Niezwykłe Przyjęcie Weselne

PAWEŁ NOWAK bierze ślub z JADWIGĄ celowo, by zranić GRAŻYNĘ. Chce udowodnić, że nie cierpi po jej zdradzie. Z BOGNIĄ są razem prawie dwa lata. Kocha ją po uszy, gotów podnieść niebo i ułożyć całe życie pod jej marzenia. Wydaje mu się, że sprawa zmierza w stronę wesela, ale jej ciągłe unikanie rozmów o małżeństwie denerwuje go.

Po co nam ślub teraz? Nie skończyłam jeszcze studia, a ty w firmie masz wózkę i nie ma ani samochodu, ani własnego mieszkania. I szczerze, nie chcę mieszkać z twoją siostrą w jednej kuchni. Gdybyśmy nie sprzedali tego domu, żyli byśmy spokojnie, nie znając problemów taką odpowiedź często słyszał od Grażyny.

Paweł czuje się zraniony, ale przyznaje, że w słowach dziewczyny jest prawda. On i Ola mieszkają w rodzinnym mieszkaniu, firma dopiero nabiera tempa, a sam jest studentem ostatniego roku. Musi przejąć stery, nie czekając na dyplom. Dom sprzedali wspólnie z Olą, by uratować interes rodziców. Po pół roku narosło sporo długów, a oboje wciąż się uczą. Sprzedaż pozwoliła spłacić wszystkie zobowiązania, uzupełnić zapasy sklepu i zostawić trochę pieniędzy na czarną godzinę.

Grażyna uważa, że trzeba żyć teraźniejszością, nie czekać na wyimaginowane jutro. W jej przekonaniu, gdy wszystkie troski spoczywają na barkach rodziców, brzmi to lekko. Paweł nagle staje się dorosły: zobowiązania wobec siostry, biznes, dom. Wierzy, że wszystko się ułoży będzie dom, samochód i ogród.

Nic nie zapowiadało kłopotu. Umawiają się na kino, a Bogna prosi, by nie podjeżdżać, bo sama dojedzie. Paweł czeka na przystanku, gdy nagle dostrzega jej drogi samochód. Bogna wysiada, podaje mu jakąś książkę i mówi:
Przepraszam, nie możemy już być razem. Wychodzę za mąż i odjeżdża.

Paweł jest w szoku. Co mogło się zmienić w te kilka dni? Wracając do domu, Ola odczytuje z jego twarzy:
Już wiesz?
On tylko kiwnie.
Ona wyjdzie za bogacza. Prosiła mnie, żebym była świadkiem, odrzuciłam. Zdrada! Kręci się za moimi plecami

Paweł obejmuje siostrę, głaszcząc po głowie:
Spokojnie. Niech jej będzie dobrze. My będziemy lepsi.

Potem zamyka się w pokoju na całą dobę. Ola namawia go, by wyszedł:
Chodź, upiekłam naleśniki
Wieczorem wychodzi z płonącym w oczach ogniem:
Pakuj się.
Dokąd? Co myślisz?
Zaślubię się z pierwszą, która się zgodzi mówi chłodno Paweł.
Nie może tak być! To nie tylko twoje życie próbuje powstrzymać go Ola.
Nie pójdziesz idę sam odcina ją.

W parku tłumnie ludzie. Jedna dziewczyna kręci palcem przy skroni, druga ucieka przerażona, a trzecia, patrząc mu w oczy, mówi tak.
Jak masz na imię, piękna?
Jadwiga.
Trzeba uczcić zaręczyny! i ciągnie Jadziewę oraz Olę do kawiarni.

Przy stole zapada niezręczna cisza. Ola nie wie, co powiedzieć. W głowie Paweła wirują myśli o zemście. Decyduje, że zrobi wszystko, by jego ślub odbył się dwudziestego piątego dnia miesiąca.

Pewnie jest powód, dla którego proponujesz nieznajomej dziewczynie zaręczyny przerywa Jadwiga. Jeśli to spontaniczna decyzja, nie będę obrażona i odejdę.
Nie. Dałaś już słowo. Jutro składamy wniosek i jedziemy poznać twoich rodziców odpowiada Paweł, mrugając.
Na początek, przejdźmy na ty.

Przez cały miesiąc przed ślubem spotykają się codziennie, rozmawiają, poznają się.
Może powiesz, dlaczego tak? pyta kiedyś Jadwiga.
Każdy ma w szafie swoje kości unika odpowiedzi Paweł.
Ważne, by nie przeszkadzały w życiu.
A ty, po co się zgodziłaś?
Wyobraziłam sobie królewnę, którą książęojciec wydaje za pierwszego spotkanego. W bajkach zawsze dobrze się kończy: Mieszkali długo i szczęśliwie. Chciałam to sprawdzić.

W rzeczywistości nie było tak prosto. Wielka miłość zostawiła po sobie połamane serce i niewielkie straty oszczędności, ale nauczyła rozpoznawać ludzi. Zaczęły przyciągać zalotników, które Jadwiga odrzucała od pierwszego wejrzenia.

Nie szukała jednego, ale wiedziała, że potrzebuje mądrego, samodzielnego mężczyzny, zdolnego do działania. W Pawełie dostrzegała determinację i powagę. Gdyby był z przyjaciółmi, Jadwiga by go przeszła nie zatrzymując się.

To jakaś królewna? zastanawia się Paweł, patrząc na dziewczynę. Nieśmiała, Wiktoria czy żabaksiężniczka?
Całuj, a się dowiesz odpowiada z uśmiechem.

Jednak pocałunków nie było. Paweł sam zajmuje się przygotowaniami, Jadwiga wybiera spośród jego propozycji, nawet suknię i welon kupuje sam.

Będziesz najpiękniejsza powtarza.

W Urzędzie Stanu Cywilnego, w oczekiwaniu na uroczystą rejestrację, niespodziewanie spotykają Grażynę i jej narzeczonego. Paweł wymusza uśmiech:
Pozwól, że Ci pogratuluję przytula się i całuje byłą w policzek. Bądź szczęśliwa z portfelem na nogach!
Nie rób z tego cyrku odpowiada nerwowo Grażyna.

Patrzy na wybraną przez Paweła kobietę. Jest elegancka, urodziwa, nie tylko piękna, ale i dostojeńcza, niczym królowa. Grażyna przegrywa pod jej blaskiem, zazdrość dręczy jej duszę, nie czuje szczęścia. Nie opuszcza jej myśl, że przegrała.

Paweł wraca do Jadwigi:
Wszystko w porządku mówi wymuszonym tonem.
Jeszcze nie jest za późno, by się cofnąć szepcze Jadwiga.
Nie. Gramy do końca.

Gdy już w sali rejestracji patrzy w smutne oczy już żony, Paweł rozumie, co uczynił.
Zrobię Cię szczęśliwą mówi, wierząc w słowa.

Zaczynają się domowe codzienności. Ola i Jadwiga szybko znajdują wspólny język, dobrze się dogadują, uzupełniając się nawzajem. Impulsywna Ola uczy się panować nad emocjami, a Jadwiga sprawnie organizuje dom i dyskretnie kieruje wszystkim.

Jako wykwalifikowana ekonomistka i specjalistka od księgowości oraz podatków, Jadwiga wprowadza porządek w finansach. Po pół roku otwierają drugi sklep, a później zakładają ekipy majsterkowiczów nie tylko sprzedają materiały budowlane, ale też zajmują się remontami. Zyski rosną wielokrotnie.

Okazuje się, że Jadwiga jest prawdziwą mądrą królewną podsuwa pomysły tak, że Paweł uważa je za własne. Wydaje się, że życie ma być radosne, lecz Paweł czuje brak tego szalonego dreszczyku, który miał z Grażyną. Wszystko jest spokojne, przewidywalne, rutynowe. Rutyna, myśli, wciąga jak burza. Nie lubię tego.

Dzięki staraniom Jadwigi wchodzą na wyższy poziom zaczynają budować willi pod klucz. Pierwszy dom wznoszą dla siebie. Im lepiej idą sprawy, tym częściej Paweł wspomina Grażynę: Gdyby tylko mogła zobaczyć, jakim samochodem teraz jeżdżę. A dom to nie chatka, a pałac! pyszni się. Myśli coraz częściej: A co gdyby.

Jadwiga zauważa, jak męczy się Paweł. Pragnie być kochaną, lecz nie da się rozkazać sercu, które już nie jest jej. Nie wszystkie bajki mają szczęśliwe zakończenia myśli gorzko, ale nie traci nadziei, bo imię zobowiązuje.

Ola obserwuje brata.
Stracisz więcej niż znajdziesz mówi, łapiąc go przy profilu Grażyny w mediach społecznościowych.
Nie wtrącaj się! odcina Paweł.
Olga rzuca ciemnym spojrzeniem:
Głupcze, Jadwiga cię naprawdę kocha, a ty bawisz się w gry!

Tylko tego mi brakowało żeby dziecko mi rozkazywało gniewa się Paweł. Coraz bardziej ciągnie go do Grażyny. Pisze do niej.

Grażyna narzeka, że życie prywatne nie układa się. Mężczyzna ją wypędził, nie zostawił nic. Nie skończyła studiów, nie ma stałej pracy, nie wróciła do rodziców, mieszka w wynajmowanym mieszkaniu w centrum prowincji.

Kilka dni Paweł waha się: Jechać? A może nie? Ale okoliczności zmuszają go, by został w domu na kilka dni Jadwiga wyjeżdża do chorej babci na wieś. Decyduje się na spotkanie. Leczy w stronę jej miasta, nie zważając na znaki. Serce bije, wyobraża sobie, co powie i dokąd pójdzie.

Rzeczywistość jest brutalna
Jakiś jesteś przystojniak Grażyna rzuca się na jego szyję.
Nieumyty zapach ciała uderza w nos. Odwraca się z pogardą:
Ludzie patrzą.
A mnie to nie obchodzi! śmieje się.

Krótka spódnica, tani makijaż, perfumy wątpliwej jakości Ta wulgarna kobieta w każdej rzeczy ustępuje Jadwigi: A przecież zawsze tak wyglądała. Dlaczego tego nie zauważyłem? dręczy go, obserwując, jak była kochanka pije piwo.
Daj mi pieniądze, odwdzięczę się Grażyna żartobliwie liza wargi.
Nie wie już, jak się od niej uwolnić.
Przepraszam, mam sprawy wstaje od stołu.
Spotkamy się jeszcze?
Nie sądzę wzywa kelnera. Rachunek, proszę.
Chcę jeszcze posiedzieć jęczy Grażyna.
Niech dziewczyna odpocznie w ramach tej sumy w szufladzie kelnera znajduje się duży banknot.

Jazda do domu na granicy dozwolonej prędkości.
No tak, głupi grozi sobie Paweł Ola miała rację! Po co to wszystko zaczynałem? Może jednak nie na darmo pojechałem.
Nigdy nie nazwałem żony Jadwigą. Nie mam nikogo bliższego i droższego przerywa, uświadamiając to. Pięć minut siedzi, przemykając w głowie lata od ślubu.

Widzi przed sobą twarz żony, jej niebieskie oczy z delikatnym zmrużeniem, przypomina sobie, jak Jadwiga się uśmiecha, gdy przychodzi, jak miękko przeczesuje mu włosy długimi, zadbanymi palcami.
Obiecałem uczynić ją szczęśliwą mówi, odwraca się, włącza auto i po dwudziestu kilometrach skręca na wiejską drogę.
Tydzień to za długo. Nie mogłem przeżyć bez Ciebie nawet dwa dni mówi, gdy Jadwiga biegnie mu naprzeciw z domu babci.
O, co za szaleniec śmieje się, łamiąc łzy.
Jadwigo, kochana moja szepcze mu w ucho, a oboje wirują z radości.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć + siedemnaście =

Niezwykłe Przyjęcie Weselne