Dziś mam w głowie tyle myśli, że muszę je spisać, by trochę uporządkować emocje. To ja zostawiłam rodzinę dla innego mężczyzny to przez moją decyzję nasze małżeństwo się rozpadło. Marek uznał, że jestem winna wszystkiego i dlatego powinnam wynagrodzić mu złamane serce. Nie pozwolił mi zabrać Kacpra, a on sam wybrał, by zostać z ojcem. Bolało mnie to nieznośnie, ale nie byłam w stanie go przekonać ani tym bardziej zmusić do zmiany decyzji.
Rozstanie przebiegło błyskawicznie puścili mnie wolno pod warunkiem, że będę przesyłała im pieniądze raz czy dwa razy w miesiącu. Marek wtedy jeszcze pracował, ale gdy zorientował się, że mam porządne zarobki, a mój nowy partner, Tomek, także wspiera utrzymanie Kacpra, postanowił przestać pracować i żyć z naszych pieniędzy. Oczywiście wszystko dla dobra dziecka.
Kacper rósł rozpieszczany przez ojca na każdym kroku obiady z najlepszych restauracji, nieposłuszeństwo wobec szkoły, wyjazdy na Mazury, nowoczesny telewizor czy konsola do gier. Widząc to, czułam coraz większą bezsilność cokolwiek kupiłam synowi lub starałam się zrobić, Marek musiał przebić mój prezent czymś droższym, choć i tak kupionym z moich przelewów. Kacper nie miał nawet jedenastu lat, a już nie zastanawiał się, skąd jego tatuś ma pieniądze, mimo że całe dnie siedzi w domu.
Tomek w końcu powiedział mi wprost: Może dajesz im za dużo pieniędzy? Może to czas zacząć odkładać na przyszłość Kacpra, choćby na studia?. Zgodziłam się. Uznaliśmy, że bardziej przysłużę się synowi, zostawiając środki na jego edukację niż pozwalając Markowi wydawać wszystko na gadżety.
Pojechałam do Marka, popatrzyłam mu w oczy i wyjaśniłam, że dość już tego utrzymywania czas, by on przejął odpowiedzialność za codzienne wydatki, a ja zajmę się zabezpieczeniem przyszłości Kacpra. Od razu usłyszałam wyrzuty że jestem złą matką, że jako żona byłam nic nie warta, że powinien mnie podać do sądu o alimenty, bo przecież nie robiłam dla nich nic więcej.
Słyszałam te groźby, ale skonsultowałam się z adwokatem i wiem, że są bez pokrycia. Prosto mi powiedzieli: Marek od lat nie pracuje, żyje tylko z moich pieniędzy, nie musi przejmować się sądami. Ale mimo to, wewnątrz czuję wielką stratę. Kacper coraz bardziej mnie unika, zaczyna mnie nienawidzić i myśli, że porzuciłam nawet jego ojca. Jak mam udowodnić synowi, że robię to z troski o niego, skoro wszystko, co robię, zawsze obraca się przeciwko mnie?


