Nie zapominaj, że mieszkasz w moim mieszkaniu i całe życie tu przeżyłeś. Znowu zaczynasz. Będziesz mi to wypominać do końca życia.
Teresa i Marek byli małżeństwem od dziesięciu lat.
Teresa miała matkę i ojczyma, który wychowywał ją od trzeciego roku życia.
Młodszy brat Teresy, Krzysztof, także nie był jego rodzonym dzieckiem.
Tylko siostra Teresy, Ewa, była jego córką. Mimo to nigdy nie robił między nimi różnicy.
Gdy Teresa wyszła za mąż i wyprowadziła się do męża, Ewa miała osiem lat.
Marek od razu znalazł wspólny język z ojczymem żony. Nic dziwnego Henryk Nowak potrafił szczerze rozmawiać nawet z sąsiedzkimi dziećmi. Nie miało dla niego znaczenia, czy przed nim stało dziecko, nastolatek, czy dorosły.
Traktował każdego po partnersku, znajdował wspólne tematy i zainteresowania.
O teściowej Marek też nie miał złego słowa, ale z Henrykiem od razu się zżył i zaczął nazywać go tatą.
Jego babcia już nie żyła.
Matka wyjechała do babci, bo zachorowała. Wyjechała i już tam została. Dom zostawiła synowi.
Teresa i Marek wszystko przerobili na swoje. Pomagał ojciec. Matka Teresy narzekała nie rozumiała, jak można wyprowadzić się z miasta na wieś.
Mamo, to miasteczko. Duże miasteczko. Nawet w centrum są pięciopiętrowe bloki.
A ty mieszkasz w domu na wsi. To peryferie, czyli wieś
Minęło dziesięć lat. W rodzinie dorastali syn i córka. Brat Teresy po studiach postanowił zostać w dużym mieście, daleko od rodzinnego domu. Młodsza siostra wyszła za mąż. Nie mieli własnego mieszkania, więc zaczęli mieszkać na wynajmie. Czynsz płacili rodzice Ewy.
Niech zamieszkają z nami powiedział Henryk żonie.
Nie mam nic przeciwko, ale musimy porozmawiać.
O co chodzi?
Po co zmieniłeś pracę?
Już o tym rozmawialiśmy. Dzieci same zarabiają. Nie dam rady pracować na dwóch etatach, zwłaszcza po tym, jak zachorowałem. Wydatków jest trochę mniej.
Ewa potrzebuje mieszkania.
Ma męża.
Nie zapominaj, że mieszkasz w moim mieszkaniu i całe życie tu przeżyłeś.
Znowu zaczynasz. Będziesz mi to wypominać do końca życia.
Wybieraj! Trzeba pracować na mieszkanie dla córki!
A jaki jest wybór? Pracować na mieszkanie, czy co?
Albo wynoś się.
Nie dam rady tak pracować, wiesz o tym.
W takim razie składam pozew o rozwód. Wynoś się. Masz swój dom.
Dom? Widziałaś go? Co z niego zostało przez te lata?
Nie obchodzi mnie to. Nie chciałeś go sprzedać.
Henryk Nowak w milczeniu spakował najpotrzebniejsze rzeczy.
Zabierz wszystko, bo resztę wyrzucę.
Przeżyliśmy razem prawie całe życie, za rok idziesz na emeryturę. Mam już sześćdziesiąt trzy lata.
Powinieneś był znaleźć sobie młodszą. Szkoda, że wtedy się zgodziłam wyjść za ciebie. Nie miałam wyboru kto by wziął kobietę z dwójką dzieci? Byłam tylko dodatkiem.
Mówisz tak o dzieciach? Idę. Resztę rzeczy zabiorę w ciągu tygodnia. Poczekaj
Mamo, a gdzie tata?
Wiesz przecież, że nie jest twojej ojcem.
I co to zmienia? On jest moim ojcem i nigdy nie będzie innego.
Wzięliśmy rozwód. Ewa z mężem wprowadzają się do mojego mieszkania.
Co? A gdzie tata?
W swojej wsi.
Ewa zgodziła się wysłać słabego ojca tam? A ty, jak mogłaś?
Dlaczego tak się przejmujesz?
To nieludzkie. A Krzysztof wie?
Po co ma wiedzieć, jest daleko. A po co wy w ogóle przyjechaliście?
Tak tylko, wpadliśmy w odwiedziny. Jutro wyjeżdżamy na wakacje. Potem wstąpimy do Krzysztofa, tam jest po drodze.
A czego wy ode mnie chcecie? Potrzebuję pieniędzy na remont, siostra z mężem niedługo się wprowadzają, jest w ciąży. Więc nic nie dam. Przywieźliście dzieci? Nie mam czasu ich pilnować.
Nic nie potrzebujemy. Pieniądze mamy, dzieci jadą z nami. Nie po to przyjechaliśmy. A kiedy zamierzałaś nam powiedzieć o rozwodzie?
Po co wam to? On jest ojcem tylko Ewy.
Kiedy nas kochał i utrzymywał, był ojcem, a teraz obcym? To nie fair, mamo
Nie tobie mnie oceniać! Starałam się dla was!
Marek znów wszedł do mieszkania. Wyszedł na początku rozmowy Teresy z matką, gdy zrozumiał, że ojca już tu nie ma i nie będzie. Ledwo się do niego dodzwonił. Henryk Nowak nie nosił przy sobie telefonu, zostawiał go w domu. Ale miał szczęście ojciec odebrał.
Oczywiście, nie mnie oceniać. To on się dla nas starał. Czas pokaże.
Teresko, chodź Marek pociągnął ją za rękę. Wszystko wiem. Dzieci do samochodu. Jedziemy do dziadka.
Wiesz? Jedziemy.
Wiem. Ledwo się dowiedziałem. Nie chciał mówić.
Jesteś wspaniały. Nigdy nie znałam adresu. Nie mówili nam, nigdy tam nie jeździliśmy.
Mężczyzna powitał ich przed starym domem.
Dziadku, a u ciebie mieszka zła babcia? zapytały go wesołe wnuki.
Nie. Została w mieście.
Teresa i Marek wybuchnęli śmiechem. Żart się udał, choć ojciec był przygnębiony. Oczywiście ucieszył się z ich przyjazdu, starał się tego nie pokazywać, ale i tak było widać.
Po co mnie szukaliście?
Jak tu można żyć?! Przyjechaliśmy, żeby zobaczyć i wszystko rozwiązać. Dlaczego od razu nie powiedziałeś?
Po co? Twoja matka powiedziała mi wszystko, co chciała, i zrozumiałem.
Ja też ją zrozumiałam. Jak zamierzasz tu żyć? Lato, a co zimą? Przywiozłeś wszystkie rzeczy?
Wszystkie. Tu nic nie ma, tylko stara zastawa się przydała. Ale nic. Skoro tak wyszło, to zostanę.
Oczywiście, że zostaniesz. Pakuj się, tato. Jedziemy do nas, tam będziesz mieszkać.
Tak, tato, zbieraj się. Resztę rzeczy możemy zabrać później. Weź tylko najpotrzebniejsze.
Nie mogę nigdzie jechać, nie jestem sam.
Widzimy, że nie. A my wciąż nie zdecydowaliśmy się na psa. Dzieci proszą.
Podrzucili go, jeszcze mały
Zabierzmy go też. B



