– Nie muszę nawet mówić, że to wszystko moja wina! – Siostra mojego chłopaka szlocha. – Nawet nie mo…

Nie muszę chyba mówić, że to wszystko moja wina! szlochała siostra mojego chłopaka, Zuzanna. Nawet sobie nie wyobrażałam, że coś takiego może się wydarzyć! I teraz nie wiem, co mam robić dalej. Nie wiem, jak nad tym wszystkim zapanować, żeby nie wyjść na idiotkę.

Zuzanna wyszła za mąż parę lat temu. Po ślubie ustalili z mężem, że zamieszkają u jego mamy. Rodzice męża mają duże, trzypokojowe mieszkanie w Warszawie i wychowali tylko jednego syna.

Zostawiam sobie jeden pokój, a reszta do waszej dyspozycji! powiedziała teściowa. Przecież jesteśmy dobrze wychowanymi ludźmi, powinniśmy się dogadać.

W każdej chwili możemy się wyprowadzić! przekonywał Zuzannę jej mąż Piotr. Nie widzę nic złego w tym, że na początku spróbujemy mieszkać wspólnie z mamą. Jeśli coś pójdzie nie tak, wynajmiemy sobie coś osobnego

Dokładnie tak postąpili. Okazało się jednak, że wspólne życie pod jednym dachem jest większym wyzwaniem, niż mogli sądzić na początku. Zarówno Zuzanna, jak i jej teściowa bardzo się starały, ale z każdym dniem było coraz trudniej. Napięcia narastały, pretensje co jakiś czas wybuchały, a kłótni przybywało.

Sam mówiłeś, że jeśli się nie dogadamy, to się wyprowadzimy! wykrzyczała w końcu Zuzanna ze łzami w oczach.
I co, wyprowadziliśmy się? uśmiechnęła się pobłażliwie teściowa. Dla takich drobiazgów nie warto się pocić i pakować walizki.

Dokładnie rok po ślubie Zuzanna zaszła w ciążę, a potem urodziła zdrowego synka Antosia.

Narodziny wnuka zbiegły się z okresem, kiedy teściowa musiała zrezygnować z pracy i nie mogła znaleźć nowej nikt już nie chciał zatrudnić kobiety tuż przed emeryturą. Zuzanna i teściowa były więc na siebie skazane dwadzieścia cztery godziny na dobę, bo żadna z nich nie miała wyjścia, żadnej opcji na wyjście z domu. Z tego powodu atmosfera była z dnia na dzień coraz bardziej napięta.

Piotr tylko bezradnie wzdychał i słuchał narzekań, bo wtedy to on był jedynym żywicielem rodziny.

Nie możemy teraz zostawić mojej mamy samej, nie ma żadnych dochodów. Nie jestem w stanie jej zostawić, nie mam też pieniędzy na wynajem i utrzymanie jej. Gdyby tylko mama znalazła jakąś pracę, wtedy moglibyśmy się wyprowadzić!

Cierpliwość Zuzanny była już na wykończeniu. Spakowała siebie i Antosia, wróciła do mamy do Krakowa. Przy wyjściu powiedziała Piotrowi, że do mieszkania jego matki już nie wróci. Jeżeli mu zależy na rodzinie, niech coś wymyśli.

Była przekonana, że Piotr ją kocha i natychmiast spróbuje ją odzyskać. Oj, jak bardzo się pomyliła.

Minęły już ponad trzy miesiące, odkąd wyjechała do mamy, a Piotr nawet nie próbował jej ściągnąć z powrotem. Ciągle mieszka z mamą w Warszawie, z żoną i synkiem kontaktuje się przez wideorozmowy po powrocie z pracy, a w weekendy odwiedza ich w domu teściowej w Krakowie.

Piotr dostaje teraz uwagę i troskę od dwóch kobiet jednocześnie, dodatkowo mama współczuje mu, bo żona zabrała mu dziecko, a sam nie musi przejmować się opieką nad synem. Piotr można powiedzieć wygrał! A teściowa? Też ma się dobrze, bo zasadniczo nic nie straciła!

Zuzanna jednak zupełnie nie czuje się z tym dobrze. Nadal bardzo kocha Piotra, choć wie, że jego zachowanie nie jest w porządku.

Czego się spodziewałaś, gdy odeszłaś? pyta Piotr. Możesz wrócić, kiedy tylko zechcesz.

Prawdopodobnie Zuzanna nie planuje wyprowadzać się od swojej mamy, ani tym bardziej wynajmować mieszkania na urlopie macierzyńskim zwyczajnie jej na to nie stać.

Czy to naprawdę już koniec tej rodziny?

Co ja o tym sądzę? Czy jest choć cień szansy, by Zuzanna wróciła do domu teściowej, nie zrażając się i nie tracąc twarzy?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 + czternaście =

– Nie muszę nawet mówić, że to wszystko moja wina! – Siostra mojego chłopaka szlocha. – Nawet nie mo…