Jagodo, chcemy już jeść! Dość już leżenia! rozbrzmiewa niezadowolony głos męża.
Głowa pulsuje, gardło boleje, nos jest zatkany! Próbuję wstać ciało wydaje się jak gąbka. Nic dziwnego, że dopadła mnie choroba.
Cały tydzień leci gorąca pogoda, a wczoraj, pod koniec dnia, zaczęło padać śniegiem i deszczem. Wiosna Nie udało się zamówić taksówki, w taką pogodę nic dziwnego. Musiałam wracać z pracy minibusem. Trzydzieści minut czekałam na autobus, który okazał się pełny. Ledwie wcisnęłam się do środka to już było coś. Potem musiałam przejść jeszcze sporo od przystanku.
Mimo to prosiłam męża, żeby po drodze mnie odebrał.
Jagodo, ja i Antoś jedziemy do mamy. Będziemy spóźnieni mówił Wiktor.
Jak zwykle
W końcu wróciłam do domu późno, cała przemoczona i zmarznięta. Spojrzałam na zegarek 8 rano. Sobota.
Wito, przynieś termometr, proszę! poprosiłam.
Co się stało? Zmarzłaś? zdziwił się Wiktor. A co z śniadaniem?
Zrobimy je sami? zapytałam.
Jak sami? nie zrozumiał mężczyzna. A Antoś?
Chłopak ma już dziesięć lat! A ty jesteś już dorosłym mężczyzną. Przygotuj jajecznicę, niech ci syn pomoże. Uczyłam go gotować, już dawno dorósł.
Ty uczyłaś chłopaka gotować? wykrzyknął mąż.
Tak. Co w tym złego? Cały dzień w telefonie. Nic nie chce robić. wzruszyła ramionami Jagoda.
Jesteś zupełnie chora? To on jest facet! Mężczyzna nie musi gotować, ani się tego uczyć! To wasza, kobieca sprawa! rozgniewał się Wiktor. Dobra, jedziemy do rodziców, skoro nie masz nas. Jutro wieczorem przyjedziemy.
Mężczyźni, szybko się zbierając, odjechali do rodziców Wiktora.
Jagoda z trudem wstała, odnalazła termometr, włączyła czajnik i zamyśliła się
Dlaczego tak się stało? Kiedy przegapiła ten moment, kiedy mąż mógł spokojnie przygotować nie tylko sobie, ale i mnie, kiedy w chorobie dbaliśmy o siebie nawzajem? Kiedy wszystko się zmieniło? Dlaczego nagle wszystkie domowe obowiązki spadły na mnie?
Termometr pokazał 39,2°C.
Młoda kobieta wypiła lekarstwa i położyła się dalej spać.
Niedługo później obudził ją telefon. Dzwoniła mama:
Jagodo, dlaczego nie odpisujesz? Zwykle rano dzwonisz martwiła się Wiktoria Aleksandrownna.
Mamo, lekko się rozchorowałam. Wypiłam lekarstwa i znowu zasnęłam. zachrypła Jagoda.
Aha, trochę! Gdzie jest Witek? Z Antosiem u mamy znowu? westchnęła matka.
Wyjechaliśmy z Antosiem, żeby nie zarazić się. odpowiedziała ospale córka.
Naprawdę w to wierzysz? Żeby się nie zarazić Powiedz, żeby nie przeciążać się, bo może i naczynia trzeba będzie myć sam! wściekła się kobieta.
No, mamo! chciała się sprzeciwić Jagoda, ale nie dostała szansy. I sama wszystko rozumiała.
Nie gadaj! Mam prawo się złościć. Dałam ci mąż, nie niewolnicę! Mierzyłaś temperaturę?
Tak. Rano była wysoka. Teraz trochę lżej, ale sił brak. narzekała córka.
Leż! Za chwilę tata przyjedzie po ciebie. Podniesiemy cię na nogi! Nie można tak samej chorować. Czekaj. i Wiktoria odłożyła połączenie.
Jagoda powoli wstała, umyła się, spakowała niezbędne rzeczy, laptopa i już czekała na ojca.
Ojej! zamarł ojciec, gdy zobaczył córkę.
Co, tato? Co się stało? przestraszyła się młoda kobieta.
A! To ty! mężczyzna spokojnie wziął jej torbę. Myślałem, że już umieram! Blednę jak ściana!
Tato! Po co mnie tak przerażasz? uśmiechnęła się córka. Jedziemy?
Jedziemy. Trzymaj się mnie, bo wiatr cię rozwieje, potem cię szukam! ojciec pomógł jej usiąść w samochodzie. Wyglądasz chudą, wyniszczoną. Nie, córko, matka ma prawo, jakby cię w niewolę oddała. Przepraszam, ale wyglądasz przygnębiona!
Jagoda nie kłóciła się. Była zmęczona.
U rodziców było ciepło, smacznie i wesoło. Wiktoria Aleksandrownna wzięła się za córkę poważnie i już pod wieczór Jagodzie stało się trochę lepiej.
Znowu zadzwoniła do Wiktora, by go poinformować, że nie jest w domu, a usłyszała znużony głos:
Co chcesz mi powiedzieć? Nie dam ci lekarstw. Wypiłem trochę piwa z tatą. Co? To sobota! Oglądamy mecz. O, mama chciała z tobą pogadać. i Wiktor przekazał słuchawkę matce.
Jagodo! Jesteś kobietą! Nie wolno ci leniuchować i zostawiać swoich mężczyzn głodnych! Co jest ważne w rodzinie? Dla mężczyzn przede wszystkim: jedzenie, ciepło i żeby nie przeszkadzali! A ty? Jest chora Wypiła tabletkę i gotowe! złośliwie pouczała ją Ksenia Anatoljewna.
Obok przechodząca matka usłyszała te słowa i odebrała telefon od córki:
Kochana moja dziewczyno! Mężczyzna co? Słaby? Czy chory? Czy tak ma być, żeby był w cieple, najedzony i nie dotykał? oburzyła się Wiktoria Aleksandrownna.
Dlaczego słaby? Rodzinny! No i tak wszyscy mężczyźni. teściowa nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Wiktor, a ty co tam?
Co co? o co chodzi! Dziecko podnoszę. Prawdziwy mężczyzna nie potrafi zadbać o żonę! Nie może nawet lekarstwa kupić piwo wypił To mnie! Żona chora, a on się cieszy. teściowa nie lubiła Wiktora.
Co za bzdury. Chłopcy wyjechali, żeby Jagodę nie niepokoić. pstryknęła Ksenia. Znaleźliśmy Zacię! Lekarstwa, opiekę! Zdrowa dziewczyna, po prostu leniwa. Zapomniała o swoich mężczyznach! A oni to rodzina! No nic! Zajmę się swoimi chłopcami! A twoja córka kukułka!
Wiktoria patrzyła milcząco na cichy telefon.
Córko, czy to ci potrzebne? Jesteś jeszcze młoda! To już przesada. matka była wściekła po włożeniu dłoni w serce.
Wtedy przybyła wiadomość od męża:
Jagodo, przelej pieniądze? Nie starczy do wypłaty. Wydaję na Antosia. A przy okazji sam musiałem zapłacić wszystkie kursy i kupić mu ubrania!
A wszystkie rachunki za mieszkanie i jedzenie płaciłam ja cały miesiąc. Co z tego? zszokowana kobieta.
Wszystko w porządku. Mieszkanie twoje! Przelej już, dobra? Idę do sklepu! niecierpliwy telefon.
Nie mam pieniędzy. Wydaje na lekarstwa skłamała.
Co masz na myśli? Twoja choroba nas drogo kosztuje! Zapytaj rodziców. nieoczekiwana propozycja.
Zapytaj swoją mamę zdziwiła się Jagoda.
Aha! Ona nie zrozumie, na co wydałem wypłatę odpowiedział Wiktor.
Ja też nie rozumiem w zamian.
Jestem dorosłym mężczyzną. Mam własne zachcianki i wydatki. Nie muszę się przed tobą ani przed mamą usprawiedliwiać! Jestem w sklepie. Wyślij, daj! złośliwie.
Nie wyślę! krótkie.
Po odczytaniu, że jest chciwa, niewdzięczna, zła matka i żona oraz wiele innych, Jagoda w końcu odpowiedziała matce:
Nie, mamo! Nie potrzebuję już nic.
Cały wieczór i noc mąż z teściową wymieniali się gniewnymi wiadomościami. Mąż się denerwował, teściowa wychowywała. Kobieta po prostu wyciszyła dźwięk.
W niedzielę rano, kiedy rodzina śniadowała, mąż zadzwonił:
Jagodo, zostajemy z Antosiem u mamy. Ona nas, w przeciwieństwie do ciebie, kocha i dba! Miała rację, kiedy nam nie nalegała, by się pośpieszyć z małżeństwem. Jej słowa jeszcze nie wiadomo, jaką będzie matką zignorowałem. Ty nie jesteś matką! Kukułka! i Wiktor rozłączył się.
No i super! No i dobrze! Co powiesz, córko? patrzył na nią Igor Sieradzki.
Widzę tylko rozwód! Nie chcę. Jagoda patrzyła ponuro na puszysty omlet z pietruszką. Zdecydowała się.
Ale jak to trudne!
Świetnie! Mamo, wyjeżdżam. Będę później. Do obiadu może nie zdążę krzyknął ojciec, wychodząc z mieszkania.
Jagusiu, wypij lekarstwa, wycisz telefon i idź spać. Musisz się wyleczyć. łagodnie patrzyła matka.
I Jagoda tak zrobiła. Dziś jest niedziela. Jutro do pracy. Można trochę pospać.
Do obiadu Jagoda się obudziła. Właśnie przyjechał tata.
Proszę, to twoje. Możesz wyrzucić! podał jej nowy zestaw kluczy.
Co? nie mogła pojąć Jagoda.
Zamki w twoim mieszkaniu wymieniłem, rzeczy Wita i Antosia spakowałem i zaniesiłem do teściów, potem im oddasz. tłumaczył ojciec. Zostaniesz u nas jeszcze? Dobrze? I nie podchodź do telefonu. Bezpieczniej tak.
A w kuchni zajęta była zadowolona mama. Od dawna marzyli z ojcem o tym. Ale nie wtrącali się córka ma przyjść sama.
Jagoda wniósła pozew o rozwód.
Tyle krytyki usłyszała: głupia, rodzinę zrujnowałaś, kukułka, matka, nic nie dająca, niewdzięczna a to dopiero najłagodniejsze.
Mimo to była szczęśliwa. Po raz pierwszy od dawna!
Rozwód przebiegł szybko. Nie mieli wspólnych dzieci ani majątku.
Rok po ślubie Wiktor uznał, że taniej zabrać syna do siebie, niż płacić alimenty. Była z tym nieprzeciwna.
Tylko zapomniał zapytać Jagodę o radę i nie uprzedził. Nie obchodziło go, że Jagoda i Antoś nie dogadali się, a chłopak ciągle psuł jej życie. Witek zapomniał, że dziecko potrzebuje ubrań i opłat, zapomniał, że mieszkanie, do którego przyprowadził syna, należy do Jagody. Wszystko zapomniał. Nawet żonę. Dlaczego? Tak było wygodniej On jest mężczyzną! Ojciec!
A Jagoda co? Niewdzięczna! To wszystko!
Sąd jednak postawił sprawę na właściwym miejscu!
Sąd, który zorganizował Wiktor, zapominając o wszystkim!
Wiktor z synem mieszka u mamy, która kontroluje wydatki i uczy domowych obowiązków. Trzej mężczyźni to nie jeden! Ciężko.
A Jagoda jest szczęśliwa!
Kupiła sobie samochód! Żeby nie chorować w złą pogodę.
Co robić ma w swoje 27 lat po trudnym rozwodzie?
Poprawnie! Kochać siebie!
Autor: Grażyna Nowak.
NIEWDZIĘCZNAMimo licznych dobroć, które otoczyły go od dzieciństwa, chłopak wciąż odrzucał każdy gest życzliwości, patrząc na świat z goryczą i obojętnością.



