Nie rozmawialiśmy o alimentach – ustaliliśmy jedynie, że będę przekazywać mężowi pieniądze na utrzymanie naszego syna, a on od lat utrzymuje się z moich środków.

Dziś, gdy patrzę na przeszłość, mam wrażenie, że wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, niż się spodziewałem. To ja podjąłem decyzję o odejściu od rodziny, zakochałem się w innej kobiecie i zostawiłem swoją żonę, Kalinę. To spowodowało rozpad naszego małżeństwa, a Kalina doszła do wniosku, że powinienem jakoś wynagrodzić jej złamane serce. Nie pozwoliła mi zabrać naszego syna, a on sam zdecydował, że chce zostać z matką. Mimo że to mnie bolało, uszanowałem jego wybór. Szybko załatwiliśmy wszystkie formalności pozwolili mi odejść, a w zamian regularnie przelewałem Kalinie pieniądze raz, czasem dwa razy w miesiącu.

Kalina pracowała, zarabiała dobrze, ale kiedy zorientowała się, że moje zarobki są wysokie i że mój nowy partner, Andrzej, też dokłada się do domowego budżetu, postanowiła przestać pracować i żyła z naszych pieniędzy. Z czasem coraz bardziej rozpieszczała Michała codziennie zamawiała mu jedzenie do domu, pozwalała opuszczać szkołę, spędzała z nim wakacje za granicą, kupowała drogie laptopy, telewizory, nowoczesne sprzęty do domu.

Oczywiście, te wygody odbiły się na jego podejściu do życia i do mnie samego. Michał coraz mniej chciał się ze mną widywać, a gdy już się spotykaliśmy, miał do mnie coraz bardziej lekceważący stosunek. Wszystko, co dla niego kupowałem czy organizowałem mówił, że mama zrobi to lepiej, choć i tak wszystko było z moich pieniędzy. Nawet jako jedenastolatek nie zastanawiał się, skąd mama ma tyle pieniędzy, skoro przecież od lat nie pracuje.

Andrzej zasugerował mi, że być może daję im za dużo pieniędzy. Zaczęliśmy też poważnie myśleć o przyszłości Michała i doszliśmy do wniosku, że lepiej odkładać pieniądze na studia syna, niż pozwolić, by były wydawane na niepotrzebne zachcianki. Ustaliliśmy więc, że od teraz przestaję regularnie wysyłać Kalinie pieniądze, a zacznę odkładać na konto oszczędnościowe dla Michała.

Sam powiedziałem Kalinie o naszej decyzji powiedziałem jej, że wspierałem ich finansowo przez długie lata i teraz czas na to, by ona sama pokrywała bieżące wydatki, a ja zadbam o przyszłość Michała. Kalina zaczęła wykrzykiwać, jakim jestem ojcem, jakim byłem mężem i zagroziła, że poda mnie do sądu, żądając alimentów, bo rzekomo nie płacę jej nic od dawna.

Konsultowałem się z prawnikiem, który poradził mi, żebym nie przejmował się jej groźbami powiedział jasno, że skoro przez lata utrzymywałem ich obu i ona nie pracowała, nie ma podstaw, by cokolwiek mi zabrała. Ale mimo wszystko czuję, że to ja straciłem najwięcej. Michał patrzy na mnie z coraz większą niechęcią, przekonany, że nie chcę już pomagać jego matce…

Ta sytuacja nauczyła mnie, że nawet mając najlepsze intencje i chcąc zapewnić dziecku wszystko, co najlepsze, nie można zatracić siebie i dać sobą manipulować. Pieniądze nigdy nie zastąpią prawdziwej więzi, a rozpieszczanie może tylko oddalić dzieci od rodziców.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 5 =

Nie rozmawialiśmy o alimentach – ustaliliśmy jedynie, że będę przekazywać mężowi pieniądze na utrzymanie naszego syna, a on od lat utrzymuje się z moich środków.