NiewdzięcznaMając w sercu mieszankę rozpaczy i determinacji, wyruszyła w drogę, by odnaleźć zapomniane źródło, które mogło przywrócić utraconą wdzięczność.

Zuzanko, chcemy jeść! Dość już leżenia! rozległ się niespokojny głos męża, rozbrzmiewający nad uchem jak echem w pustym pokoju.

Głowa rozrywała się na kawałki, gardło bolało jakby ktoś wciągał ostry węgiel, nos zatkał się grubą mgłą. Spróbowała wstać ciało było jak pierwiastek z waty, rozciągnięte w czasie. Nic dziwnego, że dopadła choroba.

Cały tydzień spowiła upał, a wczoraj, pod wieczorem, niebo rozlało się na śnieg i deszcz jednocześnie, jakby z nieba spływały płynące włókna. Wiosna Nie udało się zamówić taksówki, co w taką pogodę było równie niewiarygodne, co znalezienie jednorożca w tramwaju. Musiała więc dojechać z pracy na mikroautobusie. Trzydzieści minut czekała na autobus, który wreszcie przyjechał, pełen po brzegi. Z trudem wciśnęła się do wnętrza to już było cudem. Potem musiała jeszcze przespacerować się od przystanku, a odległość zdawała się nie mieć końca.

Mimo to poprosiła męża, żeby ją po drodze odebrał.

Zuzanko, z Michałkiem wpadliśmy do mamy. Będziemy późno, rzekł Piotr, głosząc to z takim samym spokojem, z jakim kot mruczy w kącie.

Jak zawsze

W końcu Zuzanna dotarła do domu późno, cała przemoczona i zmarznięta. Spojrzała na zegar ósemka rano. Sobota.

Piotrze, przynieś termometr, proszę! poprosiła, głosą drżącą jak liść na wietrze.

Co? Zachorowałaś? zdziwił się Piotr. A co z śniadaniem?

Czy sami? dopytała żona, jakby pytała o powietrze.

Co, sami? nie zrozumiał mężczyzna. A Michał?

Chłopak ma już dziesięć lat! A ty jesteś dorosłym mężczyzną. Zróbcie jajecznicę. Niech ci syn pomoże. Uczyłam go gotować, już jest duży.

Ty uczyłaś chłopaka gotować? wykrzyknął mąż.

Tak. Co w tym złego? Cały dzień siedzi przy telefonie. Nic nie chce robić. wzruszyła ramionami Zuzanna.

Jesteś zupełnie chora? On przecież jest facetem! Mężczyzna nie musi gotować, tak jak nie musi się uczyć tego! To wasza, kobieca sprawa! wściekł się Piotr. Dobra, jedziemy do rodziców, skoro nie masz czasu dla nas. Przyjedziemy jutro wieczorem.

I mężczyźni, szybko się zbierając, odjechali do rodziców Piotra. Zuzanna z trudem wstała, znalazła termometr, włączyła czajnik i zamyśliła się

Dlaczego tak się stało? Gdy przegapiła tę chwilę, kiedy mąż mógł spokojnie przygotować jedzenie nie tylko sobie, ale i jej, kiedy w chorobie dbali o siebie nawzajem? Kiedy wszystko się zmieniło? Dlaczego nagle wszystkie domowe obowiązki stały się jej?.

Termometr zadrżał 39,2.

Młoda kobieta wypiła lekarstwo i zasnęła dalej.

Później obudził ją telefon. Dzwoniła mama:

Zuzanko, czemu nie odbierasz? Zwykle rano dzwonisz tęskniłam za tobą. mówiła wrażliwa Helena Nowak.

Mamo, trochę się rozchorowałam. Wypiłam lekarstwo i zasnęłam znowu. zachrypła Zuzanna.

Aha, trochę! A gdzie jest Piotrek? Z Michałkiem u mamy znów? jęknęła matka.

Wyjechaliśmy z Michałkiem, żeby nie zarażać się. odpowiedziała ospale córka.

Naprawdę w to wierzysz? Żeby nie zarazić Powiedz, żeby nie przemęczać się, bo może sam będziesz musiał zmywać naczynia! wściekła się kobieta.

No, mamo! chciała odparć Zuzanna, lecz nie dostała szansy. I sama rozumiała, co się dzieje.

Nie mam prawa się gniewać! Dałam ci mąż, a nie niewolnicę! Zmierzyłaś temperaturę?

Tak. Rano była wysoka. Teraz trochę lepiej, ale sił brak. narzekała córka.

Leż! Zaraz tata przyjedzie i podniesie cię na nogi! Nie jest piękne chorować samemu. Czekaj. i Helena odłożyła połączenie.

Zuzanna powoli wstała, umyła się, spakowała potrzebne rzeczy, swój laptop i już była gotowa przywitać ojca.

Och! zadrżał ojciec, kiedy zobaczył córkę.

Co, tato? Co się stało? przestraszyła się młoda kobieta.

Ach, to ty! spokojnie wziął jej torbę. Myślałem, że już znalazłem swoją śmierć! Blednieję blednie!

Tato! Po co tak straszyć? uśmiechnęła się córka. Jedziemy?

Jedźmy. Trzymaj się mnie, bo wiatr cię porwie, potem będziesz szukał mnie! mężczyzna delikatnie pomógł jej usiąść w samochodzie. Jesteś chudawa, wyczerpana. Nie, córeczko, matka ma prawo, jakby cię oddała w niewolnictwo. Przepraszam, ale wyglądasz… jakoś tak.

Młoda kobieta nie chciała spierać. Była zmęczona.

U rodziców panowało ciepło, jedzenie pachniało, a szczęście krążyło w powietrzu. Helena poważnie zająła się córką i już po wieczorze Zuzanna poczuła się trochę lepiej.

Znowu zadzwoniła do Piotra, by powiedzieć, że nie będzie w domu, lecz usłyszała leniwe:

Co chcesz mi powiedzieć? Nie mogę ci przynieść leków. Wypiłem trochę piwa z tatą. A co? Sobota! Oglądamy mecz. Och, mama chciała z tobą porozmawiać. i Piotr przekazał słuchawkę matce.

Zuzanno! Jesteś kobietą! Nie wolno ci się rozluźniać i zostawiać mężczyzn głodnych! Co ważne w rodzinie? Przede wszystkim mężczyźni, żeby byli najedzeni, w cieple i nie przeszkadzali! A ty? Chorujesz Wypiłaś tabletkę i gotowe! drwiła ociągająco Ksenia Zielińska.

Przechodząca obok matka usłyszała te słowa i zabrała słuchawkę od córki:

Kochana moja synowo! Mężczyzna co? Niewydolny? Czy chory? Czy takiego powinien być, żeby był w cieple, najedzony i nie dotykał? rozgorzała Helena.

Dlaczego niewydolny? Rodzinny! No i wszyscy mężczyźni tacy są. teściowa nie spodziewała się takiej odpowiedzi. Piotrze, a ty co tam?

Co co? o błąd! Dziecka podnoszę. Prawdziwy mężczyzna nie potrafi zatroszczyć się o żonę! Nie kupi nawet leków piwo wypił To już! Żona choruje, a on się cieszy. teściowa nie lubiła się rozstać z Heleną.

Co za bzdury. Chłopcy wyjechali, żeby nie niepokoić Zuzannę. warknęła Grażyna. Znalazła się Czesia! Leki i opieka! Zdrowa dziewczyna, po prostu leniwa. Zapomniała o swoich mężczyznach! A oni i tak rodzina! Nic nie szkodzi, zadbam o chłopaki. A wasza córka kukułka!

Helena patrzyła milcząco na milczący telefon.

Córko, czy naprawdę tego chcesz? Jesteś jeszcze młoda! To już przesada. matka była wściekła po samą duszę.

Wtedy przyszedł wiadomość od męża:

» Zuzanno, przelejesz hajs? Nie starczy do wypłaty. Wypłaciłem na Michałka. Do tego sam musiałem zapłacić wszystkie kursy i kupić mu ubrania! «

«A wszystkie rachunki za mieszkanie i jedzenie cały miesiąc płaciłam ja. W porządku? » zszokowana kobieta.

«Wszystko prawidłowo. Mieszkanie twoje! Przelej już, daj! Idę do sklepu!» niecierpliwy mąż.

«Nie mam pieniędzy. Wydawałam na leki» skłamała.

«Co to znaczy nie? Nasza choroba drogo nas kosztuje! Zapytaj rodziców.» nadeszła nieoczekiwana propozycja.

«Zapytaj swoją mamę» zdziwiła się Zuzanna.

«Aha! Nie zrozumie, na co wydałem wypłatę» odparł Piotr.

«Ja też nie rozumiem» w odpowiedzi.

«Jestem dorosłym mężczyzną. Mam swoje zachcianki i wydatki. Nie muszę się przed tobą ani przed mamą tłumaczyć! Jestem w sklepie. Przelej, daj! » gniewny.

«Nie wyślę!» krótko.

Po przeczytaniu odpowiedzi, w której została określona jako chciwa, niewdzięczna, zła matka i żona i wiele innych określeń, Zuzanna w końcu odpowiedziała matce:

Nie, mamo! Już nie potrzebuję.

Całą noc i wieczór mąż z teściową naprzemiennie wysyłali do niej wściekłe wiadomości. Mąż się wściekał, teściowa wychowywała. Kobieta po prostu wyciszyła dźwięk.

A w niedzielny poranek, kiedy rodzina śniadano, mąż zadzwonił:

Zuzanno, zostajemy z Michałkiem u mamy. Ona nas, w przeciwieństwie do ciebie, kocha i troszczy się! Była w prawie, gdy namawiała, by nie spieszyć się z ślubem. To jej słowa: Jeszcze nie wiadomo, jaką będzie matką. Zignorowałem to. Ty nie jesteś matką! Kukułka! i Piotr zakończył połączenie.

O, wspaniale! Dobrze! Córko, co powiesz? spojrzał uważnie na nią Igor Kamiński.

Widzę tylko rozwód! Nie chcę. Zuzanna patrzyła smutno na puszysty omlet z pietruszką. Zdecydowała się.

Ale jak to trudne!

Wspaniale! Mamo, wyjechałem. Będę później. Na obiad może nie zdążę. krzyknął ojciec, już wychodząc z mieszkania.

Zuzanko, wypij lekarstwo, wycisz dźwięk i idź spać. Musisz się wyleczyć. czuła się matka, patrząc na córkę.

I Zuzanna tak i uczyniła. Dziś niedziela. Jutro do pracy. Może jeszcze trochę zdrzemną się.

Obudziła się w południe. W samą porę przyjechał tata.

Proszę, to twoje. Możesz wyrzucić! podał jej nowy zestaw kluczy.

Co? nie mogła pojąć Zuzanna.

Zamki w twoim mieszkaniu wymieniłem, rzeczy Piotra i Michała zebrane i przywiezione do teściowej, co później im oddasz. rozmyślał ojciec. Mieszkasz u nas jeszcze? Dobrze? I nie podchodź do telefonu. Będzie bezpieczniej.

W kuchni kręciła się zadowolona mama. Od dawna marzyli z ojcem o tym. Nie wtrącali się córka miała sama przyjść do tego.

Zuzanna wniosła pozew o rozwód.

Słyszała tyle krytyki: głupia, rodzinę zniszczyłaś, kukułka, matka, nic nie dająca, niewdzięczna to dopiero najłagodniejsze określenia.

Mimo to młoda kobieta była szczęśliwa po raz pierwszy od długiego czasu!

Rozwód został załatwiony szybko. Nie mieli wspólnych dzieci ani majątku.

Rok po ślubie Piotr postanowił, że tańsze będzie zabrać syna pod siebie, niż płacić alimenty. Była to decyzja, którą jego była żona zaakceptowała.

Jednak zapomniał zapytać Zuzannę o radę, a już nie miał zamiaru tłumaczyć się. Nie obchodziło go, że Zuzanna i Michałek nie potrafili się porozumieć, a chłopak dążył do tego, by popsuć życie młodej kobiety. Piotrek zapomniał, że dziecko potrzebuje wielu rzeczy, ubrań i opieki, zapomniał, że mieszkanie, do którego przywiózł syna, to mieszkanie Zuzanny. Zapomniał o żonie. A po co? Wygodniej On przecież jest mężczyzną! Ojcem!

A Zuzanna Co ona? Niewdzięczna! To wszystko!

Lecz sąd postawił wszystko na swoje miejsce! Sąd, który zorganizował Piotr, nie pamiętając o niczym!

Piotr i syn mieszkają u mamy, która kontroluje ich wydatki i uczy ich domowych obowiązków. Trzy mężczyźni nie są jedną osobą! To ciężka sprawa.

A Zuzanna jest szczęśliwa!

Kupiła sobie samochód, żeby nie chorować już w złą pogodę.

Co zrobić w wieku dwudziestu siedmiu po trudnym rozwodzie? odpowiedź jest prosta: kochać siebie!

Autor: Grażyna Stasiak.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 5 =

NiewdzięcznaMając w sercu mieszankę rozpaczy i determinacji, wyruszyła w drogę, by odnaleźć zapomniane źródło, które mogło przywrócić utraconą wdzięczność.