Niechętna synowa

Przemądrzała synowa

– No i znowu robisz kwaśną minę! – powiedziała z niezadowoleniem Barbara. – Zamiast podziękować! Tylko potrafisz się krzywić!

Anastazja spojrzała na teściową, ledwo powstrzymując się od odpowiedzi. Jak bardzo miała już dość, że matka Konrada ciągle wtrącała się w ich życie swoimi „dobrymi” uczynkami.

Dzisiaj znowu przyniosła do domu kota, mimo że nikt jej o to nie prosił. Niedawno w ich mieszkaniu pojawiły się karaluchy od nowych sąsiadów. Oni dopiero się wprowadzili, próbowali uporządkować mieszkanie, w którym nikt od dawna nie mieszkał. Postanowili pozbyć się niechcianych gości, a przypadkiem to oni trafili do Anastazji i Konrada, co ten niezbyt ostrożnie opowiedział matce. Ale co miał z tym wspólnego kot?

– Karaluchy to nie myszy, po co nam ten kot?

– Jak to po co? Wszyscy wiedzą, że koty jedzą karaluchy! – stwierdziła z przekonaniem teściowa.

– Całe życie mieszkałam z kotami i nigdy nie widziałam, żeby te jadły karaluchy! – odpowiedziała Anastazja, kręcąc głową. – I nawet nie o to chodzi. Zapomniałaś, że Konrad ma alergię na sierść!

– Zniesie chwilę dla takiej sprawy!

– Nie, Barbaro. Kota zabierzesz tam, skąd go wzięłaś. Gdybyśmy chcieli zwierzaka, to sami byśmy go kupili! – zdecydowała Anastazja.

– To nie ty będziesz decydować! Zaraz Konrad wróci do domu i on nas osądzi.

Po pół godzinie wrócił z pracy mąż. Przez ten czas teściowa biegała z kotem, szukając karaluchów, choć Anastazja zdążyła się już ich pozbyć, a na wszelki wypadek rozstawiła jeszcze pułapki.

Barbara nie znalazła ani jednego karalucha, ale próbowała przekonać i siebie, i synową, że po prostu się schowały i wyjdą w nocy. Wtedy Jasiek będzie przydatny. Już wymyśliła kotu imię…

Konrad nie od razu zauważył nowego mieszkańca. Zdjął kurtkę i poszedł do łazienki, żeby umyć ręce, gdy nagle jego skarpetka natrafiła na coś mokrego.

– Aniu, rozlałaś coś w łazience? – krzyknął, włączając wodę.

Żona przybiegła do niego. Widząc kałużę, od razu domyśliła się, kto to zrobił.

– Nie, to twoja mama!

– Co? – uśmiechnął się. – Przecież toaleta jest tuż obok!

– To jej nowy sposób na utrudnienie nam życia! – poskarżyła się żona.

– Co znowu się stało?

– Sama ci zaraz wszystko opowie, ale lepiej zdejmij skarpetki i spal je!

– Spalić?

Konrad spojrzał zdezorientowany na żonę. Umyl ręce, zdjął jedną skarpetkę i powąchał ją. Zapach był zdecydowanie znajomy, ale przecież… Fuj!

Rzucił szmatkę na kałużę, jeszcze raz umył ręce, a potem nogi mydłem i wszedł do kuchni. Jego mama siedziała na krześle, głaskając za uchem szarego kota. Kocur wyglądał bardzo złośliwie.

– Mamo?

– Synu, zaraz ci wszystko wytłumaczę! Pamiętasz, jak mówiłeś o karaluchach? Jasiek wszystkie je wyłapie! Gwarantuję!

Konrad słuchał matki, mrugając z niedowierzaniem, gdy nagle głośno kichnął, a potem raz za razem.

– Tak, tylko że zanim Jasiek pożre karaluchy, twój syn umrze z powodu alergii! – ironicznie stwierdziła Anastazja. – Nie bez powodu nie trzymamy zwierząt!

– Wytrzyma trochę! – znowu sprzeciwiła się teściowa.

Konrad jeszcze kilka razy kichnął, aż w końcu nie wytrzymał.

– Mamo, zabierz kota! Natychmiast!

– Konrad, a karaluchy?

– Zabierz, mówię! Szybko!

Barbara westchnęła z niezadowoleniem i poszła do drzwi. Wypuściła kota na klatkę schodową i wróciła do kuchni.

– No, to potem nie narzekajcie, kiedy karaluchów będzie więcej niż kurzu!

– U nas nie ma kurzu! – zauważyła Anastazja.

– Ty lepiej zamilcz! W ogóle nie cenisz mojej pomocy! – obrażona powiedziała teściowa.

– A skąd wzięłaś tego kota? Przecież się zgubi! Widać, że domowy!

– Oj, siedział pod klatką! – odpowiedziała niechętnie Barbara. – Tylko go pożyczyłam…

Anastazja nic nie powiedziała, choć w środku kipiała ze złości. To typowe dla teściowej. Wziąć cudzego kota i przyprowadzić do syna. Kobieta nieodpowiedzialna, jeśli nie powiedzieć, że szalona.

– Mamo, a może już przestaniesz nam pomagać? – zapytał Konrad.

Anastazja już nie raz skarżyła się na jego mamę. Ta kobieta miała talent do wyprowadzania ludzi z równowagi. Niedawno wyjechali na weekend za miasto, a matka wpadła do ich mieszkania i postanowiła rozmrozić i umyć lodówkę. Stwierdziła, że synowa jej w ogóle nie rozmraża, choć ktoś powinien. Zapomniała tylko, że mają lodówkę z funkcją no frost.

W każdym razie, wyłączyła ją i zajęła się oglądaniem telewizji. Wyjęła wszystkie szuflady, żeby szybciej się rozmroziła.

Oglądała telewizję, a potem zasnęła na krótko. Obudziła się na dzwonek męża, który poprosił o usmażenie dla niego placków ziemniaczanych na kolację. Pomyślała, że lodówka może poczekać. Wybiegła do domu, przygotowała placki, zmęczyła się i postanowiła, że odwiedzi mieszkanie syna następnego dnia.

Konrad i Anastazja wrócili kilka godzin wcześniej niż planowali. Teściowa nie zdążyła do końca zrobić swojego bałaganu. Co gorsza, bolała ją głowa od rana. W skrócie, gdy weszli do domu, czuć było okropny zapach. Całą noc jedzenie się psuło.

Najbardziej szkoda, że niedawno odwiedziła ich matka Anastazji i przywiozła dwa kilogramy czerwonego kawioru. Tyle na raz nie zjedzą, postanowili zamrozić. Lepiej zamrozić niż zmarnować. Zresztą, sama Światłana mówiła, że nic mu się w zamrażarce nie stanie. Twierdziła, że w ten sposób sami przechowują.

Anastazja pochodziła z Pomorza. Jej rodzice wciąż mieszkali tam, więc jako prezenty często przysyłali różne egzotyczne smakołyki. A dzięki Barbarze, stracili dwa kilogramy kawioru, trzy wędzone flądry i sześć zamrożonych okoni. Szkoda!

Anastazja prawie się rozpłakała, kiedy zdała sobie sprawę, że od teściowej są tylko straty. Jej mama się starała, przywiozła, a tu taki klops!

Oczywiście, Barbara znalazła sobie tysiąc wymówek. Nawet nie przeprosiła. Po tym incydencie Konrad, nie pytając, zabrał od niej klucze do ich mieszkania, ale nie powstrzymało to teściowej od dobrych uczynków.

Teraz robiła wszystko jawnie. Kiedyś kupiła śledzie na promocji w Biedronce. Konrad bardzo je lubił, zjadł prawie cały słoik. Anastazja nie spojrzała od razu na datę, przeterminowane. Pozostawało mieć nadzieję, że jeszcze się nie zepsuły. Myśleli, że się uda, ale nie udało się, w najgorszym z możliwych sposobów. I to tak bardzo, że Konrad spędził trzy dni z temperaturą, raz nawet wezwali karetkę.

Kilka tygodni temu teściowa poprosiła, żeby mogła się wykąpać w ich mieszkaniu. U nich wyłączono ciepłą wodę, a chciała normalnie wykąpać się w wannie. Konrad niedawno zamontował bojler. Oczywiście, ją wpuścili. Kto by przypuszczał, że ta wybredna dama przywlecze ze sobą własny proszek do czyszczenia wanny, jakiś żrący środek.

W skrócie, zamknęła się i postanowiła wyczyścić wannę przed kąpielą. Nie od razu zauważyła, że coś poszło nie tak. Potem postanowiła się nie przyznawać. Twierdziła, że to nie jej wina, ale Anastazja od razu wiedziała, kto zepsuł im akrylową wannę.

– Dlaczego ją dotykałaś? – oburzyła się synowa. – Umyłam ją przed twoim przyjściem!

– Oj, wiem jak wy myjecie! Tylko brud rozmazujecie!

Konrad też był zdenerwowany, ale przecież nie kazałby matce kupować nowej wanny. Tak to żyli z uszkodzoną wanną, czekali na wypłatę, żeby kupić nową. Teraz jeszcze problem z karaluchami, a potem z kotem. Anastazji wszystko to się już mocno znudziło.

– Barbaro, może lepiej nie pomagaj nam więcej? – zapytała z pełną powagą. – My z Konradem jesteśmy już dorośli. Wiemy doskonale, co i jak należy robić!

– No widzisz! Nie wdzięczna synowa mi się trafiła! Powinnaś modlić się na mnie! A ty krzywisz oblicze!

– Za co się modlić? Za dwa kilogramy czerwonego kawioru, które poszły w kiblu? Za zniszczoną akrylową wannę? Za śledzie, którymi zatrułaś syna? I to jeszcze nie wszystkie twoje wyczyny! Może jeszcze mało?

– Może teraz wcale do was nie przychodzić? – obrażona powiedziała teściowa.

– Nawiasem mówiąc, niezły pomysł. Może lepiej my do ciebie?

– Tak, mam, mi też się podoba pomysł!

– I ty również? – spojrzała Barbara na syna. – Tak, synku! Tego się po tobie nie spodziewałam! Koniec, nie postawię więcej nogi w waszym domu!

Teściowa wstała z krzesła i pobiegła do holu. Miała nadzieję, że zatrzymają ją, może nawet przeproszą, ale nikt nawet się nie ruszył, żeby ją odprowadzić.

Kiedy drzwi zamknęły się za nią, małżonkowie odetchnęli z ulgą. Konrad kichał cały wieczór, znaleźli jeszcze jedną kałużę pod łóżkiem w sypialni, Anastazja musiała zrobić generalne porządki, żeby pozbyć się całej sierści z mieszkania, ale na szczęście teściowa obraziła się na nich. No i dobrze. Najważniejsze, by we własnym domu…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − trzy =

Niechętna synowa