Niektórzy ludzie nie mogą pogodzić się z tym, że są już dziadkami. Mówią swoim wnukom, żeby ich tak nie nazywali. Wstydzą się swojego statusu. Rzadko zdarza się to mężczyznom, ale kobietom już dużo częściej. Opowiem historię mojej sąsiadki.
Kobieta miała 50 lat, kiedy jej córka urodziła dziecko. Młoda babcia zajmowała ważne miejsce w urzędzie miasta, więc dbała o swój wygląd i reputację. Miała stylowy i elegancki wizerunek, że nawet młode kobiety zazdrościły jej klasy i szyku. Oczywiście pokazywała szefom, że jest w pełni sił i nie ma czasu na emeryturę, a tu nagle „babcia”! Jaka ona jest babcią? Poprosiła wnuczkę, by zwracała się do niej po imieniu. Po prostu Alina.
Dziewczynka rosła i mówienie do babci po imieniu stało się dla niej zupełnie normalnie. Zwracała się do niej „Alinko” i bardzo to lubiła, zarówno ona, jak i młoda babcia.
Pewnego razu poszły razem do zoo i dziewczynka była tak zaaferowana zwierzętami, że pobiegła przed siebie i zniknęła Alinie z oczu. Kobieta bardzo się przestraszyła kiedy nie znalazła wnuczki, więc od razu udała się do ochroniarzy. Okazało się, że dziewczynka już tam na nią czekała. Pan ochroniarz zapytał dziecko, kim jest dla niej ta pani, a dziewczynka odpowiedziała, że to Alina. Ochroniarz zaczął pytać, czy jest jej mamą, babcią czy opiekunką i dlaczego zwraca się do starszej osoby po imieniu?
Alina cieszyła się, że ochroniarz nie wziął ją za babcię dziewczynki. Uważała, że podświadomość kształtuje rzeczywistość. Wnuczka nie nazywała jej babcią, bo wygląda młodo. Myśli, że babcie są staruszkami w chustach i kolorowych szlafrokach. Każdy człowiek ma możliwość kreowania własnego wizerunku. Nie tylko dla siebie, ale i dla innych ludzi. W ten sposób przedłuża swoją młodość. Osobiście taki sposób nie robi na mnie wrażenia. Chcę być babcią, starą czy młodą. Na tym właśnie opiera się życie! Nie wstydzę się tego słowa, a wręcz czekam na nie z wielką tęsknotą.


