Nieoczekiwany Najazd Teściowej: „Opowiadaj, kochana synowo, jakie masz sekrety przed mężem?” – Rodzi…

Zadzwonił dzwonek… Do mieszkania, nie witając się i odpychając syna na bok, wpadła teściowa.

No, powiedz mi, kochana synowo, jakie to masz tajemnice przed mężem?… Jesteś, mamo?… Co się stało, mamo?…

Kiedyś, gdy Piotr wrócił wieczorem do mieszkania na warszawskim Ursynowie, w domu panowała cisza. Jego żona, Pelagia, już rano zapowiadała, że dzisiaj zostanie dłużej szefostwo zarządziło pilną kontrolę w firmie.

Piotr wszedł do kuchni, zajrzał do lodówki kolacji nie było. Westchnął ciężko, nastawił czajnik, zrobił sobie dwie kanapki i usiadł przed telewizorem.

Przez moment przełączał kanały, aż znalazł sport. Wreszcie chciał spokojnie zjeść i obejrzeć mecz bokserski, ale nie było mu to dane. Zadzwonił dzwonek do drzwi matka Piotra, Jadwiga Czarnecka, pojawiła się w progu. Wpadła jak burza, nie przywitała się i odepchnęła syna.

Piotruś, słuchaj, czego się właśnie od Zofi dowiedziałam… rzuciła dramatycznie.

Co się stało, mamo? spytał zaskoczony Piotr.

Chodzi o to, że twoja żona Pelagia ma jeszcze jedno mieszkanie! Wynajmuje je, a pieniądze przeznacza tylko na siebie!

Mamo, nie słuchaj tej Zofi. Ona całe życie zbiera plotki i rozsiewa po całym osiedlu, a ty tylko siedzisz i słuchasz z otwartą buzią.

Zofia może czasem podkolorować, wiem, ale to akurat prawda! Bo teraz mieszkanie Pelagii wynajmuje siostrzenica naszej sąsiadki z drugiego piętra.

Dziewczyna niedawno wyszła za mąż, i oni od Pelagii wynajmują dwupokojowe za dwa i pół tysiąca złotych miesięcznie. I są szczęśliwi, bo taniej się nie znajdzie. Rozumiesz? A co najważniejsze Pelagia wynajmuje to mieszkanie od ponad dwóch lat! To przecież nie są pierwsi lokatorzy.

No to niespodzianka… zamyślił się Piotr. Ale czemu mi o tym nigdy nie mówiła?

Sam zapytaj, jak wróci z pracy. Chociaż tu już wszystko jasne: twoja żona szykuje sobie awaryjne wyjście. Teraz będzie oszczędzać, a potem cię zostawi. Jeszcze i ogołoci do kości! zakończyła triumfalnie Jadwiga.

Pelagia wróciła po półtorej godzinie. W domu czekali już na nią mąż i teściowa. Jadwiga nie zamierzała wychodzić ciekawa była, jak synowa się wytłumaczy. Żeby nie siedzieć bezczynnie, przygotowała kolację i nakarmiła syna.

Gdy Pelagia weszła do pokoju, czekały na nią dwie pary surowych spojrzeń.

Pierwsza zaczęła teściowa:

No, powiedzże, kochana synowo, jakie masz sekrety przed swoim mężem?

Żadnych, tak mi się wydaje odpowiedziała spokojnie Pelagia.

Żadnych, powiadasz? A mieszkanie na ulicy Kopernika, blok 17?

Ale co ma moje mieszkanie do jakichś sekretów przed mężem? zdziwiła się synowa.

O to chodzi, że wynajmujesz mieszkanie i chowasz przed mężem pieniądze! oświadczyła Jadwiga.

Naprawdę, Pelagio odezwał się w końcu Piotr. Skąd to mieszkanie? I czemu mi nie mówiłaś, że je wynajmujesz? I na co idą te pieniądze?

Mieszkanie było własnością Janiny Nowickiej, kuzynki mojej mamy. Dla mnie to coś między ciotką a babką, sama się już w tym gubię.

Janiny nie ma już niemal trzy lata. Przecież ci opowiadałam, Piotrze. Wtedy się tylko ucieszyłeś, że już nie będę do tej starszej pani ganiać.

A kiedy prosiłam cię o pomoc przy pogrzebie, tłumaczyłeś się pracą i brakiem czasu.

A dlaczego mieszkanie zostało ci przepisane? dociekała teściowa.

Pewnie dlatego, że tylko ja ją odwiedzałam odparła Pelagia.

A Piotrowi dlaczego nie mówiłaś, że otrzymałaś mieszkanie? nie odpuszczała Jadwiga.

A czemu Piotr miałby mieć do tego prawo?

Jak to czemu? W końcu jest twoim mężem!

No i co z tego?

Udajesz głupią? podniosła głos teściowa. Pieniądze z wynajmu powinny trafiać do rodzinnego budżetu, a ty je wydajesz na siebie!

Wydaję, bo mam do tego prawo! Spadek to moja własność, a wszystko, co z tego mam czy wynajmuję, czy sprzedaję jest również moje. I nie muszę się nikomu tłumaczyć.

Pelagio, rok temu naprawiałem samochód, dałem na to dwie swoje premie. A ty miałaś pieniądze i nic nie wspomniałaś? Nie spodziewałem się tego po tobie włączył się Piotr.

Piotrze, to jest twój samochód. Jeździsz nim. A jak proszę, żeby mnie gdzieś zawieźć, mówisz, że nie masz czasu albo ci nie po drodze, i żebym zamówiła sobie taksówkę.

Przez cały rok przewiozłeś mnie trzy razy: przed Sylwestrem na zakupy, raz przywiozłeś mnie z pracy, bo zapomniałeś kluczy, i trzeci do szpitala, jak skręciłam nogę. Więc dlaczego miałabym dorzucać się do naprawy samochodu, którym nie jeżdżę?

No a ile już zebrałaś? zapytała teściowa. Pewnie z milion.

Coś tam jest, ale nie milion. Piotrze, przypominasz sobie, że masz dwie córki-studentki? Kiedy ostatnio wysłałeś im pieniądze? spytała Pelagia.

Pracują przecież same odpowiedział Piotr.

Studiują i dorabiają! Ale jak będą utrzymywać się w całości z pracy, nie będzie czasu na naukę.

Dobrze, ale dlaczego nie powiedziałaś od razu, że dostałaś spadek? dopytywał mąż.

Bo nie chciałam, żebyście urządzali mi taki przesłuch półtora roku temu. I jeszcze jedna sprawa: miałam przykład, jak traktuje się u was w rodzinie cudzy majątek.

Przesadzasz! oburzyła się Jadwiga. Co masz na myśli?

Przypomnij sobie, jak przez rok zanudzaliście żonę twojego młodszego syna, żeby sprzedała swoje przedmałżeńskie mieszkanie! Po co ci ta ruina? Sprzedajmy, kupimy działkę, będziemy wypoczywać na świeżym powietrzu. Sprzedała, kupiliście działkę letniskową. Na kogo zapisaliście? Na ciebie, Jadwigo! A synowa dziś nie może pojechać tam z rodziną bez waszej zgody, a już o zaproszeniu znajomych nie wspominam!

Ale orać na grządkach może do woli. Dziękuję, ja takiego losu nie chcę!

Bez wstydu jesteś, Pelagio! krzyknęła teściowa. Myślisz tylko o sobie!

Odrabiam lekcję, Jadwigo odpowiedziała synowa.

Piotrze, słyszysz? Twoja żona mnie obraża!

Mówię, jak jest! Teraz dowiedziałyście się o mojej spadkowej nieruchomości i od razu się zaczęły interesy. I po co?

Jak to po co? Żebyś nie ukrywała pieniędzy przed rodziną, żeby trafiały do wspólnego użytku!

One trafiają do mojej rodziny. Ale na te wydatki, które uważam za słuszne nie na samochód Piotra ani nie na remont waszej działki!

A może moglibyśmy wspólnie zdecydować, na co przeznaczyć te pieniądze? stwierdziła teściowa.

Serio, uważacie, że nie potrafię zarządzać swoimi pieniędzmi mając czterdzieści pięć lat?

A gdzie wspólne interesy? wtrąciła się Jadwiga.

Jakie interesy? Wasze? Dlatego nie kwapiłam się dzielić informacją o spadku. Chcę wydawać pieniądze na siebie i moich najbliższych!

Czyli jednak wydajesz sama?

Tak, sama.

I nie podzielisz się z mężem? spytała teściowa.

Podzielę się, jeśli uznam to za konieczne. Mówiłam już wszystko wydam na swoją rodzinę.

A ja? To ja nie należę do rodziny?

Jadwigo, dla mnie rodzina to ja, mój mąż i nasze dzieci. Reszta to krewni!

Mimo długich dociekań, Jadwidze Czarneckiej nie udało się wyciągnąć nic z synowej. Lecz nie odpuściła, jeszcze nie raz próbowała wywalczyć swoją sprawiedliwą część.

Nigdy jednak Pelagia nie dała się podejść. Trafili na niewłaściwą osobę! Jak to się kiedyś mówiło gdzie usiadła, tam wstała…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × pięć =

Nieoczekiwany Najazd Teściowej: „Opowiadaj, kochana synowo, jakie masz sekrety przed mężem?” – Rodzi…