Nie stawiaj na chwilowe zachcianki, najważniejsze to dobrze wybrać partnera. W każdym wypadku będziesz w korzystnej sytuacji – radziła krewna.

„Ty, Elżbieto, nie zawracaj głowy. Najważniejsze, żeby dobrze wyjść za mąż. I tak zawsze będziesz na plusie” – pouczała krewna.

Elżbieta dorastała jako jedyna i ukochana córka, w której rodzice nie mogli się nachwalić. Pod koniec szkoły coraz częściej wspominała, że chce studiować w Warszawie.

„Córeczko, mamy tu dobry uniwersytet. Po co ci Warszawa?” – pytał ojciec.

„Tato, chcę zostać dziennikarką. A po tutejszej uczelni zostanę co najwyżej nauczycielką.”

Rodzice długo nie zgadzali się puścić córki. Napatrzyli się na filmy o pokrzywdzonych losach dziewczyn z prowincji, które próbowały szczęścia w stolicy. W końcu jednak ustąpili. Ojciec skontaktował się z daleką kuzynką mieszkającą w Warszawie. Ta zgodziła się przygarnąć Elżbietę na czas studiów. Radość dziewczyny nie miała granic. Obiecała rodzicom, że sobie poradzi, że nie będą musieli się za nią wstydzić, a wręcz będą dumni.

Ojciec sam odwiózł córkę, upewnił się, że ma dobre warunki, zostawił pieniądze na początek i wrócił do domu.

Elżbieta mieszkała u kuzynki nie za darmo. Sprzątała, robiła zakupy, gotowała. Sąsiedzi kręcili głowami, mówiąc, że Danuta zrobiła z krewniaczki służącą. Daleka kuzynka ojca żyła sama – mąż odszedł dawno do innej, zostawiając jej mieszkanie. Uważała, że życie jej się udało. Mieszka w Warszawie, w stolicy, a nie byle gdzie. I Elżbietę też pouczała:

„Ty, Elżbieto, nie wymądrzaj się. Studia to fajnie, ale dla kobiety nie najważniejsze. Najważniejsze to dobrze wyjść za mąż. Za warszawiaka. I tak zawsze będziesz na plusie. Tak jak ja.”

Elżbieta słuchała i tylko pobłażliwie się uśmiechała. O małżeństwie jeszcze nie myślała. Marzyła, żeby ją zauważono, doceniono jej talent, żeby dostała pracę w prestiżowej gazecie, a jeśli szczęście jej dopisze – to nawet w telewizji.

Ale marzenia to jedno, a życie często weryfikuje ambitne plany. Na trzecim roku Elżbieta zakochała się w Krzysztofie. Poznali się przypadkiem. Z dziewczynami świętowały udaną sesję letnią. Krzysztof był tam z kolegą. Zauważył ładną dziewczynę, zaprosił do tańca, potem odprowadził do domu.

Koleżanki namawiały Elżbietę, żeby nie przepuściła takiego faceta. Osiem lat starszy, warszawiak, z mieszkaniem, przystojny. Krzysztof nie ukrywał, że jest po rozwodzie, że ma córkę. Ale kto nie popełnia błędów w młodości? Córka mieszka z matką, nie będzie zawadzać. Z drugiej strony – znaczy, że lubi dzieci.

Elżbieta nie snuła planów, ale Krzysztof jej się podobał. Widział, że jest niedoświadczona, nie naciskał i nie zapraszał jej od razu do siebie. Chodzili na spacery, wystawy, do teatru, na koncerty. Przez te wszystkie lata w Warszawie Elżbieta tak dobrze nie poznała miasta, jak po spotkaniu z Krzysztofem.

Coraz częściej mówił o miłości, o planach na przyszłość, o ich wspólnych dzieciach. Elżbiecie kręciło się w głowie. Kiedy w końcu oświadczył się, od razu się zgodziła. Został tylko ostatni rok studiów. A przed nią czekała fascynująca dorosłość.

Krzysztof zabrał Elżbietę do rodziców. Ojciec przywitał ją uprzejmym uśmiechem i schował się za gazetą. Matka za to nie owijała w bawełnę, dając do zrozumienia nowej narzeczonej, że Krzysztof nie narzeka na brak zainteresowania kobiet, że nie pozwoli synowi powtórzyć błędu, że pewnie Elżbiecie chodzi o warszawskie mieszkanie…

„Naprawdę nie mogłeś pokochać kogoś ze swojego poziomu? Znowu w tę samą kałużę wchodzisz” – zakończyła matka swoją tyradę.

„Jaką kałużę? Dosyć, mamo. Kinga przecież była warszawianką. I co z tego, skoro się rozwiedliśmy?” – Krzysztof ostro przerwał matkę i wyprowadził Elżbietę.

Do ślubu więcej nie widziała rodziców męża. Za to Krzysztof często przywoził córkę, Jagodę. Nazwali ją tak na cześć babki, która podobno była kiedyś sławną aktorką albo żoną znanego artysty… Elżbieta nigdy nie zrozumiała do końca.

Jagoda okazała się dużą, spokojną dziewczynką, niezbyt ładną. Krzysztof cieszył się, że szybko znalazła wspólny język z Elżbietą. Na ślubie teściowa zasugerowała, że z dziećmi nie warto się spieszyć. Elżbieta zapewniła ją, że najpierw chce skończyć studia i popracować kilka lat. Z dziećmi zdążą.

Kiedy pierwszy raz mama Krzysztofa przywiozła Jagodę, powiedziała, że ojciec nie może zaniedbywać córki, musi jej poświęcać uwagę. Krzysztof całymi dniami zabawiał Jagodę, spełniając każde zachciankę. Elżbieta nie protestowała. Starała się zrozumieć sytuację. Wiedziała, na co się decyduje, wychodząc za mąż.

Po studiach Elżbieta dostała pracę w gazecie – nie najważniejszej, ale zawsze warszawskiej. Spełniło się jej marzenie – mieszkała i pracowała w stolicy, z ukochanym mężem. Kilka razy odwiedzili rodziców Elżbiety z prezentami. Dla nich największym prezentem były szczęśliwe oczy córki.

Minęły prawie trzy lata. Pewnego dnia przed świętami Elżbieta powiedziała mężowi, że jest w ciąży.

„Chciałam powiedzieć przy wigilii, ale nie wytrzymałam” – ucieszyła się.

„Przecież nie chciałaś dzieci… Jak to się stało? Bierzesz tabletki. Zapomniałaś?” – zapytał zirytowany Krzysztof.

„To nie przypadek. Odstawiłam je. Myślałam, że to potrwa, zanim organizm się przestawi. A wyszło od razu. Super, prawda?” – zamilkła, widząc jego zdziwioną minę. „Nie cieszysz się?”

„Cieszę, ale… Czemu ze mną nie porozmawiałaś?”

„Skoro mężczyzna zostawia kobiecie decyzję o antykoncepcji, to też daje jej prawo wyboru, czy chce dziecko, czy nie. Nieprawdaż? Chcę dziecko. A kiedy mam rodzić? Jak będę miała czterdzieści lat?” – obruszyła się, ledwo powstrzymując łzy. Myślała, że się ucieszy.

„Nie krzycz. Nic nie poradzimy. Niech to będzie chłopak. Sami będziemy się nim zajmować. A praca?” – Krzysztof przytuliłElżbieta spojrzała na syna, który właśnie wrócił z Warszawy z kolejnym medalem, i uśmiechnęła się szeroko, bo choć życie nie potoczyło się tak, jak planowała, to właśnie teraz czuła, że jest dokładnie tam, gdzie powinna być.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − 5 =

Nie stawiaj na chwilowe zachcianki, najważniejsze to dobrze wybrać partnera. W każdym wypadku będziesz w korzystnej sytuacji – radziła krewna.