28 grudnia 2024 r.
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ostatnie tygodnie minęły niczym pędzący pociąg w Mistrzu i Małgorzacie. Z niecierpliwością czekałam na ferie zimowe, które miały mnie zabrać do Zakopanego nie tylko po to, by odpocząć, ale i po to, by wreszcie nauczyć się jeździć na nartach. Moja córka, Zuzia, jest już na trzecim roku studiów na Politechnice w Krakowie, ucząc się na bezpłatnych studiach oraz otrzymując stypendium. Zanim wyjechałam, rozmawiałam z koleżanką z pracy, Nikole, przy kawie w biurowej kuchni:
Zuzia to prawdziwa damą, nie musi płacić czesnego, a dodatkowo dostaje stypendium. Ja natomiast mogę pozwolić sobie na podróże i odrobinę wypoczynku pochwaliłam się, uśmiechając się.
No cóż, Zosia, twoja córeczka to naprawdę młody talent, a mój rozrabiaka wciąż polega na tym, że to ja go prowadzę, a on tylko kręci się po uczelni i przynosi trochę gotówki podkreśliła Nikola, kręcąc się w krześle.
Jako szefowa działu w średniej wielkości firmie zarabiam przyzwoite pieniądze, mam własny kawalerkę i samochód. Dwanaście lat temu rozstałam się z mężem, który wyjechał do rodzinnego miasta i odciął się od nas. Nie miałam ochoty szukać z nim kontaktu, więc po prostu zostawiłam go w przeszłości. Zuzia mieszka i studiuje w Krakowie, najprawdopodobniej zostanie tam na stałe.
Zewnętrznie jestem szczupła, z kasztanowymi włosami przyciętymi na krótko, brązowymi, poważnymi oczami i zawsze uprzejma. Po rozwodzie miałam kilku mężczyzn, ale żadne nie przykuło mnie tak, by zamierzała z nim spiąć losy.
Dopiero dwa tygodnie przed wyjazdem zaczęłam poważnie przygotowywać się do zimowego wyjazdu, od dawna marzyłam o tym od lata.
Nikola, zobacz, jaki piękny kombinezon narciarski wzięłam za 1800 złotych zażartowałam, podnosząc rękę w geście triumfu. Nareszcie nauczę się zjeżdżać po stokach. Ty i twój mąż co jakiś czas jedziecie na narty, a ja dopiero zaczynam. Gdybyśmy mieli bliżej stok w okolicy, byłoby lepiej.
Tuż przed Sylwestrem w biurze zorganizowaliśmy firmowy wieczór, udaliśmy się na imprezę, po czym wszyscy rozeszli się na zasłużone ferie.
Zosia, życzę ci pełnego wypoczynku powiedziała mi Nikola, pożegnawszy się przy drzwiach. My z mężem jedziemy na wieś do rodziców, więc do zobaczenia po feriach. Będziesz musiała trochę później wrócić do biura, bo jeszcze trzy dni masz wolne.
Dzięki, Nikola. Postaram się wypocząć jak najlepiej. Zwykle urlop biorę latem, a teraz wreszcie w zimie odpowiedziałam, czując, że serce mi szybciej bije.
Wyruszyłam więc do Zakopanego. Po powrocie do biura po feriach spotkaliśmy się wyczerpani, ale uśmiechnięci. Niektórzy zapewne wciąż chcieliby przedłużyć wakacje.
Cześć, Zosieńko przywitała mnie Nikola przy drzwiach. Patrz, jak się rozświetliły twoje oczy, jakbyś właśnie wylądowała na skrzydłach. Muszę przyznać, wyglądasz promiennie!
Hej, Nikola! Nie uwierzysz, jak wspaniale odpoczęłam! To był najlepszy urlop w całym życiu. Zakopane, Kuźnice, a nawet Kasprowy Wierch wymieniłam z zapałem, gestykulując rękoma.
Nauczyłaś się jeździć na nartach?
O tak! Poza nartami wypiłam czerwone wino, spróbowałam regionalnych potraw góralskich i, co najważniejsze, poznałam Artura odpowiedziałam, nie kryjąc podniecenia.
Ach, więc to ten? roześmiała się Nikola. To jest ten moment, kiedy zaczyna się prawdziwa historia. Kim on jest?
To instruktor snowboardu, Artur. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia przyznałam, choć czułam się trochę roztrącona. Jego troska i uprzejmość sprawiły, że poczułam się jak w bajce.
Gratuluję, Zosieńko, wreszcie coś poważnego w twoim życiu
Dziękuję, przyjaciółko. Artur był tak delikatny, że dosłownie zdmuchnął mi kurz z ramion i sprawił, że zakochałam się w nim. To było naprawdę romantyczne.
A co z waszym związkiem? Ty jesteś w Polsce, a on w Zakopanem. Czy macie plan, jak to pogodzić?
Myślałam o tym, gdy wracałam do domu. Artur zapewnił mnie, że nie ma się czym martwić.
Nasza miłość rozgorzała jak z filmu powiedziałem, kiedy rozmawialiśmy przy kominku w jednej z górskich chatek. Jeździliśmy po mieście, zwiedzaliśmy, jedliśmy w najlepszych restauracjach. A w jednej z górskich restauracji z pięknym widokiem wyznał mi miłość.
To brzmi jak bajka zauważyła Nikola, popijając kawę.
Artur twierdził, że długo czekał na taką kobietę jak ja. Wśród wszystkich pięknych dziewczyn w górach, nasza miłość wyróżnia się. To jest wzajemne uczucie podkreśliłam.
Rozmawialiśmy o przyszłości. Obaj chcieliśmy pozostać w Polsce, ale Artur pracował w Zakopanem, a ja mam stabilną pracę w Krakowie. Wspólnie opracowaliśmy plan, że Artur przeprowadzi się do mojego miasta.
Dobra, Artur podsumował Nikola z uśmiechem. To świetna decyzja.
Kiedy nadszedł czas, żegnaliśmy się na lotnisku. Artur obiecał, że po dwóch miesiącach skończy kontrakt i przyjedzie do mnie.
Zusiu, muszę jeszcze dwie miesiące pracować, potem wpadam do ciebie zapewnił, a ja odrzekłam mu z łzami w oczach, że nie mogę się doczekać.
Nasze codzienne rozmowy telefoniczne wypełniały się miłosnymi wiadomościami. Ja na bieżąco informowałam Nikole o każdym szczególe, dziękując losowi za tę szansę.
Jednak dwa tygodnie później dostałam od Artura niepokojącą wiadomość:
Zusiu, upadłem podczas treningu i złamałem dwie kości w nodze. Lekarze mówią, że potrzebna jest natychmiastowa operacja.
Zadzwoniłam natychmiast.
Kochany, lecę do ciebie, wezmę urlop na własny koszt rzekłam, starając się trzymać nerwy w ryzach.
Nie przyjeżdżaj, jestem w szpitalu. Pożyczyłbyś mi 3000 zł, dopóki nie wrócę do pracy? Na operację naprawdę tego potrzebuję. Kocham cię i tęsknię prosił Artur.
Zrobiłam przelew.
Nikola zaniepokoiła się:
Zusiu, to sporo pieniędzy. Lepiej sprawdź, kto ten lekarz, zanim przelejesz. Nie chcę, żebyś padła ofiarą oszustwa.
Nie rób takiej miny, Nikola odparłam, patrząc jej w oczy. Artur naprawdę potrzebuje pomocy. Nie mogę zostawić go w potrzebie.
Po kilku dniach Artur napisał, że potrzebuje jeszcze 30000 zł na bilety lotnicze, aby przyjechać do mnie, i że bez nich nie zdąży w czasie.
Zusiu, mam problem z kupnem biletu pisał. Nie stać mnie na 30000 zł. Czy mogłabyś przelać mi tę kwotę? Obiecuję, że zwrócę, jak tylko wyzdrowieję.
Kiedy przeczytałam tę wiadomość, serce mi zamarło. Nikola od razu podniosła brwi.
Co znowu? zapytała, podchodząc bliżej.
Wysłałam jej treść. Czytała z niepokojem, po czym powiedziała:
Zusiu, wygląda to jak typowy oszustwo. Ciągle potrzebuje pieniędzy, a ja nie chcę, żebyś straciła wszystkie oszczędności. Zastanów się, zanim przelejesz.
Zaczęłam się wahać. Moje myśli rozbiegły się w dwie strony: miłość i rozsądek. W końcu, po długiej rozmowie z mężem przyjacielem, który powiedział:
Nie wierz mu, to szarlatan. Napisz mu, że nie możesz już więcej wysyłać pieniędzy. Nie zasługuje na taki słaby facet, który ciągle prosi o gotówkę.
Zadzwoniłam do Artura.
Przepraszam, nie mogę już ci przelać pieniędzy, bo sam nie mam nic w portfelu powiedziałam, starając się brzmieć spokojnie.
Rozumiem, że jesteś skąpa, nie będę Ci już dzwonił odpowiedział, odrywając się i zakończywszy połączenie w nieuprzejmy sposób.
Nikola westchnęła.
Widzisz? Tacy faceci nie są warci ani grosza. Spotkasz jeszcze prawdziwego mężczyznę, który nie będzie cię wykorzystywał. Czasem rozczarowanie jest najlepszym lekarstwem.
Patrząc w okno, widzę, jak za oknem pada śnieg, a ja czuję, że choć serce jest ciężkie, przynajmniej nie zostaję oszukana. Mam nadzieję, że w nadchodzącym nowym roku znajdę prawdziwą miłość, nie wirtualną, a taką, którą da się przytulić w realnym świecie.
2024, niech będzie lepszy piszę do siebie, zamykając dziennik.



