Nie rozumiem, dlaczego zostałam jego żoną – Historia polskiego małżeństwa, gdzie po wyjeździe w Tatr…

Nie rozumiem, dlaczego zostałam jego żoną

To było dawno temu, kiedy powiedzieliśmy sobie sakramentalne tak. Wtedy sądziłam, że mój mąż kocha mnie ponad wszystko. Nie miałabym żadnych wątpliwości, gdyby nie jedno wyjątkowo osobliwe wydarzenie. Nie chodziło nawet o zdradę sprawa była znacznie poważniejsza, wręcz niepojęta.

Myślę, że stało się to z mojej winy zbyt mocno mu ufałam, za bardzo go kochałam, wybaczałam każdą rysę na naszym związku. Przyzwyczaił się do tej czułości, coraz śmielej poczynał i jego pewność siebie wyraźnie rosła. W wyobraźni widział siebie jako kogoś, przed kim każda kobieta będzie błagać o odrobinę uwagi. A przecież poza naszym domem nie wzbudza szczególnego zainteresowania… Inna kobieta nie darowałaby mu tylu potknięć, nie ufałaby tak bezgranicznie.

Tuż przed ślubem zapragnął pobyć sam, wyjechać na urlop i przygotować się do życia małżeńskiego. Nie miałam odwagi sprzeciwić się, zaakceptowałam jego decyzję. Pozwoliłam mu jechać na wycieczkę.

Opowiadał potem, że postanowił odciąć się od ludzi chciał być tam, gdzie nie dociera sieć ani telefon. Sam wyruszył w Beskidy, żeby nacieszyć oczy i serce górską przyrodą. Ja zostałam w Krakowie, tęskniąc za nim z każdym dniem coraz mocniej. Odliczałam minuty do jego powrotu, serce mi się wyrywało z tęsknoty.

Po tygodniu wrócił. To był najradośniejszy dzień mojego życia przywitałam go z otwartymi ramionami, z całym ciepłem i duszą na dłoni. Przygotowałam jego ulubione kluski śląskie i pieczone gołąbki.

Następnego dnia wszystko zaczęło się zmieniać. Zaczął nagle często wychodzić do przedpokoju albo opuszczał mieszkanie pod najróżniejszymi pretekstami. Potem kilkakrotnie dziennie znikał, mówiąc, że musi coś załatwić. Pewnego dnia, wybierając się do sklepu po świeże bułki i twaróg, znalazłam w skrzynce pocztowej list. Wyglądał na zwyczajny, zaadresowany do mnie, wysłany przez niego podczas nieobecności. To, co przeczytałam, wstrząsnęło mną do głębi. Napisał:

Dzień dobry, Zofio. Nie chcę Cię dłużej okłamywać. Nie jesteś tą osobą, z którą chcę spędzić życie. Nie będzie ślubu. Przepraszam, nie szukaj mnie, nie dzwoń. Nie wrócę do Ciebie.

Kilka zdań, bez słów pocieszenia surowe i bolesne.

Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, dlaczego tak nerwowo sprawdzał skrzynkę pocztową. W milczeniu podarłam list, nie mówiąc nic nawet nie dałam mu się zorientować, że coś się wydarzyło. Ale jak żyć z człowiekiem, który nie pragnie być ze mną? Po co brał ślub, choć sam wiedział, że tego nie chce? Dlaczego musiał udawać, że wszystko jest dobrze?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + dziewięć =

Nie rozumiem, dlaczego zostałam jego żoną – Historia polskiego małżeństwa, gdzie po wyjeździe w Tatr…