W prezencie od byłego męża alkoholika Elżbieta otrzymała pod opiekę jego matkę. Rozwiedli się dziesięć lat temu nie tylko przez jego nadużywanie alkoholu, ale też przez to, że potrafił podnieść na nią rękę. Od dawna nie utrzymywali żadnych kontaktów. Ich jedyny syn, Adam, już dawno się ożenił i zamieszkał w Gdańsku. Ze swoim ojcem nie rozmawiał od lat. Kto chciałby utrzymywać relację z pijakiem? On również nie miał dla syna serca.
Pewnego niedzielnego poranka Elżbieta odebrała telefon, który przyniósł jej przykrą wiadomość zmarł jej były mąż. Nikogo nie było, kto mógłby zająć się pogrzebem, więc ona razem z Adamem musieli dopilnować wszystkich formalności. Zorganizowali mu uczciwe pożegnanie.
Pozostała jeszcze stara, schorowana teściowa Antonina. I co z nią począć? Gdyby była chociaż normalna, ale nie zawsze potrafiła zaskoczyć, najczęściej nie w pozytywny sposób. Przez cały okres małżeństwa Elżbiety jedynie przeszkadzała, co chwilę doszukując się winy w synowej.
Teściowa mieszkała w starym domu na obrzeżach Torunia. Po pogrzebie Adam wrócił do swojego życia miał przecież żonę i dzieci. Opieka nad marudną babcią spadła więc na Elżbietę.
Co mogła zrobić? Odwiedzała ją regularnie kilka razy w tygodniu. Przywoziła zakupy, na które staruszka zawsze kręciła nosem, choć zjadała wszystko z apetytem. Rozpalała w piecu i rąbała drewno, choć fisycznie bardzo ją to przerastało. Ale jak można zostawić bezbronną staruszkę, nawet jeśli zawsze była złośliwa?
Tak minęły trzy miesiące. W końcu Antonina zmarła. Ku zaskoczeniu Elżbiety, w testamencie teściowa zapisała jej dom w Toruniu i sporą sumę pieniędzy w złotówkach, które odkładała przez całe życie. Oto i podziękowanie, które niespodziewanie przyszło po latach.



