Nie potrafię żyć bez Was

Nie dam rady żyć bez was

Aneto, wybacz, pokochałem inną. Odchodzę, mieszkanie zostawiam wam. Wybacz, że odszedłem tak cicho, bez słowa. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zdecydowałem się zostawić list. Uwierz, mi też nie jest łatwo Ucałuj ode mnie syna.

****

Wstawaj, słoneczko! Aneta obudziła syna, Stasia, a potem poszła do sypialni, gdzie spał jej mąż, Krzysztof.

Kochanie, zaraz musisz wstać do pracy! Pobudka! zaśmiała się, łaskocząc go po pięcie, która wystawała spod kołdry.

Krzysztof z jękiem zaczął się budzić. On zawsze miał problem ze wstawaniem, w przeciwieństwie do Anety. Ona wyskakiwała z łóżka razem z pierwszymi promieniami słońca i zanim chłopaki jak nazywała męża i syna wstali, zdążyła przygotować śniadanie, doprowadzić się do porządku i ogarnąć coś w mieszkaniu. Nic dziwnego, że wieczorem padała zmęczona już ok. 22.

Siedziała w kuchni, kiedy ziewający Staś wyszedł ze swojego pokoju.

Najpierw do łazienki, potem śniadanie wskazała mu łazienkę.

Chłopiec posłusznie poszedł myć zęby. Po kilku minutach, gdy już każdy jadł przy stole, z sypialni wyszedł Krzysztof.

Wiesz co, chyba dziś zostanę w domu. Zaraz zadzwonię, uprzedzę szefa…

Był bardzo blady i Aneta się zmartwiła.

Źle się czujesz? zapytała.

Boli mnie głowa i jeszcze mi niedobrze Krzysztof oparł się o framugę.

Aneta natychmiast zerwała się z krzesła, przyłożyła mu dłoń do czoła i z troską spojrzała w oczy.

Chyba nie masz gorączki. Może jednak zostać dziś z tobą?

Nie, Anetko, jedź do pracy, odwieź Stasia do szkoły, ja pośpię, może mi przejdzie.

Jeśli coś będzie nie tak, dzwoń do mnie ostrzegła go Aneta.

Jasne Krzysztof uśmiechnął się do żony. Widzimy się wieczorem.

Ten dzień był dla Anety jak czekanie na wyrok. Martwiła się o Krzysztofa, który nagle rozchorował się bez powodu. Był taki blady i zmęczony Może z pracy go wykańczają, pomyślała, ale w środku czuła niepokój. Przeczucie, że stanie się coś złego.

Wcześniej wyszła z pracy, odebrała Stasia od kolegi, a później pojechała do domu. Niepokój rósł z każdą minutą, a Staś z troską spoglądał na matkę.

Mamo, a co się dzieje? spytał, gdy jechali do dom. Miałaś wrócić później, a ty dziś jakaś blada Wy oboje jesteście jacyś chorzy?

Aneta spojrzała na dwunastoletniego syna. Już nie był maluszkiem, ale nadal przecież dziecko nie warto go martwić.

Stasiu, martwię się o tatę. Źle się dziś czuł, chciałabym sprawdzić, czy wszystko w porządku.

Staś coś burknął, ale więcej nie pytał. Wrócili do domu, Aneta pośpiesznie weszła do windy, Staś wlókł się za nią, ciągnąc tornister. Nie rozumiał tej nerwowości matki.

Drżącymi rękami Aneta otworzyła drzwi i weszła do mieszkania. Zapanowała podejrzana cisza, Krzysztofa nigdzie nie było. Przeszukała wszystkie pokoje, wróciła do salonu, gdzie stał Staś, blady prawie jak ściana, ze łzami w oczach. W ręce trzymał kartkę, którą wyraźnie już przeczytał.

Co tam masz? Daj! głos Anety drżał, a Staś podał jej list.

Aneto, wybacz, pokochałem inną. Odchodzę, mieszkanie zostawiam wam. Wybacz, że odszedłem tak cicho, bez słowa. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiłem list… Uwierz mi, mnie też nie jest łatwo Ucałuj ode mnie synka…

Świnia… powiedział cicho Staś.

Nie mów tak, to twój ojciec… Aneta spojrzała bezradnie na syna.

Porzucił nas! Nienawidzę go!

Staś wbiegł do swojego pokoju i trzasnął drzwiami. Było mu przykro, nie rozumiał, dlaczego tata ich zostawił. Przecież wszystko było w porządku… Aneta wzięła kartkę i czytała dalej.

Spotkałem Martynę dwa lata temu i nie mogłem odejść od was. Teraz jednak muszę tak postąpić. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. Proszę, nie pokazuj tego Stasiowi, nie chcę, by o mnie źle myślał.

Aneta z trudem powstrzymała sardoniczny śmiech ich syn i tak wszystko zrozumiał. Sam zdecyduje, co myśleć o ojcu, który rzuca swoją rodzinę.

Bez celu przeszła po domu, weszła do sypialni. Zorientowała się, że nie ma już rzeczy Krzysztofa. Dopiero wtedy w pełni dotarło do niej, co się stało osunęła się na podłogę i rozpłakała. Jej świat legł w gruzach w jednej chwili, tak nagle.

Nie miała pojęcia, jak długo tak siedziała, płacząc nad stratą małżeństwa. Pragnęła cofnąć czas, zatrzymać męża w domu, ale wiedziała, że to nic by nie dało. Krzysztof i tak by odszedł. Tylko gdyby miał odwagę powiedzieć jej to w oczy to byłoby uczciwe, ale on tchórzliwie uciekł, nie żegnając się nawet.

Gdy Aneta wyszła w końcu z sypialni, umyła się, ogarnęła i zajrzała do pokoju syna. Staś leżał na łóżku i wpatrywał się w sufit. Było widać, że płakał.

Mamo, dlaczego on to zrobił?

Synku, nie wiem. Przestał mnie kochać, ale nie przestał kochać ciebie. Nadal jesteś jego synem.

Nie, mamo, napisał, że musi odejść. Znaczy, tamta kobieta jest pewnie w ciąży. Wiem przecież, nie jestem już dzieckiem… Więc mnie też przestał kochać Może coś zrobiłem źle? W weekend mieliśmy iść na mecz i do pizzerii Może byłem dla niego uciążliwy? Chciałem za dużo?

Z bólem słuchała tych rozmyślań. Czuła się podobnie, lecz wiedziała, że Staś potrzebuje ojca. Domyślała się, że Krzysztof jak się pozbiera, będzie chciał mieć kontakt z synem. Nie chciała burzyć ich więzi. Dlatego pogładziła syna po ramieniu i delikatnie odpowiedziała:

Stasiu, na pewno nie byłeś dla niego ciężarem, to wiem na sto procent. Tata nie chciał, żebyś przeczytał ten list. Znalazł inną kobietę, masz rację, ale zawsze będziesz w jego sercu. Zobaczysz, sam się odezwie i będzie chciał spędzać z tobą czas.

Zdradził ciebie powiedział ponuro Staś.

Aneta to rozumiała aż za dobrze. Sama czuła żal, ból, gniew i nawet chęć odwetu. Przez dwa lata Krzysztof ukrywał wszystko i nawet nie pomyślał, żeby powiedzieć prawdę. Patrzył w oczy, mówił o miłości, spotykając się z inną

Przez następne dni byli przygnębieni. Aneta złożyła w sądzie pozew o rozwód, a Staś twierdził, że nie wybaczy ojcu. Był już na tyle duży, że rozumiał, co się wydarzyło, choć ciągle wieczorami słyszała, jak cicho płacze.

Z czasem jednak oswoili się z nieobecnością Krzysztofa, który nawet nie próbował odwiedzać syna. Usprawiedliwiał się brakiem czasu, nową rodziną, ciągłym zabieganiem. Stasiu oczywiście bardzo to przeżywał. Tak minęło około pół roku.

Pewnego razu, gdy Aneta wracała z pracy, usłyszała krzyki na klatce schodowej. Przyspieszyła kroku, rozpoznając głosy syna i Krzysztofa.

Stał przy drzwiach i błagalnie patrzył na Stasia. Syn, rozczochrany i rozgniewany, wykrzykiwał:

Spadaj! Nie masz prawa tu być! Nienawidzę cię! Mama też już cię nie kocha!

Stasiu, posłuchaj mnie Synku

Wynoś się!

Aneta szybko podeszła. Gdy ją zobaczył, Staś nieco się uspokoił. Krzysztof natomiast ożywił się i zrobił krok w jej stronę.

Anetko, wróciłem do was. Staś mnie nie chce wpuścić, ale ty mi chyba wybaczysz?

Mamo, nie! Staś patrzył z rozpaczą i gniewem na matkę.

Aneta spojrzała na Krzysztofa. Kochała go kiedyś do szaleństwa, nie wyobrażała sobie bez niego życia. Po jego zdradzie zrozumiała jednak, że nawet jeśli kiedyś mu wybaczy, rodziny już nie stworzą.

I co? Krzysztof rozpromieniony zbliżył się do drzwi. Wpuścisz męża i ojca?

Byłeś nim pół roku temu głos Anety był cichy, teraz nie masz prawa tu wchodzić. Jeśli chcesz połowę mieszkania idź do sądu. Ale my już nie jesteśmy rodziną.

Co? Wyrzucasz mnie? Aneta, wybacz! Nie wiem, co mi odbiło wtedy, nie dam rady bez was!

Wybaczyłam ci, ale nie będziemy już razem.

Potem Aneta weszła do mieszkania i zatrzasnęła za sobą drzwi. Staś uśmiechnął się smutno. Jemu też było ciężko przegonić ojca. Nie wybaczył mu i nadal był na niego zły.

Mamo, nie przejmuj się nim. Nam jest dobrze we dwoje.

Aneta też się uśmiechnęła przez łzy. Przez wizjer zauważyła, jak Krzysztof chwilę stał przed drzwiami, a potem powoli odszedł. Poczuła ulgę; wreszcie przegnała oszusta. Pora skończyć z żalem, postanowiła.

Stasiu, jesteś super mrugnęła do syna.

To może zamówimy pizzę? Może świętujemy? Co ty na to, mamo?

Stasiu zrozumiał, że najgorsze już za nimi.

Czemu nie? I jeszcze ciastka!

Aneta uśmiechnęła się, widząc radość syna. Ostatnio tak mało się uśmiechał Chyba wszystko zaczynało się układać i była tego pewna. Może nie od razu, ale wiedziała, że dadzą radę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × cztery =

Nie potrafię żyć bez Was