**Ostre Zakręty**
Alicja nigdy nie żyła sama. Najpierw z rodzicami, potem wyszła za mąż, a dwa lata później on i Jakub powitali na świecie córkę, Zosię.
Nawet gdy Jakub odszedł, przez jakiś czas były z Zosią we dwie. A teraz? Zupełna pustka. Chodziła po mieszkaniu jak duch, nie wiedząc, po co i dla kogo ma się starać. Życie legło w gruzach, a przed nią majaczyła samotna starość i zapomnienie.
Nie rozumiała, co poszło nie tak? Z Jakubem właściwie się nie kłócili. Ot, drobiazgi. Nie ograniczała go, pozwalała chodzić ze znajomymi, dbała o czystość i wygodę. W lodówce zawsze stał garnek z zupą, a na kuchence czekała kolacja.
Alicja zachowała figurę nawet po porodzie. Nigdy nie miała krągłości. W ciąży biust urośnięty o rozmiar ucieszył męża, ale po karmieniu wrócił do normy. Ale przecież nie rozwodzą się przez takie głupoty! Wszyscy mówili, że z Jakubem to idealna para.
Oczywiście, Alicja nie była ślepa. Widziała, że Jakub się zmienił. Nie, nie przesiadywał po pracy. Ale nagle zaczął dbać o wygląd—dopasowywał krawaty, zrobił modną fryzurę.
— Dlaczego nie nosisz sukienek? — spytał któregoś dnia.
— No… noszę, od święta — odparła zaskoczona. Wcześniej nigdy go to nie obchodziło.
— Jakaś taka blada dziś jesteś. Źle się czujesz?
— Zawsze taka jestem. Czemu się czepiasz? — obraziła się.
Pewnego dnia jednak zrobiła makijaż, przyciemniła rumieńce i tak poszła do pracy.
— Zmyj to, nie pasuje ci — rzucił Jakub, gdy wrócił wieczorem.
— A w biurze chwalili — mruknęła, ale posłusznie zmyła szminkę.
— Myślałam, że teraz będziesz przychodzić na pięknie codziennie — zauważyła koleżanka następnego dnia.
— Mężowi się nie spodobało.
— Pewnie zorientował się, że jak zaczniesz tak wyglądać, to oszaleje z zazdrości — zaśmiała się. Alicja nie komentowała.
Któregoś dnia zadzwoniła przyjaciółka, Magda, i zaprosiła ją na kawę po pracy. Była piękna i pewna siebie, ale przyjaźniły się od liceum.
— Jak ty to robisz, że bez diet masz taką figurę? A ja jak spojrzę na ciastko, to od razu przybywa mi kilo — westchnęła Magda.
— Przestań. Faceci łamią karki, jak cię widzą — zaśmiała się Alicja.
— Na ciebie też by patrzyli, gdybyś dała im szansę. Masz super nogi, grzech chować je w spodniach. Powinnaś nosić ołówkowe spódnice. I włosy obciąć, może na rudo? Ogarnij się w końcu, bo wyglądasz jak emerytka.
Alicja wiedziała, że Magda nie bez powodu ją krytykuje.
— Co ja ci zrobiłam? Zawsze mówiłaś…
— Co mówiłam, to mówiłam — przerwała Magda. — Nie patrz tak. — Spuściła wzrok. — Sorry. Widziałam twojego Jakuba z młodą laską. Taki niewinny kwiatek, pewnie dwadzieścia lat. A on na nią patrzył, jakby…
Alicja zamknęła oczy i potrząsnęła głową.
— Przestań!
— Nie chciałam cię urazić. Ale ty od lat w jednym stylu, zero zmian. Facet ma oczy. Od twojej nudy zęby bolą.
— To nieprawda! — Wstała i wybiegła z kawiarni.
W domu godzinami siedziała na brzegu wanny, wpatrzona w kafelki.
— Mamo, tata przyszedł — zawołała Zosia, pukając do drzwi.
Alicja opłukała twarz i wyszła. Zosia zniknęła w swoim pokoju, a Jakub siedział przy stole jak skruszony uczeń.
— Przepraszam, nie zdążyłam z kolacją. Byłam z Magdą — powiedziała.
— Nie jestem głodny. Więc wiesz już wszystko — odparł.
— Co mam wiedzieć? — spytała, chociaż od razu zrozumiała. *Magda nie kłamała*.
— Kocham inną kobietę. Walczyłem, ale to silniejsze ode mnie. Wiem, że jest od mnie młodsza, ale nie mogę bez niej żyć. Wybacz. Spakuję się i pójdę.
Alicja nie zatrzymywała go. Potem zdradziła ją Zosia. Często chodziła do ojca. Alicja nie protestowała, dopóki córka nie zaczęła przynosić prezentów. Nowa kobieta Jakuba obdarowywała ją topami, krótkimi sukienkami z brokatem, kosmetykami.
— Zobacz, co dostałam od Dominiki! — chwaliła się Zosia. — Ona jest mega! Podoba mi się?
— Nie powinnaś tam chodzić i brać prezentów — powiedziała twardo Alicja.
— Dlaczego?
— Bo ona zabrała ci ojca!
— No i co? Ona jest fajna, a ty… Nudna zrzęda. Słusznie, że tata od ciebie odszedł — rzuciła z płaczem.
Sprawy przybrały gorszy obrót. Zosia zaczęła używać nowych słów, farbowała pasemka na zielono i różowo, malowała się jak lalka. Nauczyciele pisali uwagi o wagarach i chamstwie.
Ale łatwiej zatrzymać pociąg niż dogadać się z nastolatką. Na każdą uwagę słyszała: *„A Dominika mówi…”*, *„Dominika uważa…”*
Alicję napadała furia na samo imię nowej partnerki byłego. Gdy zabroniła Zosi odwiedzać ojca, ta zagroziła:
— To w ogóle się do nich wyprowadzę!
— Więc jestem złą matką? Dominika lepsza? Proszę bardzo, idź. Tylko jak ona urodzi, wyrzucą cię za drzwi.
— Serio? Mogę mieszkać z tatą? — spytała zimno.
— Tak, niech tylko zadzwoni i potwierdzi.
Jakub zadzwonił następnego dnia.
— Zosia mówi, że chcesz, żeby zamieszkała ze mną — zaczął.
— *Ona* ci powiedziała? Wymusiła to na mnie. Nie radzę sobie. Jest niegrzeczna, wygląda jak przebieraniec, opuszcza lekcje. A to wszystko przez twoją Dominikę!
— Dobrze się dogadują. A ty tylko złościsz… Zgadzam się, żeby Zosia z nami mieszkała. — Rozłączył się.
I córka odeszła. Alicja wściekała się z bezsilności. Prawie nie jadła, schudła jeszcze bardziej. Zosia dzwoniła tylko po to, by dosypać soli do rany. *„Byłyśmy z Dominiką na koncercie…”* I Alicję zalewała nienawiść.
Matura Zosi poszła słabo, o studiach nie było mowy. I nie chciała się uczyć.
Potem Jakub oznajmił, że ZosAle gdy pewnego dnia Zosia stanęła w drzwiach z płaczącym dzieckiem na rękach i błagalnym spojrzeniem, Alicja zrozumiała, że czas zemsty minął, a teraz zaczyna się zupełnie nowy rozdział – pełen bałaganu, ale i niespodziewanych radości.



