Niechciane przeznaczenie, czyli gwiazdy wypadły z równowagi

**Nie czyja wina, czyli Tak się gwiazdy złożyły**

Jakub przytrzymał drzwi restauracji, przepuszczając żonę. Za nimi drzwi zamknęły się cicho, tłumiąc rytm muzyki i gwar pijanych głosów. W oddali migotała nierówna smuga świateł miasta, a przez ciemność ciągnęła się kręta nitka latarni.

— Jesteś blady… Może weźmiemy taksówkę? — spytała Kinga.

— Nie trzeba, dojedziemy sami. Po prostu gorąco było w środku. Ochłonę i pojedziemy. — Jakub objął żonę.

— Ale piłeś… — nie dawała za wygraną Kinga.

— Ledwo kilka łyków, i to na początku wieczoru. Już wywietrzało. Poza tym nocą ruch niewielki. Nie martw się — uspokoił ją Jakub.

— Mama dzwoniła. Kacper nie może zasnąć bez nas, czeka — westchnęła Kinga. — Jestem zmęczona.

— To jedziW końcu jednak nauczyli się, że choć życie rzuca niespodzianki, to właśnie w tych nieplanowanych chwilach odnajduje się prawdziwe szczęście.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 − trzy =

Niechciane przeznaczenie, czyli gwiazdy wypadły z równowagi