– Nie. Zdecydowaliśmy, że lepiej będzie, jeśli nie przywieziesz żony i dziecka do tego mieszkania. N…

Nie. Zdecydowaliśmy, że lepiej będzie, jeśli nie przywieziesz żony i dziecka do tego mieszkania. Nie będziemy w stanie długo znosić niedogodności i w końcu poprosimy was o wyprowadzkę. A twoja żona potem będzie wszystkim opowiadać, że wyrzuciliśmy was z małym dzieckiem na bruk.

Ola, wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha. Co się stało? zapytała sąsiadka.

Krzysiek powiedział, że właścicielka kazała nam się wynosić. Natychmiast. Podobno wynajmowała mieszkanie parze bez dzieci, a wy planujecie wprowadzić niemowlę. Będzie płakało w nocy, sąsiedzi będą narzekać, a ona nie chce problemów.

I co, nie macie gdzie się podziać?

Rodzice Krzyśka mają trzypokojowe mieszkanie. Ale mieszka tam jeszcze jego młodsza siostra. A moi rodzice są w wiosce dwadzieścia kilometrów od miasta odparła Ola.

No to pomieszkacie tydzień czy dwa u teściów, aż znajdziecie nowe mieszkanie poradziła kobieta.

Krzysiek już szukał. Ale jak tylko właściciele usłyszą o małym dziecku, od razu odmawiają.

Rzeczywiście problem. Ale macie jeszcze dwa dni twój mąż coś wymyśli.

Ale Krzysiek nic nie wymyślił. Zadzwonił do kilku ogłoszeń, a po odmowach po prostu przetransportował ich rzeczy z wynajmowanego mieszkania do swoich rodziców.

Niestety, rodzice i młodsza siostra nie byli zachwyceni, że w mieszkaniu zamieszka rodzina Krzyśka, i to z tak niespokojnym lokatorem.

Synku, pamiętaj, jeszcze przed waszym ślubem ustaliliśmy, że nie będziecie z żoną mieszkać u nas powiedziała matka. Oczywiście ty masz prawo przebywać w swoim pokoju, ale obcych ludzi w naszym mieszkaniu widzieć nie chcemy.

A twoja Ola jest obca. Dla ciebie to żona, dla nas ktoś obcy. Ty ją wybrałeś, my nie.

Mamo, ale to tylko na chwilę, aż znajdziemy coś odpowiedniego próbował przekonać Krzysiek.

Przecież wiesz, że nic nie jest bardziej trwałe niż tymczasowe. Najpierw wprowadzicie się na tydzień, tydzień zamieni się w miesiąc, a miesiąc w wieczność.

Nie. Poza tym, ja i twój ojciec pracujemy, twoja siostra się uczy. Wszyscy chcemy spokojnie odpoczywać. A z małym dzieckiem w mieszkaniu to niemożliwe: nie mów głośno, nie oglądaj telewizji, a w nocy bądź gotowy na pobudki od płaczu.

Postaramy się znaleźć coś szybciej obiecał syn.

Nie. Zdecydowaliśmy, że lepiej, żebyś nie przywoził tu żony i dziecka. Nie zniesiemy tych niedogodności długo i w końcu was poprosimy o wyprowadzkę.

A twoja żona potem będzie wszystkim opowiadać, że wyrzuciliśmy was z maleństwem na ulicę. To zrujnuje nam reputację, a nie chcę, żeby źle o nas mówiono. Więc Olę i dziecko nawet nie próbuj tu przywozić. Rozwiąż sprawę inaczej.

Z tymi wieściami Krzysiek pojawił się w szpitalu.

Posłuchaj, Olu, może na razie zamieszkasz z dzieckiem u swoich rodziców? zapytał.

Twoja matka naprawdę nie ma ochoty zobaczyć wnuka? zdziwiła się Ola.

Nie wiem, mama powiedziała, żebyśmy nie przyjeżdżali odparł Krzysiek.

No świetnie! Inne kobiety z dziećmi witają krewni kwiaty, prezenty, radość. A my jak bezdomne i bez rodziny. Nawet widzieć nas nie chcą obraziła się Ola.

Wieczorem zadzwoniła do swoich rodziców i w dniu wypisu ze szpitala, oprócz Krzyśka, przyjechał po nią ojciec.

Zbieraj się, córko, i zabieraj wnuka, jedziemy do domu. A ty zwrócił się teść do Krzyśka przywieź wszystkie rzeczy Oli i to, co kupiliście dla malucha.

Do wioski dojechali szybko w jakieś pół godziny. Tam już wszystko było przygotowane dla dziecka: w małym pokoju stało łóżeczko z pościelą w misie i zajączki, obok komoda na ubranka i wygodny fotel do karmienia.

A w salonie czekał na nich stół nakryty do uroczystego obiadu. Nie było nikogo obcego tylko rodzice, babcia Oli i jej młodsza siostra, Kasia.

O rodzinie Krzyśka przy obiedzie nie wspominano, za to żywo dyskutowano, jak nazwać chłopca. Wybrano imię Jakub.

Krzysiek zaraz po obiedzie wrócił do miasta, obiecując przywieźć rzeczy Oli następnego dnia.

A gdy wrócił, czekały na niego dobre wieści.

Ola, Krzysiek powiedział ojciec, gdy cała rodzina zebrała się przy stole. Naradziliśmy się z matką i postanowiliśmy sprzedać dom babci, a uzyskane pieniądze przekażemy wam.

Spiszemy to jako darowiznę od naszej rodziny dla Oli. Ale jest jeden warunek: dom, w którym teraz mieszkamy, zgodnie z testamentem, przejdzie na Kasię. Ola, zgadzasz się?

Oczywiście, zgadzam się.

W takim razie jutro podam ogłoszenie o sprzedaży powiedział ojciec.

Dom udało się sprzedać dopiero po trzech miesiącach. Przez cały ten czas Ola z Jakubem mieszkali w wiosce, a Krzysiek w mieście, u rodziców, ale w weekendy zawsze przyjeżdżał do żony i syna.

Później kolejne półtora miesiąca zajęło znalezienie mieszkania, załatwienie kredytu i remont.

Wreszcie nadszedł dzień, gdy Ola, Krzysiek i mały Jakub wprowadzili się do własnego mieszkania. Prawie miesiąc urządzali się, a potem, gdy każda rzecz znalazła swoje miejsce, zorganizowali przyjęcie.

Zaprosili rodziców Oli, jej koleżanki i przyjaciół Krzyśka. Jego rodziców na tym święcie nie było. W ogóle dowiedzieli się o nowym mieszkaniu przypadkiem.

Gdy zabierał swoje rzeczy, matka myślała, że po prostu wynajmują kolejne lokum.

Synku, zaprosiłeś na przyjęcie wiejską rodzinę, a nam nawet nie powiedziałeś, że masz własne mieszkanie? Mogłeś nas zaprosić!

Przy okazji, wnuka jeszcze nie widzieliśmy. Nie po rodzinnemu się zachowujesz wyrzucała matka przez telefon.

A nie wpuścić mojej żony z noworodkiem to, według was, po rodzinnemu? spytał.

Przecież wszystko ci wyjaśniłam jesteśmy starsi, potrzebujemy spokoju odparła matka. Ale teraz możemy was odwiedzić?

Po co?

Jak to po co? Jakub to nasz wnuk.

Mamo, nasz syn ma już prawie pół roku, a ty nagle zapragn

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

16 − dziewięć =

– Nie. Zdecydowaliśmy, że lepiej będzie, jeśli nie przywieziesz żony i dziecka do tego mieszkania. N…