Nie ustalaliśmy alimentów, tylko że będę przekazywać mężowi pieniądze na wychowanie naszego syna, a on od lat utrzymuje się wyłącznie z moich wpłat.

Ponieważ to ja opuściłam rodzinę dla innego mężczyzny i doprowadziłam do rozpadu małżeństwa, Karol uznał, że powinnam zrekompensować mu złamane serce. Nie pozwolił mi zabrać syna, a Michał, nasz syn, sam zdecydował, że chce zostać z ojcem, nie ze mną. Chociaż bolało mnie to niezwykle, nie miałam możliwości go przekonać ani zabrać na siłę. Bardzo szybko ustaliliśmy formalności pozwolili mi wyjechać, a w zamian obiecałam regularnie przesyłać im pieniądze, raz, czasem dwa razy w miesiącu. Karol jeszcze wtedy pracował i zarabiał, ale kiedy zorientował się, że moi nowy partner Jan dokłada się do wydatków, żeby Michałowi niczego nie brakowało, przestał pracować i zaczął korzystać z naszych pieniędzy.

W miarę jak Michał dorastał, ojciec rozpieszczał go na wszelkie możliwe sposoby jedzenie z najlepszych restauracji, opuszczanie lekcji, kiedy tylko miał na to ochotę, częste wyjazdy na Mazury czy nad morze i najnowszy sprzęt elektroniczny. Z czasem syn nabrał lekceważącego stosunku do mnie i coraz rzadziej chciał się widywać. Nieważne, co mu kupiłam lub zorganizowałam „tata” zawsze był w stanie zrobić wszystko lepiej, mimo że wykorzystywał do tego moje pieniądze. Michał mając jedenaście lat nawet nie pytał, skąd u ojca tyle pieniędzy, skoro ciągle siedzi w domu.

Jan, mój obecny mąż, zwrócił mi uwagę, że może za bardzo ich finansowo wspieram. Zaczęliśmy razem myśleć o przyszłości syna, o jego studiach czy nie lepiej byłoby zaoszczędzić te pieniądze dla niego, zamiast pozwalać, by Karol wydawał wszystko na zbytki? Postanowiłam otwarcie porozmawiać z byłym mężem powiedziałam Karolowi, że wystarczająco długo ich utrzymuję i teraz pora, aby on przejął odpowiedzialność za codzienne wydatki, a ja zadbam o przyszłość syna i odkładam na jego studia. Usłyszałam wtedy wiele przykrych słów o tym, jaką jestem matką i żoną, oraz groźby, że pozwie mnie o alimenty, bo według niego nigdy nic im nie płaciłam.

Skonsultowałam się z prawnikiem i dowiedziałam się, że nie powinnam się przejmować tymi groźbami prawda jest taka, że Karol od lat nie pracuje i żyje tylko z moich przelewów. Mimo to czuję, że i tak coś tracę. Michał jeszcze bardziej się ode mnie oddalił, przekonany, że nie chcę pomóc jego ojcu.

Czasami w życiu trzeba podjąć trudną decyzję, nawet jeśli wydaje się, że powoduje ona ból, niezrozumienie czy rozczarowanie u bliskich. Dbanie o dobro własnego dziecka to nie tylko spełnianie wszystkich zachcianek, ale przede wszystkim umiejętność zadbania o jego przyszłość nawet jeśli na początku nie doceni naszych starań. Każdy z nas musi mierzyć się z konsekwencjami własnych wyborów, a prawdziwa odpowiedzialność wymaga czasem postawienia granic i powiedzenia dość.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

8 − osiem =

Nie ustalaliśmy alimentów, tylko że będę przekazywać mężowi pieniądze na wychowanie naszego syna, a on od lat utrzymuje się wyłącznie z moich wpłat.