Niewdzięczna

Kasia, jesteśmy głodni! Dość już tego leżenia! zirytowany głos męża rozbrzmiał tuż nad jej uchem.

Głowa pękała z bólu, gardło paliło, nos zatkany. Próbowała wstać, ale ciało było jak z waty. Nic dziwnego, że zachorowała.

Cały tydzień panowały upały, a wczoraj wieczorem spadł śnieg z deszczem. Wiosna Nie mogła złapać taksówki w taką pogodę to nie zaskakujące. Wróciła z pracy zatłoczonym autobusem. Trzydzieści minut stała na przystanku, a gdy w końcu się docisnęła, ledwo oddychała. Potem jeszcze długi spacer od przystanku do domu.

A przecież prosiła męża, żeby ją podwiózł.

Kasieńko, byliśmy z Jakubem u mamy. Wrócimy późno oznajmił jej Patryk.

Jak zawsze

Wróciła do domu przemoczona, zziębnięta, późnym wieczorem.

Spojrzała na zegarek 8 rano. Sobota.

Patryku, przynieś termometr, proszę wyszeptała.

Co? Zachorowałaś? zdziwił się. A co ze śniadaniem?

Zróbcie sami? poprosiła.

Jak to sami? mężczyzna uniósł brwi. A Jakub?

Chłopak ma już dziesięć lat! I ty jesteś dorosły. Zróbcie jajecznicę? Niech ci syn pomoże. Uczyłam go gotować, nie jest już mały.

Uczyłaś go gotować?! wybuchnął.

Tak. Co w tym złego? Całe daje w telefonie. Nic nie chce robić. wzruszyła ramionami.

Oszalałaś? To chłopak! Mężczyzna nie ma obowiązku gotować, ani się tego uczyć! To wasza, babska sprawa! warknął. Dobrze, skoro tak! Jedziemy do rodziców, skoro nie masz dla nas czasu. Wrócimy jutro wieczorem.

W parę minut spakowali się i wyjechali.

Kasia z trudem wstała, znalazła termometr, włączyła czajnik i zamyśliła się

*Kiedy to się stało? Kiedy przestał widzieć w niej człowieka, a tylko służącą? Dlaczego nagle cały dom spadł na jej barki?*

Termometr zapiszczał 39,2.

Wzięła leki i wróciła do łóżka.

Obudził ją telefon. Dzwoniła mama:

Kasieńko, czemu nie odbierasz? Martwię się, zawsze dzwonisz rano mówiła zaniepokojona Alicja.

Zachorowałam, mamo. Wzięłam leki i zasnęłam ochrypła.

Zachorowałaś? A gdzie Patryk? Znowu u teściowej? burknęła.

Wyjechał z Jakubem. Żeby się nie zarazili. odpowiedziała cicho.

Wierzysz w to? Żeby nie zarazili się Powiedz raczej, żeby nie musieli zmywać naczyń! w głosie matki czuć było gniew.

Mamo chciała zaprotestować, ale ta ją uciszyła. I tak wiedziała, że mama ma rację.

Nie „mamo”! Mam prawo się złościć. Wydałam cię za mąż, nie sprzedałam w niewolę! Mierzyłaś temperaturę?

Tak. Wysoka była rano. Teraz trochę lepiej. Tylko zupełnie bez sił.

Leż! Tata po ciebie przyjedzie. Nie zostawię cię samej. Czekaj. i rozłączyła się.

Kasia wstała, umyła się, spakowała laptop i czekała na ojca.

O rany! ojciec złapał się za serce, gdy ją zobaczył.

Tato, co się stało? przestraszyła się.

To ty! mężczyzna zabrał jej torbę. Myślałem, że widzę ducha! Bledsza niż ściana!

Tato, nie strasz tak! uśmiechnęła się słabo. Jedziemy?

Jedziemy. Trzymaj się mnie, bo cię wiatr zdmuchnie! pomógł jej wsiąść do samochodu. Chuda, zmęczona Nie, córko, mama ma rację. Wyglądasz, jakby cię wyzyskiwali.

Nie protestowała. Była zbyt zmęczona.

U rodziców było ciepło, bezpiecznie, smacznie. Alicja wzięła się za nią na poważnie i do wieczora Kasia poczuła się lepiej.

Zadzwoniła do Patryka, żeby powiedzieć, że nie w domu. Usłyszała leniwy pomruk:

Czego chcesz? Nie przywiozę ci leków. Wypiłem piwo z tatą. Sobota! Oglądamy mecz. Mama chce z tobą pogadać. i przekazał słuchawkę.

Kasia! Jesteś kobietą! Nie możesz się rozleniwiać i zostawiać mężczyzn głodnych! Co jest ważne w rodzinie? Żeby mężczyźni byli najedzeni, w cieple i mieli spokój! A ty? Zachorowałaś Wzięłaś tabletkę i koniec! teściowa mówiła z jadem.

Mama, która przechodziła obok, wyrwała jej telefon:

Kochana swach

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × 5 =

Niewdzięczna