Nigdy nie kochałem swojej żony i wielokrotnie jej o tym mówiłem. Nie była winna żyliśmy całkiem dobrze. Nie robiła scen, nie miała do mnie pretensji zawsze była miła i troskliwa. Ale problem pozostawał ten sam: nie było między nami miłości.
Każdego ranka budziłem się z myślą o odejściu. Marzyłem, żeby spotkać kobietę, którą naprawdę pokocham. Ale nigdy nie przypuszczałem, jak mocno los wszystko przewróci do góry nogami.
Z Ewą czułem się komfortowo. Nie tylko świetnie prowadziła dom, ale też była olśniewająca. Koledzy mi zazdrościli i nie rozumieli, jakim cudem trafiła mi się taka żona.
Sam też nie wiedziałem, co zrobiłem, by zasłużyć na jej uczucie. Jestem zwykłym facetem, niczym się nie wyróżniam. A jednak mnie kochała… Jak to możliwe?
Jej miłość i oddanie nie dawały mi spokoju. Jeszcze bardziej dręczyła mnie myśl, że jeśli odejdę, ktoś inny zajmie moje miejsce. Ktoś bogatszy, przystojniejszy, bardziej spełniony.
Gdy wyobrażałem ją sobie z innym mężczyzną, wpadałem w szał. Była moja, nawet jeśli nigdy jej nie kochałem. To poczucie posiadania było silniejsze niż rozsądek. Ale czy można spędzić całe życie z kimś, kogo się nie kocha? Myślałem, że dam radę, ale się myliłem.
Jutro wszystko jej powiem postanowiłem przed snem. Rano, przy śniadaniu, zebrałem się w sobie.
Ewa, usiądź, musimy porozmawiać.
Oczywiście, słucham cię, kochanie.
Wyobraź sobie, że się rozwodzimy. Wychodzę, żyjemy osobno…
Ewa się zaśmiała:
Co za dziwny pomysł! To jakaś zabawa?
Wysłuchaj mnie do końca. Mówię poważnie.
Dobrze, wyobrażam sobie. I co dalej?
Odpowiedz szczerze: czy znajdziesz kogoś innego, jeśli odejdę?
Robert, co się z tobą dzieje? Dlaczego myślisz o odejściu?
Bo cię nie kocham i nigdy nie kochałem.
Co? Żartujesz? Nic nie rozumiem.
Chcę odejść, ale nie potrafię. Myśl, że będziesz z kimś innym, nie daje mi spokoju.
Ewa zastanowiła się chwilę, po czym odpowiedziała spokojnie:
Nie znajdę nikogo lepszego niż ty, więc nie martw się. Idź, nie będę z nikim innym.
Obiecujesz?
Oczywiście zapewniła Ewa.
Czekaj, ale gdzie mam iść?
Nie masz dokąd?
Nie, zawsze byliśmy razem. Chyba powinienem zostać blisko ciebie powiedziałem smutno.
Nie przejmuj się odparła Ewa. Po rozwodzie zamienimy mieszkanie na dwa mniejsze.
Naprawdę? Nie spodziewałem się, że mi pomożesz. Dlaczego to robisz?
Bo cię kocham. Gdy kocha się kogoś, nie można go zatrzymywać wbrew woli.
Minęło kilka miesięcy i wzięliśmy rozwód. Niedługo potem odkryłem, że Ewa nie dotrzymała słowa. Znalazła innego mężczy



