Nieodpowiedni czas na miłość

Mia zajrzała do pokoju matki, zobaczyła, że śpi, i cicho przymknęła drzwi.

— Mia — zawołała nagle mama słabym głosem.

— Tak, mamo — Mia znów zajrzała do środka. — Myślałam, że śpisz. Potrzebujesz czegoś? Chciałam wyjść na chwilę z koleżankami.

— Idź, prześpię się — odpowiedziała Katarzyna i zamknęła oczy. Nawet uniesienie powiek wymagało od niej ogromnego wysiłku.

Mia odetchnęła z ulgą i pobiegła się ubierać. Przez czas choroby matki przyzwyczaiła się chodzić i robić wszystko po cichu. Tak samo teraz zeszła cicho po schodach. Pod blokiem czekał na nią kolega z klasy, Kuba Nowak.

— Dlaczego tak długo? — zamiast powitania burknął niechętnie.

— Gotowałam mamie rosół. Gdzie idziemy? — Mia uśmiechnęła się, próbując zatuszować winę.

— Ona wciąż chora?

— Tak, dopiero co zasnęła. Nie długo, dobrze? Nagle coś będzie potrzebować — poprosiła.

— Spokojnie, prześpi się i będzie lepiej — odparł Kuba beztrosko.

Mia przygryzła wargę. Nikomu nie mówiła, na co choruje jej mama. Nie chciała litowania się ani paniki w szkole.

— No i zaczyna padać. Chodźmy do Darka, rodzice wyjechali na działkę — szepnął Kuba, obejmując ją i próbując pocałować.

Ale Mia gwałtownie odchyliła głowę.

— Co ty? Ktoś może zobaczyć.

— Kto? Mama śpi. No to idziemy? — nalegał.

Mia zawahała się. Ostatnim razem, gdy byli u Darka, Kuba za bardzo się narzucał. Podobał jej się, ale zbyt się spieszył.

— Mia, tylko na pół godziny. Obiecuję, nie będę naprzykrzać się — błagał. Deszcz rzeczywiście przybierał na sile.

— Dobrze, ale nie na długo — zgodziła się.

— Jasne. — Kuba starał się nie okazywać radości.

Darek otworzył drzwi i uśmiechnął się szeroko, widząc Kubę z Mią.

— Wchodźcie.

Mia nie ruszyła się z miejsca. Nie chciała zostać sam na sam z dwoma chłopakami.

— Wczoraj ściągnąłem świetny film — powiedział Darek.
Kuba zdjął buty i poszedł za nim do pokoju. Mia pomyślała, że to dobry moment, by wyjść. Ale nie chciało jej się wracać do domu.

Zamknęła drzwi i weszła do środka, siadając obok Kuby. Ten od razu położył rękę na oparciu kanapy za jej plecami. Darek przyniósł każdemu puszkę piwa. Mia odmówiła, więc Kuba wziął jej puszkę. Dziewczyna spojrzała na niego ukradkiem, ale nic nie powiedziała.

Film okazał się naprawdę ciekawy, wciągnął Mię od pierwszych scen. Ocknęła się, gdy poczuła gorącą, natrętną dłoń Kuby pod bluzką. Szarpnęła się, ale on przytrzymał ją za ramię, a drugą ręką boleśnie ścisnął jej pierś.

— Boli! — krzyknęła.
Kuba poluzował uścisk, a Mia zerwała się z kanapy. Darka nie było w pokoju. Nawet nie zauważyła, kiedy wyszedł.

— Mia, przepraszam — zamruczał Kuba.

— Ale obiecałeś! — wybuchnęła gniewem.

— No co ty, nie histeryzuj, jakby to był pierwszy raz. Przecież cię kocham. — Też wstał.

To był pierwszy raz, gdy Kuba powiedział, że ją kocha, i Mia nie potrafiła go odtrącić. Zaczął ją całować. Z ust śmierdziało mu piwem. Jego dłonie stały się nagle brutalne, natarczywe.

— Nie, muszę już… — wyrzuciła z siebie, odpychając go rękami.

Kuba nagle chwycił ją i rzucił na kanapę, przygniatając całym ciężarem. Mia walczyła, próbując zrzucić go z siebie. Udało jej się zgiąć kolano i wbić je między jego nogi.

Klął i zsunął się z niej. Mia natychmiast wstała i rzuciła się do przedpokoju, chwyciła buty i zaczęła szarpać się z zamkiem.

— No to spadaj… — krzyknął za nią Kuba.

Mia wybiegła na klatkę i w skarpetkach zbiegła po schodach. Dopiero gdy upewniła się, że nikt jej nie goni, zatrzymała się i włożyła buty.

Jak mogła mu uwierzyć? Jej mama leży chora, a on… Jemu chodzi tylko o jedno.

Wróciwszy do domu, długo zmywała z twarzy i szyi ślady mokrych pocałunków Kuby. Potem siedziała w ciemności i myślała, co będzie, jeśli mama umrze? Zostanie zupełnie sama. Z czego będzie żyć? Za dwa miesiące skończy osiemnaście lat, a wtedy przestaną przychodzić alimenty od ojca. Nie ma pieniędzy. Nawet na sukienkę na studniówkę. Ale co tam, jakoś przeżyje, byle tylko mama wyzdrowiała.

Że mama ma raka, Mia domyśliła się sama. Czuła, że choroba jest poważniejsza, niż matka przyznawała. Wpisała w wyszukiwarkę nazwy leków, które mama brała, i wszystko zrozumiała.

Na telefon przyszła wiadomość od Kuby: „Mia, przepraszam”. Nie odpowiedziała. Wiadomości posypały się jedna po drugiej. Kuba raz prosił o wybaczenie, raz klął i obrażał ją. Mia wyłączyła telefon.

Przed snem zajrzała do mamy.

— Mamo, śpisz?

Katarzyna z trudem otworzyła oczy.

— Potrzebujesz czegoś? Wody? Do toalety?

Matka ledwo zauważalnie pokręciła głową i przymknęła powieki.

Rano Mia obudziła się od hałasu i wpadła do pokoju matki. Mama próbowała utrzymać się na drżących nogach, trzymając się poręczy łóżka. Na podłodze leżał przewrócony stołek.

Mia podbiegła, ułożyła mamę w łóżku, dziwiąc się, jak lekkie i wiotkie stało się jej ciało.

— Po co wstawałaś? Mogłaś mnie zawołać — strofowała ją.

— Myślałam, że dam radę… — wyszeptała Katarzyna, łapiąc powietrze jak po biegu.

— Zaraz przyniosę ci herbatę. — I Mia wybiegła do kuchni.

Mama zrobiła kilka łyków i przestała pić. Już od kilku dni prawie nic nie jadła, ledwo chodziła do łazienki.

Mia była niespokojna. Chciała zostać z mamą, zwłaszcza po wczorajszej sytuacji nie miała ochoty widzieć Kuby. Ale niedługo matury. Postanowiła wyjść z ostatniej lekcji, z historii, i wrócić wcześniej do domu.

Gdy wróciła ze szkoły,Spojrzała na zegarek — jeśli teraz wyjdzie, zdąży jeszcze odebrać dokumenty ze szkoły przed jej zamknięciem, a potem może zacznie nowe życie, bo tak naprawdę nie miała już nic do stracenia.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 + 15 =

Nieodpowiedni czas na miłość