Nienawidzę ojca za zrujnowane dzieciństwo, a on teraz chce odnowić kontakt i zachowuje się, jakby przeszłość nie istniała

Nienawidzę ojca za zrujnowane dzieciństwo, a on teraz chce odnowić kontakt i zachowuje się, jakby przeszłość nie istniała

Kiedy opowiadam nowym znajomym historię mojego życia, zwykle mają łzy w oczach. Ja wiem, że takich historii jak moich jest z milion ale Ci, którzy niczego podobnego nie przeżyli zwykle są przerażeni słysząc coś takiego.

Krótko mówiąc: ojciec odszedł od nas do innej kobiety, kiedy byłam w trzeciej klasie, a brat w drugiej. Matka zaczęła pić z żalu. Nie było jednak tak, że piła i trzeźwiała, bo z czasem to jej picie potrafiło trwać tygodniami, a potem miesiącami. Oczywiście z bratem byliśmy pozostawieni sami sobie i musieliśmy wychowywać siebie zupełnie sami, bo nikogo nie obchodził nasz los. Czasami nie jedliśmy przez dwa lub trzy dni, a innym razem jedliśmy jedną paczkę zupki chińskiej przez dwa dni bo wiedzieliśmy, że inaczej kolejnego dnia nie będziemy mieli już nic do jedzenia. Z czasem zachowywałam się jak matka dla mojego brata, nawet prałam jego rzeczy ręcznie kiedy matka sprzedała pralkę. Skończyły się jej pieniądze, a chciała dalej pić, więc pozbyła się pralki. Wtedy pierwszy raz poczułam, czym jest wstyd, kiedy chodziliśmy tacy brudni i głodmi.

Później zabrała nas do siebie babcia. Wychowywała nas surowo, ale chociaż niczego nam nie brakowało i naprawdę z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że jestem jej wdzięczna za to, że nas do siebie przygarnęła. Kiedy byłam w ostatniej klasie szkoły podstawowej, moja mama zmarła – zapiła się, ale to było do przewidzenia. W tym czasie mieszkałam już w innym mieście i nie widziałam jej od wielu lat. Nie miałam po jej śmierci poczucia straty, a jedynie odczuwałam lekką nastalgie za dzieciństwem z okresu, kiedy jeszcze nie piła.

Ojciec nigdy się nami nie zainteresował. Mieszka ze swoją nową kobietą na sąsiedniej ulicy i przez te wszystkie lata patrzyłam, jak wychowuje jej dzieci. Tylko jej, bo nie mieli wspólnych dzieci.

Już na zawsze chowałam w sobie niezwykłą złosć na niego, wręcz nienawiść. Kiedy moja babcia zmarła to zarówno ja, jak i mój brat mieliśmy już własne rodziny i radziliśmy sobie dobrze w życiu. I właśnie w tym momencie, kiedy dorastaliśmy i niczego nie potrzebowaliśmy, ojciec zdecydował, że nadszedł czas, aby wznowić kontakt.

Teraz regularnie odwiedza nas, rozpieszcza wnuki różnymi prezentami. nigdy jednak nie powiedział tego tak ważnego słowa, jakim jest „przepraszam”. Miał za co przepraszać – za to, że nas zostawił, że nigdy się nami wcześniej nie interesował, że mieliśmy tak ciężkie życie.

Może mieć kontakt z wnukami i starać się sprawiać pozór dobrego ojca na starość, ale to i tak nieprawda. W głębi duszy nienawidzę zarówno jego, jak i dzieci, które wychował, rozpieszczając je i dając ojcowską miłość podczas gdy mój brat i ja zasypialiśmy głodni i nieważni dla nikogo.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 + 6 =

Nienawidzę ojca za zrujnowane dzieciństwo, a on teraz chce odnowić kontakt i zachowuje się, jakby przeszłość nie istniała