Nie wolno brać cudzych rzeczy

Nie wolno brać cudzego
Jedyna córka, Mirela, była oczkiem w głowie rodziców wszystko kręciło się wokół niej. Mama i tata, ludzie z wysokim wykształceniem, pracowali w instytucie badawczym tata był nawet profesorem! Od kiedy Mirela pamiętała, w ich domu zawsze przewijały się tłumy gości.
Barbara mama Mireli była mistrzynią kuchni, piekła ogromne pierogi, serwowała stoły w stylu wykwintnej restauracji.
O, Basieńka, jak zwykle po królewsku zero diet, czysta rozpusta! Ledwie spojrzysz na twój stół i od razu ślinka cieknie żartowali goście, ilekroć przychodzili na spotkania.
W szkole Mirela radziła sobie dobrze, może nie była wybitną uczennicą, ale piątki i czwórki miała jak w banku. Rodzice nigdy nie zmuszali jej do odrabiania lekcji sama była zorganizowana, odpowiedzialna od dziecka. Wracała ze szkoły, przebierała się, coś przekąsiła i brała się za naukę.
Mirelko, byłaś dziś na lekcji muzyki?
Tak, mamo, wróciłam przed chwilą.
Mirela kształciła się w szkole muzycznej grała na skrzypcach. Uwielbiała to gdy tylko brała instrument do ręki, zapominała o całym świecie. Nauczycielka często stawiała ją za wzór dla innych dzieci.
Szkolne lata przeleciały błyskawicznie. Mirela miała sporo koleżanek i kolegów, była otwarta, miła zawsze chętna do pomocy. Mieszkali w Warszawie, więc marzyła, by po maturze studiować właśnie tu.
Tobie to łatwo, Mirela twoi rodzice pracują w instytucie, na pewno cię jakoś „upchną”. A ja? Szkoła idzie mi tak sobie, wyższe studia to dla mnie nieosiągalne marzenie wzdychała jej przyjaciółka Iwona.
I co zamierzasz?
Idę do pracy. Mama sama mnie wychowuje, ledwo daje radę. Jak zacznę zarabiać, będzie jej łatwiej wyjaśniała Iwona. Naprawdę musiały żyć oszczędnie.
Mirela nie mogła pojąć, jak wyglądało życie Iwony, bo jej rodzice zarabiali dobrze, a ona wszystko miała podane na tacy.
Mamo, tato, na bal maturalny chcę sukienkę i buty uprzedziła rodziców.
Oczywiście, kochanie. Jutro wolne, idziemy na zakupy obiecała Barbara.
Kupiła piękną sukienkę, do tego nowe buty. Zostało zdać maturę, zabawić się na balu i zacząć dorosłe życie.
Mirela dostała się na Politechnikę Warszawską. Rodzice trochę się postarali, wiadomo mama była najbardziej rozgadana osoba w instytucie i znała kogo trzeba, ale Mirela sama spokojnie by się dostała.
No i stało się, drodzy rodzice teraz jestem studentką! ogłosiła Mirela, gdy znalazła swoje nazwisko w wynikach.
Gratulacje, córeczko! rzucił tata, wręczając jej nowy smartfon (wtedy mało kto miał taki gadżet).
Na studiach Mirela była w swoim żywiole: nauka, wykładowcy, nowe przyjaźnie. Inny świat: imprezy studenckie, sesja, referaty, azyl od szkolnego reżimu. Iwona, pracująca już w fabryce, widywała się z nią coraz rzadziej każda miała swój świat.
Latem Mirela wyjeżdżała z ekipą na budowy intensywnie, ciekawie, nowe znajomości. Podobała się chłopakom, ale na razie tylko plotki i przelotne flirty wielka miłość jeszcze jej nie dopadła.
Na ostatnim roku poznała Wiktora. Był po wojsku, pracował w serwisie AGD. Spotkali się przypadkiem na seansie w kinie, na który Mirela wybrała się w wolny dzień z Iwoną.
Cześć, dziewczyny, można się dosiąść? zagadał Wiktor, gdy popijały napoje w kinowej kawiarni.
Jasne odpowiedziała Iwona, a on patrzył Mirele głęboko w oczy.
Wiktor przedstawił się, rozglądał po tłumie, jakby chciał się usprawiedliwić.
To Iwona, a ja Mirela uśmiechnęła się Mirela.
Przyszedłem na nowy film, kumpel polecił.
My wyłamałyśmy się od codzienności. Ja pracuję, Mirela się uczy tłumaczyła Iwona, widząc, że Wiktor wyraźnie zainteresowany Mirelą.
Po seansie umówili się znów, bo siedzieli w różnych miejscach. Spacerowali późno, Wiktor odprowadził w kolejności Iwonę, potem Mirelę i poprosił o jej numer.
Wiktor był przystojny, zabawny, oczytany Mirela zakochała się po uszy. Spotykali się regularnie, po pół roku wzięli ślub. Rodzice nie mieli nic przeciwko zięć bardzo przypadł im do gustu.
Po studiach Mirela pracowała krótko, bo zaraz poszła na urlop macierzyński urodziła synka Antosia. Była szczęśliwa z Wiktorem okazał się troskliwym mężem i ojcem, zawsze gotów do pomocy, solidny facet.
Mamo, ale mam szczęście z mężem powtarzała Mirela przy Wiktorze czuję się jak za murem.
Cieszę się, córko. Wiktor to prawdziwy facet, rodzinny mówiła Barbara, a tata wręcz uwielbiał zięcia, grali razem w szachy, prowadzili długie rozmowy.
musiałam zacząć wszystko od nowa
Ale szczęście, jak wiadomo, nie jest wieczne. Antoś miał pięć lat, gdy Wiktor i Mirela mieli wypadek. Jechali autem, prosto na nich wpadł motocykl z nadmierną prędkością Mirela wyleciała z auta, może to ją uratowało. Wiktor zginął. Antoś na szczęście był wtedy u dziadków.
Boże, za co szeptała Mirela w szpitalu. Obok siedziała mama.
Dzięki Bogu, Mirelko, obudziłaś się płakała Barbara. Noga i żebra połamane, ale żyjesz, kochanie.
Wiktora Mirela chowała z wózka. Długo dochodziła do siebie, rodzice wspierali ją na każdym kroku, mieszkała z Antkiem u nich. Przeszła ciężką depresję, bardzo tęskniła za mężem, ratował ją tylko syn.
Dziękuję ci, Boże, że Antoś jest cały Gdyby nie on, nie wiem, jak bym się podniosła codziennie dziękowała przed obrazkiem Matki Boskiej.
Mirela musiała zaczynać życie od nowa, sama.
Mamo, postanowiłam przeprowadzić się nad Bałtyk. Mamy tam domek, chcę tam mieszkać. Klimat morski pomoże mi wrócić do zdrowia, a Antkowi bardzo spodobało się morze. Wy możecie wpadać w odwiedziny, bo tu wszystko przypomina mi o Wiktorze.
Rodzice się zgodzili. Po przeprowadzce Mirela znalazła spokój, pracowała jako administrator w hotelu, zaczęła się znów uśmiechać. Antek chodził do szkoły. W weekendy chodzili na plażę, opalać się, odpoczywać.
Pewnego dnia Mirela zgubiła na plaży obrączkę cenną pamiątkę po Wiktorze. Szukała, płakała, przekopywała piasek.
Dlaczego płaczesz? usłyszała głos faceta.
Zgubiłam obrączkę, dla mnie bardzo ważna
Kto zabiera biżuterię na plażę?
Ja zabieram. Są jeszcze pytania?
Dobrze, pomogę ci powiedział facet. Mam na imię Krzysztof, a ty?
Mirela. Szukali razem, przesiewali piasek przez palce, w końcu obrączka znalazła się w jej ubraniu.
Dzięki, Krzysztof.
Długo już tu mieszkasz? zapytał Krzysztof. Przyjechałem z kumplem, został w hotelu, wczoraj trochę przesadził, więc dzisiaj odpoczywa
Mieszkam tu na stałe odpowiedziała Mirela.
Rozmawiali, Krzysztof zaprosił ją na kawę.
Dość tego plażowania zgodziła się poparzymy się jeszcze, a w kawiarni przyjemny chłód.
W kawiarni sączyli zimny drink. Mirela miała wolny czas, bo Antek był u dziadków wysłała go na cały miesiąc, sam chciał, a z powrotem przyjadą przed szkołą. Krzysztof wyznał od razu, że ma żonę i córkę, pracuje w rodzinnym mieście na lotnisku.
Mirela opowiedziała swoją historię, o śmierci męża.
Dlatego zaczęłam żyć od nowa wyjaśniła. Przeprowadziliśmy się z synem.
Krzysztof był niewymuszony, miły można było pogadać bez pretensji czy krępacji. Kiedy odprowadził ją do domu, rozstali się. Ale po trzech dniach znów czekał na nią, z wielkim bukietem kwiatów, gdy wracała z pracy.
Cześć, już się stęskniłem powiedział, wręczając kwiaty.
Cześć Mirela trochę się ucieszyła Mam od jutra urlop, więc będziemy mieli więcej czasu.
Super, to idziemy świętować do restauracji, poznasz mojego kolegę.
W restauracji poszaleli, a potem Krzysztof odprowadził ją do domu, i został. Stało się, co się stać miało.
O matko, zakochałam się przyznała sama przed sobą Mirela.
Po śmierci męża Mirela nie miała nikogo, więc cały urlop spędzili razem. Krzysztof dzwonił do pracy, chciał dostać wolne na własny koszt, ale w końcu musiał wracać. Po tygodniu zadzwonił znowu.
Mirelko, wracam, bez ciebie nie mogę Żonie wszystko wyznałem, wniosła o rozwód.
los postanowił ją jeszcze raz przetestować
Była szczęśliwa nie myślała, co czuje tamta żona z dzieckiem, zupełnie się tym nie przejmowała.
Też jestem kobietą. Chcę być szczęśliwa.
Krzysztof przyjechał z powrotem, wzięli ślub jak tylko dostał rozwód. Po roku Mirela urodziła córkę oboje byli szczęśliwi.
Ale los postanowił jeszcze raz sprawdzić jej wytrzymałość. Idylia skończyła się po dziesięciu latach. Krzysztof coraz częściej uciekał z domu w nadmorskim kurorcie pokus jak na weselu. Zaczęły się awantury, najpierw kręcił, potem wyznał, sama widziała go z młodymi dziewczynami na plaży.
Mirela wniosła o rozwód, Krzysztof wrócił do rodzinnego miasta, pogodził się z byłą żoną. Córki nie zostawił, płacił porządne alimenty. Dzieci dorosły Antoś pojechał do dziadków, skończył studia, ożenił się tam. Córka została z Mirelą, wyszła za mąż, mieszkała osobno.
Mirela ma dwóch wnuków i wnuczkę. Przyjeżdżają do niej w odwiedziny, starzy rodzice czasem też napotykają, razem z Antosiem. Cały świat Mireli to dzieci i wnuki.
A Krzysztof? Krzysztof zniknął z jej życia. Mirela postanowiła raz na zawsze żadnych facetów. Jest przekonana:
Zapłaciłam za miłość do żonatego człowieka nie wolno brać cudzego, nie wolno budować szczęścia na nieszczęściu innych
Nie chciała więcej kusić losu, bała się, że bumerang wróci i zaboli. Żyje więc sama.
Dziękuję za przeczytanie, za subskrypcje i wsparcie. Powodzenia i wszystkiego dobrego dla wszystkich!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 1 =

Nie wolno brać cudzych rzeczy