Nieoczekiwana kolacja rodzinne

Słuchaj, ty zmarnowałaś! Nie możemy ich zaprosić! Witold nerwowo uderzył paleciami w blat.

Dlaczego nie mamy? Mój brat, przypomnij sobie, Anna odwróciła się do okna, zaciskając dłonie na rękojeści szlafiku.

Brat, którego nie widziałaś przez piętnaście lat! I nagle się pojawia i ty od razu zapraszasz go na kolację?
Nie zniknął w powietrzu, odparowała spokojnie, ale w jej głosie brzmiało napięcie. Andrzej wrócił z Gdańska. Jego firma zawaliła się.
Jasne! A teraz przyszedł na zajęcie u siostry, którą zostawił w najtrudniejszym momencie.
Anna odwróciła głowę, zajmując się czystym piecykiem, ale wiedziała, że tylko odgania myśli.

On jest moim bratem.
A ja jestem twoim mężem i uważam to za złe decyzję.
Calluj, już zaprosiłam. Andrzej z Małgosią i Grzesikiem przyjadą dziś wieczorem.
Witold zaciął się głęboko powietrzem.
Kiedy miałeś mi powiedzieć? Chwilkę przed ich przyjazdem?
Przed końcem jej odpowiedzi zabrzęczał telefon.
To Kasia.
Wspaniało, tylko niewłaściwy moment na pokończone zbornie. Czy ona wie, że wujek się odnalazł?
Nie. Nie wiem, dlaczego dzwoni. Od ostatniego sporu prawie się nie zbliżamy.
Anna odebrała.

Cześć, mamo, czy my nie przerwamy, jeśli przyjedziemy na kolację? Mam dla was ważną wiadomość!
Witold pokręcił głową, ale Anna uśmiechnęła się szeroko.
Oczywiście!
Świetnie! Za godzinę. I z nami ktoś jeszcze.
Kasia odłączyła się.

Ciekawie, kto to będzie zapytała.
Co za histeria burknął Witold, wynurzając z pokoju.

Anna z westchnieniem opadła na fotel. Kolacja na setkę osób. Dzień narodzin parowano w teatrze, ale teraz Andrzej, Małgosia, Grzesiek, Kasia z Olkiem i Polą wszystko nim, by zabijć spokój.

W drzwiach stanęła Lidia Nowak.
Anusiu, potrawki dla ciebie trzymała tekturę z biełkami.

Dysponuje pan kapitałem, Lidio. Dziś mamy rozbudowaną gospodarczo rodzinę uśmiechnęła się.
A może zaproszycie też mojego brata? Z Gdańska, Piotr. Po wypowiedzeniu armii był, widzisz. Może coś uzyskać z ekonomii.
Anna skinęła głową. Czyż to nie było szaleństwo?

Do piątej kuchnia pachniała pieczonym kurczakiem. Witold, wreszcie, spojrzał na siebie i pozwolił uśmiechnąć się.

Może miałeś rację, cóż, chyba to nasza szukała.
Przy stole rozmawiali o pracach remontowych, walutach, kuchennych pomysłach. Andrzej zaczął ujawniać ból z przeszłości.
W tym momencie coś zabrzęczało.

Piotr, z lat podkowzaniem, doszedł do wniosku:
Może kawiarnia? Andrzej może prowadzić, Kasia zarządzać. W skali technicznej Oleg wie wszystko.
Wszyscy zgodnie skinęli głowami.
No to wypromo-wiem Piotra.
Witold i Anna spojrzeli na siebie. Wszystko to völlig przypadkowe.

Może nazwiemy ją Rodzina zaproponowała Kasia.
Świetna idea. Właśnie tak będzie!
Do zer w nocy planowali menu. Grzesiek obiecywał pomóc, Pola się wszczęła na dzieckę.

No to kaprysy uśmiechnął się Witold. Kto wie, może los o tym wiedział.
Anna objęła męża.
A wszystko przez kolację, której nikt nie czekał, ale tylko dzięki niej nowa rodzina się urodziła.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + szesnaście =

Nieoczekiwana kolacja rodzinne