Nie wolno brać cudzej własności

Nie wolno brać tego, co należy do innych
Małgorzata była jedyną córką w rodzinie i oczkiem w głowie swoich rodziców. Wszystko robili dla niej. Rodzice, ludzie wykształceni, pracowali w Instytucie Badawczym, ojciec był profesorem. Odkąd Małgorzata pamięta, w ich domu zawsze gościło wielu znajomych.
Anna Kowalska, mama Małgorzaty, gotowała wyśmienicie, piekła wielkie szarlotki, serwowała pięknie zastawiony stół.
Oj Aniu, ty jak zawsze smak i uroda! Człowiek tylko spojrzy na Twój stół i od razu robi się głodny żartowali goście, ilekroć ich odwiedzali.
Małgorzata uczyła się dobrze; nie była wzorową uczennicą, ale piątki i czwórki miała niemal zawsze. Nigdy rodzice nie zmuszali jej do nauki. Od dziecka była odpowiedzialna i zorganizowana. Po szkole przebierała się, jadła obiad i siadała do nauki.
Małgosiu, byłaś dziś na lekcji muzyki?
Tak, mamusiu, właśnie wróciłam.
Małgorzata uczyła się gry na skrzypcach w szkole muzycznej. Uwielbiała grać; kiedy brała instrument do ręki, zapominała o całym świecie, ogarniała ją inspiracja i oddawała się muzyce. Nauczycielka często stawiała ją za wzór dla innych uczniów.
Szkolne lata minęły szybko. Małgorzata miała dużo koleżanek i kolegów, była otwarta i pomocna, zawsze starała się wspierać innych. Mieszkała z rodzicami w dużym mieście, więc marzyła, by po maturze studiować właśnie tam.
Tobie to łatwo, Małgorzato mówiła Kasia, jej przyjaciółka Twoi rodzice pracują na uczelni, na pewno się tam dostaniesz. Ja ledwo ciągnę w szkole, raczej nie wybiorę się na studia.
A gdzie zamierzasz się dostać?
Nigdzie, pójdę do pracy. Mama sama mnie wychowuje, ciężko nam, więc muszę dorosnąć i pomóc jej.
Małgorzata nie mogła zrozumieć trudów Kasi, bo rodzice dobrze zarabiali i niczego jej nie brakowało.
Mamo, tato, na bal maturalny potrzebuję nową sukienkę i buty uprzedziła rodziców.
Dobrze, córeczko, jutro mamy wolne, pójdziemy na zakupy obiecała Anna Kowalska.
Wybrali piękną sukienkę i buty do kompletu, wystarczyło dobrze zdać egzaminy, pobawić się na balu, a potem czekała ją nowa, dorosła rzeczywistość.
Małgorzata dostała się na Politechnikę Warszawską rodzice trochę pomogli, ale sama też była zdolna. Mama, znająca wszystkich w instytucie, rozmawiała z kim potrzeba, żeby nie było niespodzianek.
No i już, kochani rodzice, Wasza córka studentką! radośnie oznajmiła Małgorzata, gdy zobaczyła swoje nazwisko na liście przyjętych.
Gratulujemy, Małgosiu ucieszył się ojciec i podarował jej nowy telefon, wówczas to był prawdziwy luksus.
Na studiach Małgorzacie wszystko się podobało: nauka, wykładowcy, przyjaciele. Jej życie zmieniło się całkowicie imprezy studenckie, egzaminy, projekty, nowa codzienność, zupełnie inna niż szkolna. Kasia pracowała już w fabryce, mieli mniej kontaktu; inny świat, inne rozmowy.
Latem Małgorzata jeździła ze studencką ekipą budowlaną to było energetyczne, ciekawe doświadczenie. Była uprzejma, sympatyczna, lubiana przez wielu, choć wielkiej miłości jeszcze nie przeżyła, poza kilkoma luźnymi spotkaniami.
W ostatnim roku studiów poznała Pawła. Paweł wrócił z wojska, pracował w serwisie sprzętu AGD. Spotkali się przypadkiem w kinie; przyszła tam z Kasią, udało im się wspólnie wybrać po długim czasie.
Cześć dziewczyny, mogę się przysiąść? uprzejmie zapytał, gdy sączyły koktajl przed seansem.
Jasne odpowiedziała Kasia, a Paweł patrzył długo i intensywnie w oczy Małgorzacie.
Paweł, tak się nazywam. Dziś dużo ludzi, trudno znaleźć miejsce powiedział, jakby się usprawiedliwiał.
Kasia, a to Małgorzata przedstawiła przyjaciółka.
Wybrałem się na nowy film, znajomy polecił.
My też w końcu znalazłyśmy czas, Kasia pracuje, Małgorzata studiuje tłumaczyła Kasia, spodobał jej się Paweł, ale on skupiał się tylko na Małgorzacie.
Umówili się na spotkanie po seansie, bo miały inne miejsca w sali potem we trójkę spacerowali do późna. Paweł odprowadził koleżanki, najpierw Kasię, potem Małgorzatę, prosząc o jej numer telefonu.
Paweł był przystojny, rozmowny, oczytany Małgorzata zakochała się. Od tamtej pory spotykali się, a pół roku później wzięli ślub. Rodzice zaakceptowali Pawła, polubili przyszłego zięcia.
Po studiach Małgorzata krótko pracowała, potem poszła na urlop macierzyński urodziła syna Antosia. Czuła się szczęśliwa z Pawłem, który był troskliwym mężem i ojcem, dbał o rodzinę, pomagał żonie.
Mamo, jak mi się trafił ten mąż! często mówiła Małgorzata Przy Pawle czuję się bezpieczna.
Cieszę się, córko. Paweł to dobrze wychowany, rodzinny człowiek twierdziła Anna Kowalska, a ojciec uwielbiał Pawła: grali razem w szachy, rozmawiali o wszystkim.
Życie musiała zacząć od nowa, bez męża
Lecz szczęście nie trwa wiecznie. Antoś miał pięć lat, gdy Małgorzata z Pawłem mieli wypadek samochodowy. Motocyklista wyskoczył im na drogę z ogromną prędkością Małgorzata wypadła z auta to prawdopodobnie uratowało jej życie, mąż niestety zginął. Na szczęście Antoś był wtedy u dziadków.
Boże, za co szeptała Małgorzata w szpitalu, z matką u boku.
Dobrze, że żyjesz, Małgosiu złamałaś nogę i żebra, ale żyjesz płakała Anna Kowalska.
Małgorzata żegnała Pawła będąc na wózku inwalidzkim. Potem długo wracała do zdrowia, z pomocą rodziców, mieszkała z synem u nich. Przez długi czas była w depresji, tęskniła za ukochanym, ratował ją tylko Antoś.
Dziękuję ci, Boże modliła się przed ikoną Bez Antosia nie wiem, co by ze mną było. Dzięki niemu żyję.
Małgorzata musiała zacząć życie na nowo.
Mamo, chcę wyjechać nad Bałtyk, mamy tam dom, zamieszkam tam. Klimat morski mi pomoże, Antoś kocha morze. A wy będziecie nas odwiedzać. W tym mieście wszystko przypomina mi Pawła.
Rodzice zgodzili się. Przeprowadzka nad morze przyniosła Małgorzacie spokój znalazła pracę jako administratorka w pensjonacie, miała kontakt z ludźmi. Antoś chodził do szkoły. Po weekendach chodzili na plażę, odpoczywali na słońcu.
Pewnego dnia Małgorzata zgubiła na plaży obrączkę była bardzo cenna, pamiątka po mężu. Płakała, szukając jej w piasku.
Dlaczego pani płacze? usłyszała męski głos Co się stało?
Zgubiłam obrączkę, to dla mnie bardzo ważne
Kto chodzi na plażę w biżuterii?
Ja chodzę Ma pan jeszcze jakieś pytania?
Dobrze, pomogę odpowiedział mężczyzna. Jestem Kamil, a pani?
Małgorzata zaczęli razem przesiewać piasek; na szczęście obrączkę znalazła później w swojej odzieży.
Dziękuję Ci, Kamil.
Od dawna pani na urlopie? zapytał Kamil Przyjechałem z kolegą, on został w pensjonacie, wczoraj przesadził, więc dziś jestem sam.
Ja tu mieszkam odparła Małgorzata.
Pogadali i Kamil zaprosił ją do kawiarni.
Czas już schodzić z plaży zgodziła się Małgorzata Lepiej posiedzieć w kawiarni, dziś upał.
W chłodnej kawiarni sączyli zimne napoje. Małgorzata nie śpieszyła się syn był u dziadków przez miesiąc, wróci przed szkołą. Kamil od razu wyznał, że jest żonaty, ma córkę, pracuje na lotnisku w swoim mieście.
Małgorzata opowiedziała mu swoją historię, o śmierci męża.
Dlatego zaczęłam od nowa, tu z synem.
Dobrze rozmawiało jej się z Kamilem był bezpośredni, życzliwy. Po kawiarni Kamil odprowadził ją do domu i się pożegnali. Po kilku dniach spotkali się znowu czekał na nią pod pensjonatem z wielkim bukietem kwiatów.
Cześć, tęskniłem! powiedział wręczając kwiaty.
Cześć wyraźnie się ucieszyła. Od jutra mam urlop!
Świetnie, będziemy mieć więcej czasu Kamil się ucieszył. Zapraszam do restauracji, poznasz mojego kolegę.
W restauracji bawili się świetnie, potem Kamil odprowadził ją do domu i został. A potem wydarzyło się to, co zawsze się dzieje.
O Boże, zakochałam się przyznała cicho Małgorzata.
Od śmierci męża nie miała nikogo prawie cały urlop spędzili razem. Kamil zadzwonił do pracy, poprosił o wolne bezpłatne. Ale musiał wyjechać. Rozstanie było trudne. Po tygodniu Kamil zadzwonił.
Małgosiu, przyjadę Zrozumiałem, że nie mogę bez Ciebie. Powiedziałem wszystko żonie, ona złożyła pozew o rozwód.
Los jeszcze raz ją wystawił na próbę
Małgorzata była szczęśliwa. Nie myślała o cierpieniu żony Kamila, ani o ich dziecku.
Ja też jestem kobietą i chcę być szczęśliwa.
Kamil wrócił, wkrótce się pobrali, gdy otrzymał rozwód. Rok później Małgorzata urodziła córkę. Oboje byli szczęśliwi.
Ale los znów postanowił ją doświadczyć. Sielanka skończyła się po dziesięciu latach. Kamil zaczął romansować nadmorskie miasteczko, wiele pokus. Zaczęły się kłótnie, najpierw kłamał, potem przyznał się. Małgorzata widziała go na plaży z młodymi kobietami.
Małgorzata złożyła pozew o rozwód, Kamil wrócił do swojego miasta i znowu pogodził się z byłą żoną. Córki nie porzucił, płacił wysokie alimenty. Dzieci dorosły. Antoś wyjechał do dziadków, zaczął studiować, ożenił się. Córka została z mamą, wyszła za mąż, zamieszkała z rodziną.
Małgorzata ma dwóch wnuków i wnuczkę. Odwiedzają ją, postarzeni rodzice także czasem przyjeżdżają z Antosiem. Całe życie Małgorzaty to dzieci i wnuki.
A Kamil? Kamil już nie pojawił się w jej życiu. Małgorzata zdecydowała, że nie będzie więcej mężczyzn w jej życiu. Jest przekonana:
Zapłaciłam za miłość do żonatego Nie wolno brać tego, co należy do innych, na cudzym nieszczęściu szczęścia nie zbudujesz.
Nie chciała już próbować szczęścia bała się, że los może ją jeszcze raz ukarać. Dlatego żyje sama.
Dziękuję za przeczytanie, za wsparcie i dobre słowo. Życzę wszystkim szczęścia i dobra!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × 4 =

Nie wolno brać cudzej własności