Nie mam pojęcia, dlaczego zostałam żoną Bartka
Niedawno wzięłam ślub. Byłam przekonana, że Bartek kocha mnie nad życie. Nie miałabym żadnych wątpliwości, gdyby nie pewne zdarzenie. I nawet nie chodziło o zdradę. To było coś znacznie poważniejszego, wręcz niesamowitego.
Myślę, że do tego doszło, bo za bardzo mi na nim zależało. Bardzo go kochałam, wybaczałam mu wszystko i ciągle go usprawiedliwiałam. On się do tego przyzwyczaił stał się bardziej pewny siebie, jego ego urosło. Chyba mu się wydaje, że każda kobieta będzie gotowa dla niego zrobić wszystko. Choć prawda jest taka, że inni nie reagują na niego zbyt entuzjastycznie Ktoś inny nie zniósłby jego wybryków i nie ufałby mu tak ślepo, jak ja.
Tuż przed ślubem Bartek wyraził chęć, aby wyjechać sam na kilka dni, odpocząć, przemyśleć wszystko, przygotować się do nowego życia. Nie mogłam mu się przeciwstawić i pozwoliłam mu wybrać się na wyprawę.
Jak później opowiadał, chciał zaszyć się w górach tam, gdzie nie ma zasięgu, internetu, telefonów. Pojechał w Bieszczady, sam, żeby nacieszyć się ciszą i pięknem natury. Ja natomiast zostałam w Warszawie, tęskniąc za nim każdego dnia i czekając z niecierpliwością na jego powrót.
Po tygodniu wrócił. Ten dzień był jednym z najszczęśliwszych w moim życiu. Przywitałam go z całym ciepłem i miłością, na jakie było mnie stać. Ugotowałam mu jego ulubiony barszcz i pierogi.
Ale następnego dnia zaczęło dziać się coś dziwnego. Bartek co chwilę wychodził do przedpokoju albo do drugiego pokoju, potem zaczął opuszczać mieszkanie kilka razy dziennie pod różnymi pretekstami. Pewnego popołudnia, idąc po zakupy do Żabki, znalazłam w skrzynce pocztowej list. Wyglądał zwyczajnie. Był zaadresowany do mnie od Bartka, wysłany podczas jego wyjazdu w góry. To, co przeczytałam, kompletnie mną wstrząsnęło. Napisał w nim:
„Cześć. Nie chcę cię dłużej zwodzić. Nie jesteś dla mnie odpowiednią osobą. Nie chcę spędzić z tobą reszty życia. Nie będzie żadnego ślubu. Wybacz, proszę, nie szukaj mnie i nie wydzwaniaj. Już nie wrócę.”
Takie krótkie, konkretne i okrutne
Dopiero wtedy zrozumiałam, że Bartek za każdym razem sprawdzał, czy nie dostałam tego listu. W milczeniu zniszczyłam wiadomość, nie mówiąc mu ani słowa, nie okazując, że cokolwiek się stało. Ale jak mogę żyć z człowiekiem, który nie chce ze mną być? Dlaczego wziął ślub i przez cały czas udawał, że wszystko jest w porządku?



