytuacje, w których trzeba postawić jasno granice i nie pozwalać, by inni dyktowali nam życie dla swojego komfortu. Nawet jeśli to najbliższa rodzina.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − dziewięć =

No co, żal ci czy jak?