Nie wolno brać cudzych rzeczy
Jedynaczka w rodzinie Klaudia była pupilką rodziców, wszystko się wokół niej kręciło. Jej rodzice, ludzie bardzo kulturalni, pracowali w Instytucie Badań Naukowych, tata był profesorem. Klaudia, odkąd sięgała pamięcią, zawsze w domu było pełno gości.
Mama Klaudii, Iwona, gotowała po prostu wybornie, wypiekała olbrzymie szarlotki, zawsze pięknie nakrywała do stołu.
No Iwonko, jak zwykle pięknie i pysznie! Człowiek tylko spojrzy na stół i od razu robi się głodny żartowali znajomi za każdym razem, gdy zagościli u rodziców.
Klaudia w szkole była dobrą uczennicą, może nie wybitna, ale piątki i czwórki miała solidnie. Rodzice nigdy nie zmuszali jej do nauki, sama była od dziecka ogarnięta i odpowiedzialna. Wracała ze szkoły, przebierała się, jadła obiad i siadała nad książkami.
Klaudeczko, byłaś dzisiaj na lekcjach muzyki?
Tak, mamusiu, byłam, niedawno wróciłam.
Uczyła się w szkole muzycznej na skrzypcach. Uwielbiała grać jak tylko brała skrzypce do ręki, zapominała o wszystkim, łapała ją wena i grała bez końca. Nauczycielka od muzyki zawsze wskazywała ją jako wzór dla innych uczniów.
Szkolne lata mijały szybko. Przyjaciółek i kolegów miała sporo, była bardzo życzliwa, zawsze starała się pomóc innym. Rodzina mieszkała w dużym mieście Warszawie więc marzyła o studiowaniu właśnie tam po maturze.
Tobie to dobrze, Klaudia, twoi rodzice pracują na uczelni, na pewno cię gdzieś upchną. Ja to ledwo co daję radę w szkole, o studiach nawet nie marzę mówiła jej przyjaciółka Izka.
A dokąd zamierzasz iść?
Nigdzie. Zacznę pracować, mama sama mnie wychowuje, jestem jej całym światem. Jak będę zarabiała, będzie jej choć trochę łatwiej odpowiadała Izka. Rzeczywiście, żyły skromnie, musiały oszczędzać praktycznie na wszystkim.
Klaudia nie rozumiała tej sytuacji, bo jej rodzice zarabiali dobrze, niczego jej nie brakowało.
Mamo, tato, na bal maturalny muszę mieć nową sukienkę i buty uprzedziła rodziców.
Oczywiście, córeczko, jutro mamy wolny dzień, przejdziemy się po sklepach odpowiedziała Iwona.
Kupiły piękną sukienkę, buty dopasowane kolorystycznie pozostawało zdać dobrze egzaminy, zabawić się na balu, a potem dorosłość. Całkiem nowa przygoda.
Klaudia dostała się na Politechnikę Warszawską, wiadomo, rodzice trochę pomogli, ale i sama by sobie poradziła mama była bardzo towarzyska, znała ludzi w całym mieście, więc na wszelki wypadek pogadała z kim trzeba.
No to już, rodzice, wasza córka jest studentką oznajmiła radośnie, gdy zobaczyła swoje nazwisko na liście przyjętych.
Gratulacje, córeczko! ucieszył się tata i podarował jej drogi telefon w tamtym czasie nie każdy jeszcze miał komórkę.
Na studiach podobało jej się wszystko: wykłady, profesorowie, nowe znajomości. Życie było zupełnie inne imprezy studenckie, sesje, prace zaliczeniowe i mnóstwo innych rzeczy. Z Izką widywała się już rzadko, czasu brakowało; Izka pracowała w fabryce, też zupełnie inne życie i otoczenie.
W wakacje Klaudia jeździła ze studentami na obozy budowlane bardzo barwne przeżycia. Była ładna, otwarta, podobała się wielu chłopakom, ale wielkiej miłości jeszcze nie spotkała. Ot, sympatia i koleżeństwo, czasem spotkania, ale wszystko na luzie.
Na ostatnim roku poznała Pawła. Wracał z wojska, pracował w serwisie AGD. Poznali się przypadkiem w kinie, gdzie wreszcie wybrała się z Izką.
Hej dziewczyny, mogę się dosiąść? zapytał grzecznie, gdy ciągnęły przez słomkę koktajl w kinowej kawiarni.
Jasne odpowiedziała Izka, ale wzrok Pawła od początku utkwił w Klaudii.
Paweł przedstawił się. Tłumy dzisiaj, rzucił rozglądając się, jakby tłumaczył dlaczego przy ich stoliku.
Jestem Izka, a to Klaudia uśmiechała się Izka.
Wybrałem się na nowy film, kolega polecił.
My też pierwszy raz od dawna razem, brakuje nam czasu. Izka pracuje, ja studiuję tłumaczyła Izka. Paweł podobał się jej, ale patrzył tylko na Klaudię.
Umówili się po seansie na spacer miejsca mieli osobno, ludzi pełno. Spacerowali we trójkę do późna, potem Paweł odprowadził najpierw Izkę, potem Klaudię i poprosił jej numer.
Paweł przystojniak, rozmowny, oczytany Klaudia zakochała się. Od tamtej pory spotykali się regularnie, po pół roku wzięli ślub. Rodzice, poznawszy Pawła, byli za przyszły zięć przypadł im do gustu.
Po studiach Klaudia krótko pracowała, potem poszła na urlop macierzyński, urodziła syna Adasia. Była szczęśliwa z Pawłem okazał się troskliwym mężem i ojcem, wspierał ją we wszystkim.
Mamusiu, trafiłam w dziesiątkę z mężem często mówiła Klaudia. Czuję się z Pawłem jak za murem.
Cieszę się, córeczko. Tak, Paweł to prawdziwy facet i rodzinny człowiek mówiła Iwona, a tata uwielbiał grać z Pawłem w szachy i prowadzić filozoficzne dyskusje.
Trzeba było zaczynać życie bez męża
Ale szczęście, jak wiadomo, nie jest wieczne. Adaś miał pięć lat, gdy Klaudia i Paweł mieli wypadek samochodowy. Motocyklista, z prędkością światła Klaudia wypadła z auta, możliwe, że to ją uratowało, niestety Paweł zginął. Adaś był wtedy u dziadków.
O Boże, za co szeptała Klaudia w szpitalu, gdzie przy jej łóżku siedziała mama.
Dzięki Bogu, córeczko, że żyjesz płakała Iwona złamana noga i żebra, ale całe szczęście żyjesz.
Paweł spoczął, a Klaudia żegnała go na wózku. Długie leczenie, pomoc rodziców, zamieszkała u nich z synem. Przez długi czas była w depresji, tęskniła za Pawłem, ratował ją tylko Adaś.
Dziękuję, Panie Boże modliła się patrząc na obraz Matki Boskiej co by się stało z moim synem? Dzięki niemu odżyłam.
Klaudia musiała zacząć wszystko od nowa.
Mamo, chcę wyjechać nad Bałtyk, mamy tam dom, chcę tam zamieszkać. Morska bryza dobrze mi zrobi, Adaś lubi morze. A wy będziecie nas odwiedzać. Tutaj zbyt wiele wspomnień o Pawle.
Rodzice zgodzili się. Przeprowadzka rozwiązała sprawę Klaudia odnalazła spokój, zatrudniła się jako administartor w hotelu, zaczęła rozmawiać z ludźmi. Adaś już chodził do szkoły. W weekendy szli razem na plażę, trochę opalania, odpoczynku.
Pewnego dnia Klaudia zgubiła swoją obrączkę na plaży była dla niej bardzo cenna, pamiątka po Pawle. Szukała w piasku, płakała.
Dlaczego płaczesz? usłyszała męski głos. Co się stało?
Zgubiłam obrączkę, to dla mnie bardzo ważne
Kto chodzi po plaży w biżuterii?
Ja chodzę Będą jeszcze pytania?
No dobra, pomogę ci, odpowiedział facet mam na imię Krystian, a ty?
Klaudia razem przeczesywali piasek dłonią w końcu obrączka znalazła się w jej ciuchach.
Dzięki, Krystian.
To długo już tu jesteś? pytał Krystian Przyjechałem z kumplem, został w hotelu, wczoraj przesadził imprezowo, więc dziś plażuję sam
Ja właściwie tu mieszkam odpowiedziała Klaudia.
Po chwili rozmowy Krystian zaprosił ją do kawiarni.
Trzeba uciekać z plaży, zgodziła się Klaudia, oparzymy się, można siąść w kawiarni. Dziś upał.
W chłodnej kawiarni popijali zimny koktajl Klaudia się nie spieszyła, Adaś był u dziadków przez miesiąc, sama go wysłała, bo chciał. Krystian od razu wyznał, że jest żonaty, ma córkę. Pracował w Toruniu na lotnisku.
Klaudia opowiedziała mu swoją historię, opisała śmierć męża.
Dlatego postanowiłam zaczynać od nowa mówiła przeprowadziliśmy się tu z Adasiem.
Czuła się przy nim swobodnie, Krystian był miły, bez zadęcia, w porządku. Odprowadził ją do domu, pożegnali się. A trzy dni później znów na nią czekał pod domem, z wielkim bukietem kwiatów, gdy wracała z pracy.
Hej, tęskniłem rzekł Krystian, wręczając kwiaty.
Cześć, Klaudia ucieszyła się go widząc. A ja właśnie od jutra mam urlop powiedziała radośnie.
Świetnie, będziemy mieć więcej czasu! podskoczył z radości Krystian. Zapraszam do restauracji, świętowanie urlopu i poznanie mojego kumpla!
W restauracji było bardzo wesoło, potem Krystian odprowadził ją i został na noc. Stało się, co się stać musiało.
Przepadłam, zakochałam się pomyślała Klaudia.
Po śmierci Pawła nie miała nikogo cały urlop spędziła praktycznie z Krystianem. Ten wydzwaniał do pracy, prosił o urlop bezpłatny. Ale musiał w końcu wrócić. Po tygodniu zadzwonił:
Klaudeczko, przyjadę wkrótce Zrozumiałem, że nie mogę bez ciebie. Przyznałem się żonie, złożyła pozew o rozwód.
Los chciał znowu ją przetestować
Klaudia była szczęśliwa. Nie myślała ani o tym, co przeżywa żona Krystiana i ich córka nawet przez chwilę. Całkiem o tym zapomniała.
Też jestem kobietą i chcę być szczęśliwa.
Krystian przyjechał, wkrótce się pobrali, gdy tylko dostał rozwód. Po roku Klaudia urodziła córkę. Oboje byli szczęśliwi.
Ale los postanowił dać jej jeszcze jedną lekcję. Ich idylla skończyła się po dziesięciu latach. Krystian zaczął się zapoznawać z urokiem letniska Kurort, pełno pokus. Zaczęły się kłótnie, najpierw udawał, potem przyznał się, a i Klaudia widziała go na plaży z młodymi dziewczynami.
Złożyła pozew o rozwód, Krystian wrócił do Torunia, ze swoją byłą żoną się dogadali. Córki nie zostawił, płacił wysokie alimenty. Dzieci dorosły. Adaś wyjechał do dziadków, studiował na politechnice, tam się ożenił. Córka została z Klaudią, wyszła za mąż, zamieszkała osobno.
Klaudia ma dwójkę wnuków i wnuczkę. Odwiedzają ją, rodzice starsi już też wpadają, często z Adasiem. Całe życie Klaudii to dzieci i wnuki.
A Krystian? Nigdy nie wrócił do jej życia. Klaudia postanowiła koniec z mężczyznami, nigdy więcej! Jest pewna:
Zapłaciłam za miłość do żonatego Nie wolno brać cudzych rzeczy, cudze szczęście zawsze kończy się nieszczęściem
Już nie chce sprawdzać, jak się zemsta losu odbije boi się, że bumerang wróci i znów zaboli. I dlatego żyje sama.
Dziękuję za czytanie, polubienia i wsparcie. Wam życzę szczęścia i dużo dobra!


