Nina wraz ze swoją dwuletnią córeczką mieszkała u swojej mamy Małgorzaty, która jest właścicielką dwupokojowego mieszkania. Ojciec Milenki gdy tylko dowiedział się o tym, że kobieta jest w ciąży, od razu zapadł się pod ziemię. Nina nie wyobrażała sobie nawet tego, by pozbyć się nienarodzonego dziecka, więc po rozmowie z matką zdecydowały, że Nina z nią zamieszka bo tak będzie po prostu łatwiej. Matka oczywiście zamierzała pomóc swojej córce z wychowaniem dziecka. Wydawało się, że wszystko będzie w porządku, jednak smartfon Niny stanowił kość niezgody między nią a jej matką. Jak cała obecna młodzież, Nina też nie wyobrażała sobie życia bez telefonu. Małgorzata z kolei widzi w smartfonie całe zło wcielone i uważa, że przyniesie w przyszłości same negatywne konsekwencje, między innymi promieniowanie czy nawet raka! Ogólnie uważa, że takie elektroniczne gadżety mają zły wpływ na zdrowie. Wzmożone kłótnie rozpoczęły się od dnia, w którym Małgorzata dowiedziała się o ciąży córki.
– Nie zbliżaj telefonu do brzucha! I w ogóle, niech leży gdzieś na komodzie, a nie na stoliku przy łóżku! W ogóle przestań już, ile tak można! Siedzisz cały dzień wpatrując się w telefon! – Małgorzata była zła na córkę.
– Mamo, jestem sama przez cały dzień – odpowiedziała Nina, będąc już na urlopie macierzyńskim – Tylko telefon mnie ratuje od całkowitej nudy! Zresztą, nie robię tego tylko z nudów. Znalazłam tutaj sporo informacji na temat wychowania i opieki nad dziećmi…
Teraz dwuletnia Milenka to dociekliwa, wszechobecna dziewczynka, która nie może i nie chce siedzieć w miejscu. Ogólnie to żywe srebro. W związku z tym często jej coś się dzieje – a to coś stłucze, a to rozbije kolano. Oczywiście Małgorzata oskarża o to wszystko córkę i twierdzi, że to wszystko przez to, iż Nina ciągle wpatruje się w telefon. Cierpliwość Małgorzaty w końcu się skończyła…
Wczoraj Nina szukała swojego smartfona przez cały dzień. Szukała wszędzie, w każdym kącie, ale nic, nigdzie go nie było.
– Mamo, widziałaś mój telefon? – spytała Nina matki, gdy ten wrócił z pracy.
– Nie szukaj, bo nie znajdziesz. Wyrzuciłam go przez okno.
– Co zrobiłaś?! Masz mnie za jakąś małolatę, którą trzeba tak karać?!
– Nie potrzebujesz telefonu – zaśmiała się matka – Pilnuj dziecko i wykonuj prace domowe, to Ci się nudzić nie będzie. Nie pozwolę Ci żyć w telefonie i przegapić niebezpieczne poczyniania dziecka…



