– Nie zapominaj, że mieszkasz w moim mieszkaniu i całe życie tu przeżyłeś. – Znowu zaczynasz. Będziesz mi tym wypominać do końca życia?

*Dziennik osobisty*

Nie zapominaj, że mieszkasz w moim mieszkaniu i całe życie tu przeżyłeś. Znowu zaczynasz. Będziesz mi tym wypominać do końca życia?

Teresa i Marek byli małżeństwem od dziesięciu lat.

Teresa miała matkę i ojczyma, który wychowywał ją od trzeciego roku życia.

Młodszy brat Teresy, Krzysiek, też nie był jego rodzonym dzieckiem.

Jedynie siostrzyczka Weronika była jego córką. Ale nigdy nie robił między nimi różnicy.

Gdy Teresa wyszła za mąż i wyjechała do męża, Weronika miała osiem lat.

Z ojczymem żony Marek od razu się zrozumiał. Nic dziwnego Mikołaj Kowalski potrafił szczerze rozmawiać nawet z sąsiedzkimi dziećmi. Nie miało dla niego znaczenia, czy przed nim stało dziecko, nastolatek czy dorosły.

Mówił na równi, znajdował wspólne tematy i zainteresowania.

O teściowej Marek też nie mógł powiedzieć nic złego, ale z Mikołajem od razu się zżył i zaczął nazywać go tatą.

Jego własnego ojca już nie było.

Matka wyjechała do babci, bo zachorowała. Wyjechała i już tam została. Dom zostawiła synowi.

Teresa i Marek przerobili wszystko po swojemu. Pomagał ojciec. Matka Teresy narzekała nie rozumiała córki. Jak można przeprowadzić się z miasta na wieś?

Mamo, to miasteczko. Spore miasteczko. Nawet w centrum są pięciopiętrowe bloki.

A ty mieszkasz na wsi, w chałupie. To przedmieścia, czyli wieś

Minęło dziesięć lat. W rodzinie dorastali syn i córka. Brat Teresy po studiach postanowił zostać w mieście, daleko od rodzinnego domu. Młodsza siostra wyszła za mąż. Nie mieli własnego mieszkania, więc wynajmowali. Czynsz płacili rodzice Weroniki.

Niech u nas zamieszkają powiedział Mikołaj żonie.

Nie mam nic przeciwko, ale musimy porozmawiać.

O co chodzi?

Po co zmieniłeś pracę?

Już o tym mówiliśmy. Dzieci są dorosłe, same zarabiają. Dla mnie dwie prace to za dużo, zwłaszcza po tym, jak zachorowałem. Wydatków też trochę mniej.

Weronika potrzebuje mieszkania.

Ma męża.

Nie zapominaj, że mieszkasz w moim mieszkaniu i całe życie tu przeżyłeś.

Znowu zaczynasz. Będziesz mi tym wypominać do końca życia?

Wybieraj! Trzeba pracować na mieszkanie dla córki!

A jaki mam wybór? Pracować na mieszkanie, czy co?

Albo wynoś się.

Nie dam rady tak pracować, wiesz o tym.

W takim razie składam pozew o rozwód. Wynoś się. Masz swój dom.

Dom? Widziałaś go? Co z niego zostało przez te wszystkie lata?

Mnie to nie interesuje. Nie chciałeś go sprzedać.

Mikołaj Kowalski w milczeniu spakował najpotrzebniejsze rzeczy.

Zabieraj wszystko, bo resztę wyrzucę.

Prawie całe życie razem przeżyliśmy, za rok emerytura. Mam już sześćdziesiąt trzy lata.

Trzeba było młodszą znaleźć, szkoda, że wtedy się zgodziłam wyjść za ciebie. Wyboru nie miałam kto by mnie wziął z dwójką dzieci? Bagaż był ciężki.

Mówisz tak o dzieciach? Wyjdę. Resztę rzeczy zabiorę w ciągu tygodnia. Poczekaj

Mamo, a gdzie tata?

Wiesz przecież, że nie jest twoim ojcem.

I co to zmienia? On jest moim tatą, innego nie mam.

Rozstaliśmy się. Weronika z mężem się tu wprowadzają.

Co? A gdzie tata?

W swojej wsi.

I Weronika zgodziła się wysłać chorego ojca tam? A ty, jak mogłaś?

A ty czemu się tak przejmujesz?

To nieludzkie. A Krzysiek wie?

Po co ma wiedzieć, jest daleko. A wy po co przyjechaliście?

Tak tylko wpadliśmy, jutro jedziemy na urlop. Potem mieliśmy wstąpić do Krzyśka, bo niedaleko.

A czego wy ode mnie chcecie? Teraz mi pieniądze na remont potrzebne, siostra z mężem się wkrótce wprowadzą, ona w ciąży. Więc nic wam nie dam. Dzieci przywieźliście? Nie mam czasu się nimi zajmować.

Nic nie potrzebujemy. Pieniądze są, dzieci jadą z nami. Nie po to przyjechaliśmy. A kiedy zamierzałaś nam powiedzieć o rozwodzie?

Po co wam? On tylko Weronice jest ojcem.

Kiedy nas kochał i utrzymywał, był rodziną, a teraz obcym? To nie w porządku, mamo

Nie tobie mnie oceniać! Dla was się starałam!

Marek znów wszedł do mieszkania. Wyszedł na początku rozmowy Teresy z matką, gdy zrozumiał, że ojca już tu nie ma i nie będzie. Ledwo do niego dodzwonił. Telefonu Mikołaj Kowalski zwykle nie nosił przy sobie, zostawiał w domu. Ale tym razem się udało odebrał.

Oczywiście, nie mnie oceniać. To on się dla nas starał. Czas pokaże.

Teresko, chodź Marek pociągnął ją za rękę. Wszystko wiem. Dzieci do auta. Jedziemy do dziadka.

Wiesz? Jedziemy.

Wiem. Ledwo się dowiedziałem. Nie chciał mówić.

Jesteś wspaniały. Ja nigdy nie znałam adresu. Nam nie mówili, nigdy tam nie jeździliśmy.

Mikołaj Kowalski spotkał ich przed starym domem.

Dziadziu, a u ciebie w domu mieszka zła babcia? zapytały go rozbawione wnuki.

Nie. Została w mieście.

Teresa i Marek się roześmiali. Żart się udał, choć humor ojca był kiepski. Oczywiście ucieszył się z ich przyjazdu, starał się tego nie pokazywać, ale i tak było widać.

Po co mnie odszukaliście?

Jak tu można żyć?! Przyjechaliśmy zobaczyć i wszystko załatwić. Dlaczego od razu nie powiedziałeś?

Po co was martwić? Twoja matka mi wszystko wyjaśniła, zrozumiałem.

Ja ją też zrozumiałam. Jak zamierzasz tu żyć? Lato, ale co zimą? Wszystkie rzeczy przywiozłeś?

Wszystkie. Tu właściwie nic nie ma, tylko stara zastawa się przydała. Ale nic. Skoro tak wyszło, to będę żył.

Oczywiście, że będziesz. Pakuj się, tato. Jedziesz do nas, tam zamieszkasz.

Tak, tato, zbieraj się. Resztę rzeczy możemy później zabrać. Weź tylko najpotrzebniejsze.

Nie mogę nigdzie jechać, nie jestem sam.

Widzimy, że nie. A my wciąż nie zdecydowaliśmy się na psa. Dzieci proszą.

Podrzucili go, jeszcze mały

No to go

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + sześć =

– Nie zapominaj, że mieszkasz w moim mieszkaniu i całe życie tu przeżyłeś. – Znowu zaczynasz. Będziesz mi tym wypominać do końca życia?