Nie rozmawialiśmy o alimentach, po prostu ustaliliśmy, że będę przekazywać mężowi pieniądze na utrzymanie naszego syna, a on od lat żyje tylko z moich dochodów.

Warszawa, 14 marca 2024

Od kilku dni nie umiem znaleźć sobie miejsca i wciąż wracam myślami do tego, co się wydarzyło. Przeprowadzka, rozpad małżeństwa wszystko stało się przez decyzje, które podjęłam. To ja wyprowadziłam się z domu i zostawiłam rodzinę dla innego mężczyzny. Było to niezwykle trudne, wiem, że złamałam wtedy serce Michałowi, mojemu mężowi, i choć minęło już kilka lat, mam wrażenie, że nigdy mi tego nie wybaczył.

Michał uznał, że skoro rozbiłam nasz związek, to muszę mu to w jakiś sposób zrekompensować. Nie zgodził się, żebym zabrała ze sobą naszego syna, Jakuba. Kuba sam powiedział, że chce zostać z tatą Bolało mnie to bardzo, ale nie mogłam go zmuszać, nie chciałam go ciągnąć na siłę, skoro wyraźnie widział, po czyjej stronie chce być. Rozwód przebiegł szybko. Pozwolili mi odejść miałam być tą złą, za to miałam wysyłać pieniądze na utrzymanie Kuby. Umówiliśmy się, że będę przelewać określoną kwotę raz albo dwa razy w miesiącu. Michał wtedy jeszcze pracował, ale kiedy zobaczył, jak dobrze mi się powodzi i że mój nowy partner, Piotr, dołoży się do wydatków na syna, przestał chodzić do pracy. Postanowił korzystać z naszych pieniędzy.

Jakub dorastał, a jego tata ciągle go rozpieszczał obiady na wynos z modnych warszawskich knajpek, opuszczanie lekcji, kiedy tylko syn miał na to ochotę, wspólne wyjazdy na Mazury albo do Zakopanego, no i oczywiście drogie telefony, konsole, wszystko, co sobie zażyczył. Z czasem Kuba coraz rzadziej chciał mnie widywać. Próbowałam go odwiedzać, zabierałam na basen czy lody, kupowałam mu prezenty, ale tata za każdym razem przebijał mnie podarunkami czy atrakcjami choć to przecież ja za to płaciłam. Syn zaczął traktować mnie jak bankomat, a Michał utwierdzał go w przekonaniu, że mamusia powinna się starać, skoro nas zostawiła. Chłopak w wieku jedenastu lat nie zastanawiał się nawet, skąd tata ma na to wszystko pieniądze, skoro cały czas siedzi w domu.

W końcu Piotr stwierdził, że powinnam trochę ograniczyć te przelewy może dlatego Kuba i Michał tak bardzo przestali mnie szanować? Zaczęliśmy też planować przyszłość Kuby, myśleliśmy o jego studiach. Wyszło nam, że lepiej będzie odłożyć na ten cel, zamiast dawać Michałowi do wydania każdą złotówkę na serialowe zachcianki. Zebrałam się na odwagę i pojechałam do Michała wszystko mu wyjaśnić. Powiedziałam, że wystarczająco długo ich utrzymywałam i teraz czas, by to on wziął odpowiedzialność, a ja zadbam o środki na studia Kuby.

W odpowiedzi usłyszałam, że jestem najgorszą matką i jeszcze gorszą żoną. Zagroził mi sądem i alimentami, bo przecież nigdy nic nie dałam choć przecież przez lata utrzymywałam ich oboje. Poradziłam się prawnika. Powiedziała, żebym nie przejmowała się groźbami, bo od dawna wiem, że Michał nie pracuje i żyje z moich pieniędzy. Niby wszystko powinno mnie uspokoić, ale tak nie jest Czuję, że to ja jestem na przegranej pozycji. Teraz Kuba unika mnie jeszcze bardziej, jest zły, bo sądzi, że zostawiłam tatę na lodzie, że przestałam się nim przejmować. Mam wrażenie, że znów wszystko straciłam.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 1 =

Nie rozmawialiśmy o alimentach, po prostu ustaliliśmy, że będę przekazywać mężowi pieniądze na utrzymanie naszego syna, a on od lat żyje tylko z moich dochodów.