Kasia zawsze chciała, żeby tata był w pobliżu. Patrzyła na inne dzieci, jak ich ojcowie pomagają im, odprowadzają do szkoły, bawią się i po prostu są blisko. Jej ojciec zniknął tuż po jej narodzinach. Mama Kasi, Ewa, dorastała bez ojca. Matka Ewy była nieodpowiedzialna i była pijaczką. Zawsze się jej wstydziła, nawet teraz, gdy matka dawno temu zmarła, wciąż się jej wstydziła. W zaświadczeniu jest napisane, że umarła z powodu hipotermii w stanie nietrzeźwości. Przez cały czas matka piła, Ewa uciekała z domu i mieszkała z siostrą matki.
Ciotka była jedyną bliską osobą Ewy. Ciotka miała sąsiada, Konrada. Chłopiec był szkolnym chuliganem. Po szkole Ewa zaszła z nim w ciążę, a w tym czasie Konrad wylądował w więzieniu za kradzież. Ewa została wyrzucona z domu i z brzuchem przyszła do ciotki. Tak, oczywiście ją przyjęła. Ciotka nie miała dzieci, więc wychowywała Ewę jako córkę, a Kasię jak wnuczkę. Kiedyś Kasia usłyszała rozmowę mamy z ciotką:
– Pojawia się Twój Konrad. Widzieliśmy go na rynku, często siedzi na drugiej ławce, może pracuje, a może znowu coś kradnie.
– Co za koszmar, trzeba by trzymać Kasię z daleka od rynku, żeby ze swoim „tatą” się nie zobaczyła.
A potem Kasia stanowczo zdecydowała, że powinna znaleźć swojego tatę. Była w drugiej klasie i uważała się za dość dorosłą. Po szkole Kasia poszła na rynek i odnalazła drugą ławkę. Obok był tam warsztat obuwniczy, a w środku pracował Konrad. Nie miał jednej nogi. Konrad był taki miły i uprzejmy, wszyscy klienci byli mu wdzięczni, a Kasiaa zaczęła nosić mu buty do naprawienia. Tak często do niego przychodziła, że aż się zaprzyjaźnili. Zaczęli się dużo kontaktować, wujek Konrad opowiadał dziewczynce bajki, czasami odrabiali razem lekcje. Nadeszła wiosna i nadszedł czas, aby kupić nowe rzeczy.
Ewa i jej córka musiały iść w okolice rynku. Wtedy podszedł do nich jakiś dziwny człowiek.
– Och, Ewka, co za nieoczekiwane spotkanie. Może powtórzymy nasze miłe spotkania, co?
– Stop i już bliżej nie podchodź!
Mężczyzna najwyraźniej nie zamierzał jej słuchać, natychmiast złapał Ewę za rękę. Kasia przestraszyła się i zaczęła głośno krzyczeć. Na znajomy głos ze swojego warsztatu wybiegł Konrad. W mgnieniu oka odepchnął łajdaka, który trzymał Ewę. Cwaniaczek chciał uderzyć Konrada, ale widząc jego determinację, zrezygnował
– Mamo, mamo, uratował nas mój tata! – Zaczęła Kasia.
Ewa spojrzała na Konrada, a potem znowu na córkę pytającym spojrzeniem.
– Dziękuję, ale dlaczego Kasia nazywa Cię tatą?
– Czy to nie prawda? – zdziwiła Się Kasia.
Musiała wyjaśnić sytuację. Okazuje się, że prawdziwym ojcem Kasi był ten łajdak, który złapał Ewę za rękę, też miał na imię Konrad. W podziękowaniu Eqa zaprosiła mężczyznę w gości. Od razu swobodnie rozmawiali, zaczęli żartować. Kobrad zaczął częściej do nich zaglądać, a w ciągu sześciu miesięcy wzięli ślub.




